Sielanka vs poligon
Różne można mieć skojarzenia, mówiąc "dom na granicy". Na granicy dwóch krajów, a zatem wielokulturowość czy konflikt, na granicy dwóch stanów, bycia-niebycia, spokoju-niepokoju, dom rozdarty między skrajnymi uczuciami, dom... Mrożek jednak jak zwykle jest boleśnie dosłowny - "Dom na granicy" w jego dramacie to nic innego jak... dom na granicy.
Głównych bohaterów poznajemy w sytuacji wybitnie sielankowej. Rodzinny obiad, mąż, żona, dziadkowie, dzieci, kluseczki żony - pełnia szczęścia i idylli rozkoszą wręcz bucha ze sceny. W tle łagodna muzyka, na twarzach łagodne uśmiechy, nic, tylko patrzeć, podziwiać i wzdychać tęsknie. Nawet kłótnie dzieci są na swój sposób... łagodne. Stan taki jednak nie trwa długo - w domu bowiem pojawiają się dyplomaci, którzy oznajmiają pewną przykrą konieczność historyczną. Przez sielankowe domostwo od tej pory przebiegać będzie granica. W imię historii i podstawowych praw człowieka.
Granica przebiega w dość drastyczny sposób - dzieli dom na pół. Babcia ginie jako pierwsza przy próbie nielegalnego przekroczenia granicy, toaleta staje się zaminowanym rejonem, a kluseczki trafiają do strefy celnej. I nie ma zmiłuj! Wielki szlaban dzieli dom akurat w miejscu stołu, co sprawia, że idylliczne posiłki przestają być możliwe przy dwóch celnikach, liczących skwapliwie kluskę do kluski. Zaczynają się też wizyty dziwnych osobistości, jak przemytnika szmuglującego coś przez łóżko głównego bohatera czy komandosa stacjonującego pod stołem. W końcu blisko granica...
Akcja spektaklu urozmaicona jest wizualizacjami multimedialnymi ukazującymi w formie animacji, co dzieje się z bohaterami, gdy wychodzą z pomieszczenia. W tle pojawiają się polskie melodie ludowe i patriotyczne. Dobrze wypada rodzina - od próbującego opanować sytuację ojca (Piotr Półtorak), przez uśmiechającą się do mężczyzn z obu stron granicy żonę (Agnieszka Możejko), wrzaskliwe dzieci (Aleksandra Maj i Tadeusz Sokołowski), do dziadka i babci - pierwszej ofiary historii. Perełkami komizmu są sceny z komandosem spod stołu (Krzysztof Ławniczak) i przemytnikiem z łóżka. (Katarzyna Mikiewicz). Trochę blado wypadają na ich tle dyplomaci. Tym jednak, co gasi skutecznie spektakl, jest zakończenie. Akcja toczy się wartko do przodu, kolejne sceny, pełne ironii i groteski, chwytanej w lot przez publiczność, wywołują śmieszki na widowni, zakończenie jednak skutecznie wybija z tej atmosfery. Odwołanie do wiecznej idei uwolnienia się przez jednostkę z sideł systemu jest piękne, ale też nazbyt oklepane i rażące niedopasowaniem do reszty epizodów. Ostatnia scena swoim patosem niszczy skutecznie klimat całości, mrużącej non stop oko do widza.
Generalnie jednak od skrajnej sielanki z rozkoszą na twarzy przechodzimy do poligonowej groteski, gdzie człowiek staje się małym trybikiem w obliczu historii. Historia, jaką przedstawia Mrożek, jest bardzo uniwersalna i nośna - znajdzie się w niej miejsce na potraktowanie szlabanu dosłownie - jako dramatu relacji między narodami, konfliktów powstających w sytuacjach, gdzie wyższa racja ingeruje w życie codzienne ludzi. Takie wydarzenia, takie bezsensowne stawianie granic w imię idei dzieją się przecież i dzisiaj dookoła nas. I jak bohaterowie Mrożka mogą zginąć za przejście do toalety, która znienacka stała się strefą wroga, tak ludzie giną za kwestie na dobrą sprawę równie formalne. Mrożek pokazuje to, co walczącym może wydać się przykre i nie do przyjęcia - pokazuje, że sprawa Historii często godna jest walki tylko z perspektywy walczących, z zewnątrz to kolejna, absurdalna potyczka o kawałek pola czy lasu. Zmienia się tylko zasięg - Mrożek pakuje dramat pogranicza w jeden dom, mechanizm jednak jest taki sam. Absurd w tym wypadku goni absurd - śmiejemy się ze strefy celnej na stole, nie śmiejemy się jednak z kar za nielegalne przekraczanie granicy, a przecież działa to w podobny sposób. Można tu się obruszyć, powiedzieć, że walki pograniczne to nie to samo co groteskowe utarczki, że w rzeczywistości ludzie giną za idee, za wartości. Idea jednak i wartość jest rzeczą względną; granica w Mrożkowym wydaniu również obarczona jest konkretną ideologią i gotowymi jej bronić zapaleńcami.
W gruncie rzeczy Mrożek, a wraz z nim i ekipa Teatru Dramatycznego, sięga do podstawowych pra-marzeń człowieka o wolności, o naturalnym świecie bez barier. Krok dalej i wchodzimy w utopię, we wspólną własność i inne idee, które przez pokolenia spędzają sen z powiek myślicielom. Jak jednak pokazuje historia, ten krok jest wciąż czymś niewykonalnym dla ludzkości.
Sylwia Grygorowicz
Teatralia Białystok
3 marca 2010
Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku
Sławomir Mrożek
"Dom na granicy"
przekład: Jerzy Handzlik
reżyser: Piotr Dąbrowski
asystent Reżysera: Julia Wacławik-Dąbrowska
scenografia: Katarzyna Gabrat
animacje: Duśka Wacławik
obsada: Piotr Półtorak, Agnieszka Możejko, Danuta Bach, Marek Tyszkiewicz, Krystyna Kacprowicz-Sokołowska, Bernard Maciej Bania, Sławomir Popławski, Monika Zaborska-Wróblewska, Piotr Szekowski, Tadeusz Sokołowski, Aleksandra Maj, Krzysztof Ławniczak, Katarzyna Mikiewicz, Maciej Radziwanowski
premiera: 27 lipca 2009 r.