Konsekwentnie i dobrze
Najnowszą premierę Teatru Śląskiego z powodzeniem możemy zaliczyć do jednych z najlepszych spektakli ostatnich lat tego teatru. Śmiała scenografia i kostiumy, świetna gra aktorska, rewelacyjne operowanie ruchem na scenie składają się na to trzygodzinne przedstawienie w doskonałych proporcjach.
Ten rozmach i brak kompleksów zawdzięczamy, w pewien sposób niestety, gościom zza granicy. Niestety, bo chcielibyśmy widzieć taki spektakl w wydaniu tylko i wyłącznie osób związanych z Teatrem Śląskim.
Spektakl "trwa" już od pierwszego dzwonka. Powoli gromadzący się widzowie mają do czynienia z nieruchomą grupą postaci. Łatwo odgadnąć, że jest to dwór: szambelan pośrodku na wzniesieniu, po boku król i królowa (korony na głowach), dwórki i dworzanie w dalszej kolejności. Syn królewski w pewnym oddaleniu od nich, z boku, a na proscenium błazen monotonnie intonujący jakby słowa klątwy i bawiący się niewielka kulą. Ich cienie rzucają się groteskowo na ścianę oświetloną na czerwono, tworząc makabryczny obraz, który idąc teraz tropem interpretacji możemy odczytywać jako prezentację drugiego oblicza bohaterów. Ustawienie szambelana pośrodku zwiastuje jego rolę mistrza ceremonii, a umiejscowienie księcia z boku jego wyobcowanie, przywodzące na myśl innego księcia - Hamleta.
Podobnych do tej scen, to znaczy pewnych wymowy i symbolicznych treści, umieszczono w spektaklu wiele. Dodam, że każda z nich miała w trakcie przedstawienia swoje uzasadnienie i budziła poczucie konsekwentności. Nie można tu nie skupić się w tej chwili na elemencie doskonale uzupełniającym przedstawienie, mianowicie na ruchu postaci. Szczególnie sceny zbiorowe są niezwykle przemyślane i korzystają z przestrzeni scenicznej w sposób potęgujący wrażenia.
Jedna z nich dla przykładu: dwórki, zgromadzone w ciasnych drzwiach do pokoju, ubrane w czerń, szepczące i piszczące, wyglądają jak gotowe do skoku i rozszarpania zwierzęta, nagle wpadając do pokoju, przegrupowują się i ugładzają, nadają ruchom dworności.
Część postaci daje wyraz swemu charakterowi również dzięki szczególnym ruchom ciała, nadającym im dodatkowo element komiczny. "Pałętający się" służący Walenty przemierza scenę dostojnymi, powolnymi krokami, Królowa marząca o "giętkości" ma do dyspozycji ruchy gwałtowne, groteskowo wyginające jej ciało, Król niejaką niezdarność i strachliwość, a Szambelan w podrygach, w dwornych ukłonach, pewny siebie przemierza scenę.
To, co niewątpliwie przykuwa uwagę od pierwszej chwili, to kostiumy. Utrzymane w przeważającej kolorystyce czerni i bieli. Wykorzystują motywy kwiatowe (niewinna biel kwiatów przyczepionych do kostiumu Iwony), mnóstwo koronki, tiulu, piór. Biżuteria błyszczy zimnym blaskiem srebra i białych kamieni. Wszystkie dwórki noszą nieprawdopodobne nakrycia głowy - kapelusze z rogami zwierzęcymi, z gałęziami i motylami w nich... Mocnym akcentem jest ruda peruka Królowej Małgorzaty. Wszelkie dodatki i szczegóły dopracowano pieczołowicie: czarny lakier na paznokciach Szambelana, czerwona podpinka jego płaszcza, piękne buty całej obsady. Kostium Iwony jest wielofunkcyjny, po zdarciu jego elementów zostaje tylko biała suknia, niewinna i ślubna. Choć kolorystyka strojów jest jednolita, ich krój charakteryzuje postaci. Wspomniana wyżej suknia Iwony wyraża jej delikatność, niewinność, tren cały czas przeszkadza królowej (może w "giętkości"?), dziwaczne nakrycia głów dwórek przydają ich postaciom rysu zepsucia i dekadencji, strój Izy udrapowany z tiulu więcej odsłania ni zasłania. Generalnie kostiumy nawiązują do poetyki muzyki gotyckiej.
Bohaterowie są mocno ucharakteryzowani: ich twarze (z wyjątkiem postaci dalszego planu i Iwony) mocno przypudrowane i umalowane ukrywają prawdziwą fizjonomie aktorów, dzięki czemu pozbywamy się myśli o ich ukonstytuowaniu w tym świecie. Scenografia otrzymała charakter nowoczesny i odrealniający - biały laminat, tworzący kształt pudełka, buduje przestrzeń. Kanapa to przezroczyste prostopadłościany, jakże funkcjonalne - gdy w tekście król i szambelan chowają się w kanapie, w spektaklu wchodzą po prostu przez otwory prostopadłościanu do środka, widoczni "jak na talerzu" dla publiczności teatralnego przybytku. Jednak nie mamy poczucia, że ta szalenie futurystyczna scenografia to kaprys wybujałej wizji scenografki - i tutaj zachowana jest konsekwencja. Przecież wszystko wydarza się w jakimś królestwie, we współudziale ludzi nieprzypominających ludzi... chodzi tu tylko o oddanie pewnego stanu myślenia, pewnej interakcji ludzkiej. Odwzorowanie rzeczywistości nie wydaje się konieczne.
Aktorzy poprowadzeni pewna ręką reżysera dają z siebie wszystko. Zdumiewa Anna Kadulska fizycznie niepodobna do siebie samej, prezentująca niesamowite umiejętności ruchowe i świetnie oddająca postać Królowej. Król Grzegorza Przybyła, nieco niezdecydowany, nieco strachliwy, tworzy wraz z Jerzym Głybinem, w roli Szambelana, ciekawy duet na zasadzie kontrastu (zdecydowanie - brak zdecydowania, dworskie ruchy - ruchy nieco pokraczne), choć nie widać, by celowo narzucono tym postaciom wspólne granie. O pozostałych aktorach można śmiało powiedzieć, ze zagrali bardzo dobrze i nie było jakichś słabych akcentów w tej dziedzinie.
A gdzie w tym wszystkich tekst i Gombrowicz? Nie będę tutaj wdawać się w szczegóły "Iwony, księżniczki Burgunda", która obowiązkowo jest nam wszystkim znana. Mam przekonanie, ze reżyser wydobył z Gombrowicza wszystko, co ten mógłby chcieć widzieć na scenie, a to wydaje się wystarczające.
Inga Niedzielska
Teatralia Śląsk
27 lutego 2010
Teatr Śląski im. S. Wyspiańskiego w Katowicach
Witold Gombrowicz
"Iwona, księżniczka Burgunda"
reżyseria: Attila Keresztes
scenografia: Bianca Imelda Jeremias
asystent reżysera: Zbigniew Wróbel
obsada: Iwona - Agnieszka Radzikowska (gościnnie), Król Ignacy - Grzegorz Przybył, Królowa Małgorzata - Anna Kadulska, Książe Filip - Michał Rolnicki, Szambelan - Jerzy Głybin, Cyryl - Maciej Wizner, Iza - Barbara Lubos, Cyprian - Marcin Szafarz, Innocenty - Marek Rachoń, Walenty - Roman Michalski, Ciotki - Ewa Leśniak, Krystyna Wiśniewska, Damy Dworu - Dorota Chaniecka, Violetta Smolińska, Jadwiga Wianecka, Małgorzata Daniłow (gościnnie), Żebrak - Zbigniew Wróbel, Joanna Wawrzyńska Studium Aktorskie
premiera: 26 luty 2010 r.