Kto tu jest głupcem?
Zwyczaj to stary jak świat, że zapraszając gości na kolację trzeba im jakoś umilić czas. Jedni grają w karty, inni wymyślają nieco bardziej wysublimowane zabawy. Faktem potwierdzającym to, że tradycja ta sięga bardzo dawnych czasów jest chociażby opisanie tego obyczaju w renesansowym utworze Łukasza Górnickiego "Dworzanin polski". I zdawać by się mogło, że tego typu zabawy zginęły razem z tą odległą epoką, a dziś wszelka rozrywka przy kolacji ogranicza się jedynie do opowiadania niezbyt wyszukanych dowcipów. Nic bardziej mylnego, a dowieść tego próbuje Teatr Powszechny, zapraszając nas na "Kolację dla głupca".
Cała sztuka autorstwa Francisa Vebera oparta jest na konwencji typowej farsy, co niestety, znając upodobanie tego łódzkiego teatru do czasami mało ambitnych komedii, może wzbudzać niechęć. Na szczęście spektakl ten okazuje się być dowodem na to, że pisząc komedię, wcale nie trzeba zniżać się do poziomu miernej grafomanii. Dramaty francuskiego pisarza i scenarzysty cieszą się ogromnym powodzeniem na całym świecie. Każdy z nas zna choćby popularny film z Gerardem Depardieu w roli głównej p.t. "Plotka" czy sceniczną wersję tego dramatu wystawioną kilka lat temu właśnie przez Teatr Powszechny. Tym razem reżyser Paweł Aigner postanowił wziąć na warsztat kolejny utwór Vebera i trzeba przyznać, że nawet sceptyków tego rodzaju sztuki udało mu się pozytywnie zaskoczyć.
Już na samym początku wzrok widowni przykuwa bardzo ciekawa scenografia przedstawiająca dom pewnego francuskiego wydawcy. Reprodukcje znanych obrazów i kopie słynnych rzeźb od razu komunikując widzom, że mamy do czynienia z nie byle kim. I faktycznie tak jest, Pierre Brochant (w tej roli znakomity Marek Ślosarski) to bogaty właściciel paryskiego wydawnictwa. Jak przystało na tego typu środowisko ma on swoje całkiem nietypowe zwyczaje. Do jednego z nich należą urządzane co wtorek "kolacje dla głupca" w myśl których, każdy zaproszony ma zabrać ze sobą człowieka o jak najniższym intelekcie. Zasady są proste - wygrywa ten, który przyprowadzi najgłupszego. Nic więc dziwnego, że kiedy Pierre Brochant spotyka na swej drodze Françoisa Pignona, niezbyt bystrego pracownika Ministerstwa Finansów, zdaje mu się, że wygrał los na loterii.Wtedy jeszcze do głowy mu nie przychodzi, że to tylko początek kłopotów, których przysporzy mu ten prostoduszny głupiec.
Już po kilkunastu minutach, opuszczony przez żonę, obolały i nieszczęśliwy Brochant zaczyna przeklinać dzień, w którym na jego drodze stanął François Pignon. Nie trzeba być specjalnie spostrzegawczym, aby zauważyć, że człowiek ten faktycznie nie należy do osób z chociażby przeciętnym ilorazem inteligencji. Swoją nieporadnością i naiwną głupotą, a z pewnością również za sprawą niekwestionowanego talentu aktorskiego Piotra Lauksa, niejednokrotnie rozbawia on publiczność do łez.
Dobrze napisana sztuka nie mogłaby jednak obyć się bez wątku moralizatorskiego. Tak jest i tym razem. Chociaż głupota francuskiego urzędnika jest świetnym materiałem do piętrzenia żartów na temat ludzkiej naiwności, to jednak kontrastując taki charakter z chłodną inteligencją i brakiem wrażliwości Pierra Broncharta, można dojść do wniosku, że o wiele większą wartością jest dobre serce niż wypchany portfel i wykształcenie. Gdyby taką konkluzją skończyła się sztuka "Kolacja dla głupca", z pewnością każdy z oglądających spektakl wyszedłby z teatru z kolejną cenną "złotą myślą" do swojej kolekcji. Jednak głupiec wciąż pozostaje głupcem, choć nieraz zdawać się może, że tak jak w życiu, tak i w tym spektaklu role wciąż się odwracają.
Premierowa komedia Teatru Powszechnego, chociaż częstokroć przeraża bardziej wrażliwe ucho płytkimi żartami rodem z komercyjnych seriali telewizyjnych, to jednak w pewien sposób wyróżnia się spośród pozostałych propozycji tego teatru. Oglądając ją, nie można spodziewać się, że staniemy się świadkami kolejnych filozoficznych rozważań na temat sensu ludzkiego istnienia. Jest to jednak spektakl będący miłą odskocznią od tragedii rozgrywających się w innych teatrach dramatycznych, a po jego obejrzeniu, ma się ochotę częściej na takie "kolacje".
Monika Wiktorska
Teatralia Łódź
11 marca 2010
Teatr Powszechny w Łodzi
Francis Veber
"Kolacja dla głupca"
tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
reżyseria: Paweł Aigner
scenografia: Jan Polivka
muzyka: Piotr Klimek
obsada: Magdalena Dratkiewicz, Beata Ziejka, Jakub Firewicz, Piotr Lauks, Artur Majewski, Jan W.Poradowski, Marek Ślosarski
premiera: 27 lutego 2010 r.