Świat stworzony na nowo
Na początku był... Teatr Arlekin? Do takich wniosków można dojść, oglądając spektakl "Stworzenie świata". Historia ukazana przez artystów tego teatru może nas niejednokrotnie zadziwić i wprowadzić w konsternację. Malutka scenka, ustawiona na dużej scenie teatralnej już na samym początku, tuż po podniesieniu kurtyny przywodzi na myśl metaforę wielkiego teatru świata. Na samej jej górze znajduje się Bóg, który z nudów i z powodu samotności postanawia stworzyć coś z niczego. Można by powiedzieć, że historia stara jak świat, a każdy z nas potrafi ją opowiedzieć samemu z najdrobniejszymi szczegółami...
Przypatrując się poczynaniom aktorów, możemy dojść do wniosku, że nie wszystko jest tak oczywiste. Chociaż w całości spektakl, przedstawiający z ogromnym poczuciem humoru biblijną Genesis w bardzo przystępny i niezwykle lekki sposób, pokazuje najmłodszym widzom, jak to było, kiedy ziemia dopiero powstawała, to dorośli mogą w pewnych momentach czuć się nieco zaniepokojeni.
Wiele osób z pewnością może powiedzieć, że to zwykłe "czepianie się", jednak przedstawianie pierwszego człowieka - Adama - który zaraz po narodzinach otrzymuje chrzest, choć nawet nie jest jeszcze obarczony grzechem pierworodnym, którego przecież był przyczyną, jest niedopatrzeniem reżysera, które potrafi wprawić w zdumienie. Żeby tego było mało, spektakl pełen jest tego rodzaju niedomówień. Chociaż najmłodszym widzom z pewnością to nie przeszkadza, to jednak ich małe, chłonne umysły mogą zapamiętać coś, co niekoniecznie warte jest zapamiętania. Sam Adam to postać niezwykle trafnie wykreowana. Nie jest przedstawiony jako sztuczny i mało realistyczny bohater biblijny, a raczej jako ktoś, kto żyje wśród nas i kogo tak samo, jak przeciętnego śmiertelnika, dręczą rozmaite rozterki.
Na szczęście niewielkie błędy, dostrzegalne tylko wtedy, gdy bardzo wnikliwie przypatrujemy się przedstawieniu, w żaden sposób nie psują tego niezwykle komicznego i barwnego spektaklu. Można na nie przymknąć oko i odstawić na bok "czepialstwo", a wtedy okaże się, że "Stworzenie świata" to naprawdę kawał dobrej, teatralnej roboty. Tak jak w życiu dużo większą sympatią cieszy się złośliwy diabełek (w tę rolę niesamowicie sugestywnie wcielił się Maciej Piotrowski) niż krzątające się i będące aż do szpiku kości dobre i sympatyczne aniołki. Te drugie bywają czasami wręcz irytujące poprzez swoje nieustanne bieganie po scenie w kostiumach przypominających raczej dziecięce ubranka niż niebiańskie stroje. Za dużo słodyczy może zmęczyć i znudzić, ale małe niedociągnięcia dodają spektaklowi pieprznego uroku.
Urokowi całemu wydarzeniu dodaje także oprawa muzyczna. Doskonale wszystkim znane piosenki, przerobione na potrzebny przedstawienia w bardzo komiczny sposób pointują rozmaite scenki, jak chociażby wtedy, gdy szatan wyśpiewuje w stronę Ewy "Sex bomb". Nic dziwnego, że pierwsza kobieta nie mogła oprzeć się temu zbuntowanemu aniołowi, co ostatecznie doprowadziło do wygnania z raju...
Tak przygotowany spektakl niewątpliwie jednocześnie i uczy, i bawi, a przecież to najważniejsze w czasach, kiedy ocena z religii liczy się do średniej. Biblijne wydarzenia komicznie i ciekawie przedstawione mogą zainteresować nawet największych malkontentów. Mocno wyeksploatowany temat, rzadko obecny w teatrze (innym równie ciekawym podejściem do motywu stworzenia świata jest spektakl "Genesis - Ogród Rozkoszy Ziemskich" w wykonaniu Adama Walnego, który jednak trudno porównać do łódzkiego "Stworzenia świata" ze względu na formę) zdaje się w spektaklu Simony Chalupovej nabierać nowych kształtów i błyszczeć światłem własnym, a nie odbitym.
Monika Wiktorska
Teatralia Łódź
1 marca 2010
Teatr Arlekin w Łodzi
Jean Effel
"Stworzenie świata"
scenariusz i reżyseria: Simona Chalupova
scenografia: Pavel Kalfus
choreografia: Halina Malinowa
opracowanie muzyczne: Nikos Engonidis
przygotowanie wokalne: Marcelina Paniuta
tłumaczenie: Renata Putzlacher-Buchtova
muzycy: Marcelina Paniuta, Aleksandra Strasińska, Albin Brzeziński, Tomasz Żeno
obsada: Ewa Mróz, Katarzyna Kaleta, Maria Sowińska, Małgorzata Wolańska, Tomasz Pieczątkowski, Maciej Piotrowski, Patryk Steczek, Marcin Truszczyński
premiera: 6 października 2007 r.