Zaglądając w oczy szaleństwu
Janusz Wiśniewski ponownie zrealizował spektakl, w którym grają teksty, skojarzenia, formy. Tym razem nie czyni pretekstu z dzieła klasyka, lecz swobodnie czerpie z różnorakich cytatów. Punktem wyjścia jest fakt pojawienia się w Stanach, w latach 50. XX wieku, autobusów przeznaczonych i przygotowanych do przeprowadzania lobotomii oraz losy znanych schizofreników z Johnem Nashem, genialnym matematykiem, na czele.
Oglądamy rozśpiewane widowisko w burym pudełku sceny rozpięte między roztańczonym chaosem szalonego cyrku i skupionymi dialogami. To równocześnie wnętrze schizofrenicznego umysłu i obraz absurdu istnienia. Klaustrofobiczna przestrzeń pozwala na momenty kameralne (nierealistyczne, w ekspresjonistycznej manierze - państwo Nash mają swoje śpiewające drugie "ja"), przeobrażając się niekiedy, dzięki głosom i muzyce (Jerzy Satanowski), w przestrzeń monumentalną. Skala środków jest szeroka: w tym nadmiarze łatwo się zgubić; zmęczyć podążając za niemożliwymi do uchwycenia naraz nitkami skojarzeń. Czasem w najbardziej dosłowny sposób przekaz staje się niewyraźny, gubią się słowa - do widza docierają tylko dźwięki, emocje, obrazy. Jest jednak czas, by skupić się wyłącznie na wyrazie oczu. Z jednej strony mamy Antoninę Choroszy (Pani Nash) w ekspresjonistycznym makijażu, operującą twarzą na podobieństwo niemych filmów: jej oczy są napięte do granic, przepełnione cierpieniem i wzgardą. Z drugiej Danielę Popławską, anielską, śpiewającą Siostrę Hieronimę - oczy uzbrojone w firankę sztucznych rzęs, szeroko otwarte, przepełnione słodką głupotą. Żadne nie są mniej ślepe, mniej obłąkane.
Na scenie przewija się galeria dziwnych postaci. Role i płcie są przemieszane. Nic się nie zaczyna, nic się nie kończy - "co się otworzyło, zamknie się w życiu" - mówi jedna z przełożonych przytułku. Choć historia niknie w samodzielnych, luźno połączonych epizodach, można wyodrębnić osoby z dzieciństwa Salomona, jego partnerki, itp. Do grona groteskowych indywiduów wiedzie droga przez tytułowy lobotomobil, droga usłana uszczęśliwiającymi tabletkami, które lekarze zajadają niczym cukierki. Granica między tym co normalne i szalone jest porwana, a leżące naprzeciw siebie obszary zamieniają się miejscami. Ginie gdzieś niestety Salomon Nash (Mirosław Kropielnicki), zmięty, szary, niczym niewyróżniający się w zgrai charakterystycznych postaci. Bierze udział w procesie, oskarżony o szaleństwo. Jego alter ego - Inną Wersję Salomona - kreuje Łukasz Mazurek. Świetny głos nie wystarcza jednak do udźwignięcia emocji. To spektakl Radosława Elisa (Adwokat Moon) ucharakteryzowanego na czarną damę; perwersyjnego, rozdwojonego na kilku płaszczyznach. Śpiewa doskonale: z towarzyszeniem muzyki Satanowskiego potrafi otworzyć scenę i uwolnić emocje. Uwodzi ekspresyjnym głosem, rozerotyzowaniem i wypracowaną sztucznością. Jego przeciwnikiem w procesie jest Michał Kocurek (Prokurator Bricker); którego mocna obecność na scenie ma zupełnie inny odcień: fizyczny, bardziej jednoznaczny. Diaboliczny prokurator to wyrachowany uwodziciel, typ macho; jemu też zdarza się kryzys, ale zamiast się zabić, idzie się napić.
Momentami spektakl ociera się o banał. Pojawia się motyw pór roku - związany z przemijaniem, ale też miłością, pamięcią, cierpieniem. To kobieta jest bliżej natury, ale równocześnie jest istotą zbrukaną. Mężczyzna zmienia się w automat, manekina. Zapełnianie pustki w głowie, odwrót od cierpienia zaczyna się od szkolnej tresury. Całkiem nieźle radzą sobie w spektaklu dzieci o słodkich głosach (Soliści Poznańskiego Chóru Chłopięcego i Poznańskiej Szkoły Chóralnej). Wszechogarniające zło prowokuje do ucieczki. Ucieczki do swojego wnętrza. Niemożność nawiązania kontaktu z drugą osobą w sytuacji "choroby" zostaje spotęgowana. Seks jest rozpaczliwy i nieporadny albo groteskowy i mechaniczny. Miłość sąsiaduje z martwotą. Śmierć jest nie do ogarnięcia - zanurzenie się w prawdzie o jednorazowości istnienia grozi szaleństwem. Umierający zostaje sam, jego bliscy uciekają od grobu, tocząc błahe rozmowy. Pamięci nie da się jednak zabić, niepotrzebny jej papier - miłość i cierpienie są wieczne. Toczy się gra świadome-nieświadome. Wydarzenia, które dotykają każdego, pewnego dnia mogą zaprowadzić nas do granicy, zza której nie ma powrotu. Jednak czy rutynowa egzystencja, czy obłąkany wobec niej sprzeciw jest większym szaleństwem?
Widzowie klaskali niemrawo, ale bardzo długo, jakby doceniali wysiłek, ale nie potrafili ustosunkować się do jego wyniku. Spektakl autentycznie męczy nadmiarem, wielością głosów. Doskonale opracowana i zrealizowana jest warstwa muzyczna, ale są także powierzchowne słowa, które nie są w stanie dotknąć publiczności. W kameralnych dialogach najwyraźniej widać, jak łatwo utracić uwagę i zaangażowanie widza. Wiśniewski wykorzystuje ponownie wypracowaną przez siebie konwencję - tym razem, bez szyldu dramatu arcydzieła - sprawdza się, zdolna pomieścić emocje. Wzniosłość sąsiaduje z fizjologią. Spektakl przenika duch ekspresjonizmu, krzyk Muncha, ale pojawiają się też środki zupełnie formalne. Są tematy, barwy, formy; przenikliwy, ostry szept i niezrozumiały krzyk. Schizofreniczny świat ogląda się w ciągłym napięciu.
Magdalena Kostuś
Teatralia Poznań
27 maja 2010
Teatr Nowy w Poznaniu
Janusz Wiśniewski
"Lobotomobil"
reżyseria: Janusz Wiśniewski
choreografia: Emil Wesołowski
muzyka: Jerzy Satanowski
kostiumy: Małgorzata Dąbrowska
obsada: Antonina Choroszy (Pani Nash), Ewelina Dubczyk (Biedna Kózka), Barbara Kurdej (Inna Wersja Pani Nash), Sława Kwaśniewska (Pani Hals), Anna Mierzwa (Fagi Levinson), Daniela Popławska (Siostra Hieronima), Agnieszka Różańska (Sędzina), Jagoda Stach (Uwiedziona), Marta Szumieł (Pasażerka Nocnego Ekspresu), Janusz Andrzejewski (Od Wych. Fiz.), Paweł Binkowski (Biolog), Wojciech Deneka (Prof. Richter), Tadeusz Drzewiecki (Doktor B??eh), Radosław Elis (Adwokat Moon), Grzegorz Gołaszewski (Pan-Pani Mojej Duszy), Janusz Grenda (Przyrodnik), Michał Grudziński (Rygorysta), Paweł Hadyński (Pani Dziekan Kohn), Bolesław Idziak (Pani Vermerowa), Michał Kocurek (Prokurator Jack Bricker), Mirosław Kropielnicki (Salomon Nash), Andrzej Lajborek (Pasażerka Nocnego Ekspresu), Aleksander Machalica (Doktor Sztranc), Łukasz Mazurek (Inna Wersja Salomona), Mariusz Puchalski (Doktor Locha). Gościnnie: Edward Warzecha (Doktor Piasecki), Maciej Zabielski (Śmierć Piskląt), Mandar Purandare (Lekarz na Wezwanie), Krzysztof Przybyłowicz (Woźny), Soliści Poznańskiego Chóru Chłopięcego i Poznańskiej Szkoły Chóralnej oraz Lena Drożdżyńska, Karolina Ludwiczak, Magdalena Stolarska (Pasażerki Nocnego Ekspresu)
premiera: 15 maja 2010 r.