Wszystko jest na sprzedaż

W dzisiejszych czasach wszystko jest na sprzedaż. Trudno nam patrząc w telewizor, dać uwieść się ckliwym historiom ze szklanego ekranu. Załzawione twarze malutkich dzieci, kataklizmy, klęski żywiołowe, to już nie tylko choroby naszego czasu, dziś wszystko może stać się produktem. Gdyby przyjrzeć się uważniej spektaklom, którymi raczą nas ostatnio teatry z pewnością można zauważyć, że co druga sztuka za temat obiera sobie zakłamanie współczesnego świata. Widz nie może ani na chwilę oderwać się od szarej codzienności, przebywając w teatrze, bo to właśnie w nim jest nią bombardowany z największą brutalnością. Od tej tendencji nie odciął się także Teatr Jaracza, czego dowodem jest ostatnia premiera, czyli spektakl "Produkt" w reżyserii Wojciecha Czarnoty.

Mimo to, po obejrzeniu przedstawienia, ów fakt nie wzbudza w nas ani przez chwilę irytacji. Konwencja, z jaką ukazany jest współczesny konsumpcjonizm i brak jakiegokolwiek tabu, chociaż w skromnej otoczce, uderza w nas do cna i nie daje o sobie zapomnieć. Już od pierwszych chwil mamy wrażenie, że "Produkt" napisany jest specjalnie dla Mariusza Jakusa, odtwórcy głównej roli Jamesa w łódzkiej adaptacji tej sztuki. Można zapomnieć, że autorem "Produktu" jest angielski dramaturg Mark Ravenhill. Jakus, odtwórca zazwyczaj drugoplanowych ról, wreszcie został odkryty przez Czarnotę. I to właśnie w tym spektaklu może wykazać się swoim pełnym talentem aktorskim, a ten przez całe sześćdziesiąt minut nieustannie wprawia widzów w zdumienie.

Produkt TEATR IM. S. JARACZA Łódź

"Produkt"
fot. T. Kałużny

Cała paleta emocji, jaką posługuje się Jakus, wcielając się w rolę amerykańskiego producenta, który chce przekonać piękną aktorkę Olivię (Kamila Sammler) do wcielenia się w rolę zakochanej w islamskim terroryście dziewczyny, udziela się widowni już w pierwszych chwilach przedstawienia. Można powiedzieć, że Jakus oddał się tej roli do ostatniej kropli potu, przesiąknął nią i stał się Jamesem. Cała bezwzględność amerykańskiego świata filmowego zamknięta jest w czterech skromnych ścianach, a mimo to nie potrzeba nam niczego więcej, aby odkryć dwulicowość i fałsz tego środowiska.

Spektakl bezwzględnie obnaża wszelkie mechanizmy współczesnego show-biznesu. Nie ma w nim miejsca na sentymenty, tutaj wszystko staje się towarem na sprzedaż. Wystarczy z pozoru nudną historię okrasić lekkim erotyzmem i brutalizmem, aby tragedia ludzka po chwili mogła stać się hollywoodzkim hitem kinowym. Jakus-James posługując się całym wachlarzem skrajnych emocji i zachowań, przez pełną godzinę trwania spektaklu próbuje przekonać aktorkę, aby ta zagrała główną bohaterkę jego nowej produkcji. Przechodząc od prośby do groźby, manipuluje Olivią, aby ta dała się przekonać, że rola kochanki-terrorystki jest dla niej stworzona. Chociaż Kamila Sammler wcielając się w swoją bohaterkę, nie wypowiada w czasie spektaklu ani jednego słowa, to w bardzo dosłowny i przekonujący sposób zaznacza na scenie swoją obecność. Jest świetnym przykładem na to, że dobra aktorka nie tylko słowem, ale i drobnym gestem, spojrzeniem czy uśmiechem może być bardziej wymowna niż podczas wypowiadania nawet kilkunastominutowego monologu.

Chociaż pomiędzy tymi dwiema rolami na scenie nie ma równowagi, to jednak Jakus i Sammler w doskonały sposób wzajemnie się uzupełniają. Wypełniają. Stanowią jeden zgrany organizm, który istnieje po to, aby ten drugi mógł zaistnieć. Ten doskonale zgrany duet przedstawia dwa skrajne bieguny możliwości gry aktorskiej. Z jednej strony fenomenalny Jakus, który wręcz wije się na scenie i daje z siebie wszystko, aby jego rola była jak najbardziej przekonująca, a z drugiej Sammler, która poprzez drobny gest niezwykle wymownie i dobitnie, potrafi zripostować wywód swego kolegi na scenie.

Zakończenie spektaklu pozostawia pewien niedosyt w widzu. Jest on jednak całkowicie uzasadniony. Mieszkanie producenta, po jego długiej tyradzie, opuszcza aktorka, właściwie nie pozostawiając jednoznacznej odpowiedzi. Nie wiemy, czy zdecyduje się na tę absurdalną rolę, którą proponuje jej James. Nie mamy pojęcia, czy stanie się kolejnym produktem amerykańskiego filmu. Jest to jednak mrugnięcie okiem reżysera w kierunku publiczności, który zdaje się zadawać pytanie: a wy? Kupujecie to?

Monika Wiktorska
Teatralia Łódź
2 marca 2010

Teatr im. S. Jaracza w Łodzi
Mark Ravenhill
"Produkt"
("Product")
przekład: Małgorzata Semil
reżyseria: Wojciech Czarnota
scenografia: Waldemar Zawodziński
kostiumy: Maria Balcerek
reżyseria światła: Krzysztof Sendke
obsada:
Olivia - Kamila Sammler
James - Mariusz Jakus
premiera: 13 lutego 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen