Ciało jako nieokiełznana ekspresja
Piątkowe spektakle tegorocznej TEATROMANII w bardzo ciekawy sposób podjęły temat życia. Ujrzeliśmy przebijanie się przez kolejne problemy, radzenia sobie z kryzysami, ale i kobiecą cielesność w bardzo namiętnej, prowokacyjnej, acz delikatnej formie.
Pierwszy z solowych występów, performance Koreanki Geumhyung Jeong zatytułowany został "7 Ways" ("7 dróg"). Artystka to, jak piszą w materiałach promocyjnych organizatorzy, "performerka poszukująca własnej drogi teatralnego wyrazu, w swojej pracy łączy ciało i obiekt". Doskonale dało się to zobaczyć w jej występie, który ukazał w bardzo subtelny sposób obraz kobiecości, a co ważne, dzięki zastosowanym środkom, nikogo nie obrażał. Przedstawiono tu niejako siedem dróg, dzięki którym dochodzi się do momentu ekstazy kobiety podczas aktu seksualnego. Jednak aktorka nie porusza tego tematu tabu w sposób oklepany, robi to na tyle plastycznie i hipnotycznie, w zupełnej ciszy, że publiczność siedzi jak zaczarowana, poszukując klucza rozumienia, klucza zespalającego wszystkie siedem etiud.
Występ Koreanki w dodatku jest prawdziwą ucztą dla oka, zaskakuje niesamowitą gibkością i zręcznością artystki. Podczas spektaklu wdziewa ona kolejne stroje, maski, jednak twarz nie jest tu w miejscu, nazwijmy to tradycyjnym. W pierwszej scenie dziewczyna przyodziana jest w czarny kostium, a maska, będąca twarzą mężczyzny, jest przytwierdzona do stopy. Przy tym porusza się ona tak, że momentami człowiek zapomina, iż wszystko jest tu odwrotnie. Każda z etiud ukazuje inny wymiar zmysłowości kobiety, jak i zaspokojenia seksualnego. Jednak z całości można wysnuć ogólny wymiar kobiecości, generalne pojęcie kobiety. Co ważne, nie tylko jako narzędzia dla mężczyzny, przedmiotowego traktowania, ale i jako bytu wspaniałego, pełnego tajemniczości i wielu uczuć. W ostatniej scenie jest to pokazane najlepiej, gdy aktorka niknie w niebieskich tkaninach, hipnotyzując widza do tego stopnia, że widzi on jedynie wzburzone morskie fale i statek przytwierdzony do kostiumu aktorki, na brzuchu. Jedyne, czego zdecydowanie mi zabrakło, to delikatnej muzyki, która przyczyniłaby się do pełniejszego oddania kobiecości. Obraz był niezwykle plastyczny - tym przede wszystkim urzekał widza.
Drugie spojrzenie na życie, na problemy, którym musimy na co dzień sprostać, przedstawia Claire Cunningham z Wielkiej Brytanii w spektaklu "ME (Mobile/Evolution)" ("ME (Mobilność/Ewolucja)"). Artystka jest performerką, aktorką oraz choreografem. Jej spektakl był niezwykłą podróżą przez taniec, ciało i ruch, jak i przez pokonywanie barier tkwiących w cielesności człowieka. Na całość złożyły się dwa minispektakle ukazujące jej ogląd na życie i doświadczenia z niego. Wspomnieć należy, że widowisko powstało w wyniku osobistych przeżyć aktorki zmagającej się z niepełnosprawnością. Jak mówi Claire w spektaklu, kule miały jej towarzyszyć kilka tygodni, a są z nią już 18 lat. Opowieść snuta przezeń na scenie ma więc charakter autobiograficzny. Jednak przy akrobacjach artystki, to ja się czuję niepełnosprawna, gdyż nie potrafiłabym zrobić niejednego ruchu, które wykonuje ona na scenie.
"M/E" to opowieść o kolejnych doznaniach dziewczyny, która w wyniku wypadku na rowerze od 14 roku życia zmaga się z niepełnosprawnością, walczy ze swoim ciałem. Jest to opowieść o lękach, problemach, szarości codzienności, o chęci patrzenia w niebo podczas drogi. O doborze odpowiednich kul, które stają się towarzyszem w samotnym zmaganiu się z kalectwem. "Mobile" mówi o zmianach zachodzących w życiu oraz fizyczności artystki. Drogę poprzez szpital, kolejne zabiegi, rehabilitację, dobór kul ortopedycznych, stawianie pierwszych "nowych" kroków, naukę życia od nowa, od podstaw. Jednak poza drogą przez chorobę jest to jednocześnie droga do poznania pasji, która pozwoli jej rozwinąć skrzydła - do tańca. Obydwie części tworzą spójną całość, zaś zakończenie było pełne nadziei, radości.
Bardzo ważną rolę w całości odgrywają muzyka oraz taniec. Jedyną scenografią są rozrzucone na scenie kule, między którymi lawiruje aktorka. Jest przy tym niewiarygodnie zręczna, jakby fruwała, unosiła się delikatnie zaraz nad poziomem podłogi. Do tego w miarę rozwoju akcji dochodzą akrobacje w powietrzu i instalacja z kul - dla mnie misternie układana historia życia, poszukiwanie azylu i bezpieczeństwa. Muzyka doskonale zilustrowała targające główną bohaterka emocje, wzbudzając je także u widza. Spektakl zasłużenie nagrodzony został owacjami na stojąco.
Te dwa spojrzenia dają pewien obraz życia, pełnego namiętności, ale i strachu czy lęku. Także poszukiwania artystycznego wyrazu, ekspresji wedle trzech, głównych słów, hasła przewodniego tegorocznej TEATROMANII: ekspresji - inspiracji - metody. Każda z artystek tego dnia znalazła te trzy klucze, pokazując je publice.
Anna Petynia
Przysposobienie Krytyczne (Lublin)
17 maja 2010
Geumhyung Jeong
"7 ways" / "7 dróg"
Claire Cunningham (Wielka Brytania)
"ME" ("Mobile/Evolution") / "M/E" (Mobilność/Ewolucja)
scenariusz oraz wykonanie: Claire Cunningham
współpraca: Jess Curtis / Ggavity
produkcja: Richard Walkery
XII Międzynarodowy Festiwal TEATROMANIA w Bytomiu.