Noc w lustrzanej Sali
Teatr Muzyczny zaproponował melomanom inny kontakt z operetkami. Przedstawia je w wersjach koncertowych, bez zbędnych zdobień, tylko muzyka. 13 lutego w takiej formie odbyła się premiera dzieła Johanna Straussa (syna) - "Noc w Wenecji".
Austriacki kompozytor już za życia zdobył sławę. Uznany jest za króla walca, jednak to właśnie jego operetki cieszyły się największą popularnością. Tworzone przez niego utwory zaliczane są nawet do odrębnej odmiany gatunku - operetki wiedeńskiej - trochę ambitniejszej od swojego francuskiego odpowiednika. Nie tracą jednak nic na swojej lekkości i melodyjności.
"Noc w Wenecji" napisana została w 1872 roku. Jej fabuła oparta jest na kilku qui pro quo, czyli najbardziej konwencjonalnym chwycie komicznym. Zamianom i pomyłkom sprzyja fakt, że wydarzenia dzieją się w Wenecji podczas karnawału. Sama maskarada nie stanowi oczywiście głównego tematu utworu. "Noc w Wenecji", jak każda operetka, podejmuje temat miłości, albo raczej miłostek. Zazdrosny mąż i szarmancki uwodziciel stanowią tradycyjnych przedstawicieli swojego gatunku. Jeśli pojawia się przystojny kawaler, to musi być on uwodzicielskim amantem, przed którym stary mąż chce "uchronić" swoją młodą żonę. Operetka Straussa nie ma ambicji do pretendowania do dzieła sztuki, to tylko rozrywka. W dodatku rozrywka banalna i przewidywalna, czego żadne nowe wystawienie nie zmieni.
Artur Żymełka, tworząc wersję koncertową "Nocy w Wenecji", nadał jej dzięki temu klasy. Scenografii oczywiście nie było, bo koncert to nie spektakl, ale dzięki pięknej sali lustrzanej Muzeum Miasta Łodzi jeszcze przed rozpoczęciem występu wkraczało się w atmosferę balu i przepychu. Niestety wybór tego miejsca miał też pewne minusy, gdyż malutka scena musiała pomieścić orkiestrę, chór i solistów. Zmieścili się, ale najlepiej to nie wyglądało. W imię kameralnej atmosfery można było trochę zredukować chór. Ilość miejsca była problemem także dlatego, że artyści nie stali nieruchomo, ale wprowadzili do występu elementy gry. Godna uwagi (ale niestety nie podziwu) była próba odtańczenia przez kilka par walca na małym obszarze. Spowodowało to, że walca poznać można było po towarzyszącej muzyce, a nie po (bardzo uproszczonych) krokach tanecznych. Interesującym sposobem na powiększenie terenu gry, było wykorzystanie balkoniku nad sceną. Miejsce to szczególnie dobrze ograno, gdy piękna Annina słuchała śpiewanej dla niej serenady "Zejdź do gondoli".
Inne gesty aktorskie też wypadły blado, a w dodatku wprowadzano je niekonsekwentnie. Czasem beznamiętne wyśpiewując arie, a czasem przesadnie grając. W drugiej opcji, czyli groteskowym odgrywaniu swojej roli, przodował Ziemowit Wojtczak (kucharz Pappacoda). Jego kreacja była przerysowana, ale tworzyła postać o silnie zarysowanym charakterze. Szymon Jędruch natomiast wyróżniał się dzięki ciekawej barwie głosu, która dopełniała wizerunek granego przez niego amanta.
Motyw maskarady przewijał się nie tylko na scenie. Twórcy "ukryli" wśród widowni jednego aktora, który w połowie występu wkroczył na scenę, zaskakując całą publiczność. Był to niestety jedyny moment, którego się nie przewidziało. Akcja w oczywisty sposób, przy lekkich melodiach, posuwała się do szczęśliwego zakończenia. Posuwała się nawet za szybko. Uproszczenia libretta i zrezygnowanie z gry utrudniały zrozumienie fabuły. Rozwiązano to, czytając przed każdym aktem streszczenie mających nastąpić wydarzeń. Było to wprawdzie pomocne, ale to trochę tak, jak czytanie streszczenia książki, przed przeczytaniem jej samej. Oczywiście można było oddać się samej muzyce Straussa i zamiast akcji, śledzić melodię. W ostateczności, jeśli ktoś nie da się oczarować operetką, może podziwiać piękne zdobienia neobarokowej lustrzanej Sali. Trzeba się bawić, bo przecież "Noc w Wenecji" to "jeden ogromny bal".
Magdalena Mirecka
Teatralia Łódź
10 marca 2010
Teatr Muzyczny w Łodzi
Johann Strauss (syn)
"Noc w Wenecji"
kierownictwo muzyczne: Lesław Sałacki
reżyseria: Artur Żymełka
obsada:
Guido (Herzog) - Sylwester Kostecki
Delacqua - Piotr Kowalczyk
Barbara - Agata Ostrowska
Annina - Sylwia Strugińska
Caramello - Szymon Jędruch
Pappacoda - Ziemowit Wojtczak
Ciboletta - Emilia Klimczak
Agricola - Jolanta Gzella
premiera: 13 lutego 2010 r.