Dla koneserów
Magia Opery Leśnej zawsze dodawała uroku wszelkim widowiskom w niej wystawianym. W tamtym roku obchodziła setną rocznicę powstania. Z tej okazji mogliśmy zobaczyć I część tetralogii "Pierścień Nibelungów" Richarda Wagnera - "Złoto Renu". Koncertowa wersja z udziałem światowych gwiazd opery to z pewnością niecodzienne wydarzenie.
Charakterystyczny dla sopockiego amfiteatru jest udział przyrody w tworzeniu spektaklu. Podświetlone drzewa stanowiące tło, chłodne powiewy wiatru i zapach igliwia to elementy potęgujące nastrój i wyjątkowość chwili.
Jednak mimo tego czaru koncert okazał się nużący. Ponaddwugodzinny występ, bez żadnej przerwy, wysłuchany na twardych i zimnych ławkach, w tak surowym i mało wdzięcznie brzmiącym języku niemieckim, nie jest w stanie zainteresować każdego. To coś dla koneserów i amatorów Wagnera.
Standardowe przedstawienie, w przeciwieństwie do wersji koncertowej, pomogłoby łatwiej zrozumieć przedstawioną historię. Kostiumy, mowa ciała i ruch sceniczny potrafią powiedzieć więcej niż słowa. Śpiewacy próbowali wspomóc swoje wykonania mimiką i gestykulacją, i w ten sposób przybliżyć operę. Mężczyzna we fraku, wcielający się w rolę karła, przybierający jego miny i postawę, nie wyglądał przekonująco. Było to nawet momentami trochę zabawne. Lecz gdyby i tego zabrakło, trudno byłoby skupić uwagę i bacznie śledzić akcję.
Chcąc zrozumieć operę, poznać jej treść, trzeba, niestety, sięgnąć do publikacji. Można zagłębić się w historię, a przy okazji dowiedzieć się szczegółów technicznych, jak ten, że "Złoto Renu" składa się z 136 taktów, albo że opera oparta jest na akordzie Es-dur. Stronę wokalną i poziom wykonania arii nie mnie oceniać. Lepiej zostawić to profesjonalistom. Ale to, co mógł zauważyć nawet laik, to odległość śpiewaków od mikrofonu, wprost proporcjonalna do siły ich głosu. Niektórych nawet bez wzmacniaczy byłoby słychać w ostatnich rzędach.
Solistki nie tylko zdolnościami wokalnymi zdołały przyciągnąć uwagę publiczności. Jednej wyjątkowo się to udało, gdy zaprezentowała się w złotej, lśniącej sukni - nie pozostała niezauważona. Zapewne zawiedli się niektórzy, ponieważ jej głos nie był tak wspaniały jak mieniąca się kreacja.
W tradycyjnym wydaniu orkiestra jest niewidoczna dla widzów, schowana w fosie pomiędzy sceną a publiką. Ta wersja daje nam szansę obserwowania pracy muzyków, stawia ich na równi z solistami.
Wielką postacią koncertu jest brytyjski dyrygent związany z Sopotem, Maestro Jan Latham Koenig. Postać charyzmatyczna i bardzo ekspresyjna. W dynamiczny sposób kierował całym zespołem, mocno przeżywając muzykę.
Być może to koncert dla osób bardziej dojrzałych, potrafiących dostrzec piękno muzyki Wagnera, melomanów o wyrafinowanym guście, którzy potrafią docenić kunszt i wartość artystyczną przedsięwzięcia. Mnie nie przekonał.
Dominika Skwiercz
Przysposobienie Krytyczne (Trójmiasto)
5 marca 2010
Wagnerowska Orkiestra Festiwalowa / Wagner Festival Orchestra
Richard Wagner
"Złoto Renu"
("Das Rheingold")
Maestro Jan Latham Koenig
soliści:
Werner Van Mechelen (Wotan)
Daniel Kotliński (Donner)
Brenden Gunnel (Froh)
Jeff Martin (Loge)
Anna Lubańska (Fricka)
Aleksandra Chacińska (Freia, Woglinde)
Kathleen Wilkinson (Erda)
Tomasz Konieczny (Alberich)
Niklas Bjorling Rygert (Mime)
Kristin Sigmundsson (Fasolt)
Vitaly Efanov (Fafner)
Kamila Cholewińska (Wellgunde)
Alicja Węgorzewska-Whiskerd (Flosshilde)
Opera Leśna Sopot, 20 lipca 2009 r. Koncert na stulecie opery.