Nago, ale w kąpielówkach
Z czym się Wam kojarzy zwrot "anektowanie przez teatr przestrzeni nieteatralnej"? Mnie z ambitnymi, kilkugodzinnymi spektaklami Lupy, niskobudżetowymi, trudno interpretowalnymi produkcjami teatrów offowych wystawianymi gdzieś w publicznych sanitariatach, eksperymentującymi poszukiwaniami grup z gatunku "wbrew współczesnym trendom", ekscentryzmem Klaty itp. A czy wielu jest takich, którzy pomyśleli, żeby komercyjne przedstawienie dla najmłodszej publiczności wystawić w jakimś nietypowym miejscu, np. w basenie? Wrocławski Teatr Lalek pomyślał!
Biletem na spektakl jest bilet do wrocławskiego aquaparku, więc krytyk, który chce go opisać, musi także z niechęcią i bólem serca zdjąć odprasowany garnitur i wskoczyć w kąpielówki. I to najlepiej jakieś pancerne, bo będzie miał do czynienia z piratami! W pierwszej części spektaklu sceną jest basen z falą morską. Zaraz po epizodzie, w którym rekiny pożerają amatora karmienia fok, pojawiają się piraci, a podziału na scenę i widownię nie będzie już do końca tego spektaklu, który w tym momencie jest bardziej szaloną imprezą dla dzieciarni niż przedstawieniem.
Nikt się tutaj z dziećmi przesadnie nie cacka. Zostają obdarowane pirackimi kapeluszami, zmuszone do pocałowania smoka w język, muszą posłusznie zasalutować kapitanowi, a następnie jak najszybciej zacząć rozwiązywać zagadki i pokonywać wspólnie przeszkody, aby pomóc odnaleźć syrenkę, którą porwał zły kraken. Zagadki i przeszkody porozmieszczane są na terenie całego parku i dostosowane do grup wiekowych. Uciechy podczas znajdowania ukrytych liter, układania hasła, wyławiania zagubionych żabek itd., mają najmłodsi po pachy. Na samym końcu, kiedy (przepraszam, że zdradzam dramatyczne zakończenie) syrenka zostaje uratowana, trzeba jej zrobić sztuczne oddychanie i masaż serca, co staje się okazją do szybkiego i przyjemniejszego niż na zajęciach z przysposobienia obronnego kursu pierwszej pomocy.
Walory tego projektu można wychwalać pod niebiosa. W przyjemny i ciekawy sposób uczy pierwszej pomocy i sympatii do teatru. Jest rozrywką przyjemną, niedrogą, przed której rozpoczęciem i po której zakończeniu można się cieszyć urokami wodnego parku rozrywki. Posiada dwie, pozornie wykluczające się cechy - jest komercyjny i eksperymentujący. Wady? Żeby się dobrze bawić, trzeba się nieco zamoczyć. No, ale z cukru przecież nie jesteśmy.
Jolanta Nabiałek
Teatralia Wrocław
9 marca 2010
Wrocławski Teatr Lalek
Scena wodna w aquaparku
"Rekiny w basenie"
reżyseria: Radosław Kasiukiewicz, Roberto Skolmowski
scenografia: Małgorzata Szostakowska
obsada: Marek Koziarczyk, Konrad Kujawski, Grzegorz Mazoń, Radosław Kasiukiewicz, Magdalena Morawiak, Aleksandra Mazoń, Edyta Skarżyńska
prapremiera: 27 lutego 2010 r.