zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Życie - ziejąca pustka

Walentynki 2010 dla łodzian okazały się wydarzeniem szczególnym - rozpoczął się bowiem XVI Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Spektaklem, który zainaugurował przegląd było "Auslöschung - Wymazywanie", przedstawienie z 2001 roku, w reżyserii Krystiana Lupy.

"Wymazywanie" Bernharda to pięćset stron monologu czy wręcz pełnego rozpaczy krzyku, w którym bohater (porte-parole autora) rozlicza się z przeszłością. W książce tej praktycznie nie ma zdarzeń, tylko ciąg powracających refleksji, co wydawać by się mogło przeciwieństwem teatru, będącego przecież działaniem. Jednak Lupa, jak nikt inny, potrafi zamienić słowa na obrazy. Jego spektakl to nie jest tylko przeniesienie książki na scenę, ale jej dogłębne zrozumienie, przeżycie, ocenienie i jakby przedstawienie od nowa. Dzieło Bernharda Lupa "przepuścił" przez pryzmat swoich doświadczeń, paradoksalnie dochodząc do tych samych wniosków, spostrzeżeń. Podczas dyskusji po spektaklu reżyser opowiedział bardzo ciekawą historię. Zaproszeni przez brata Bernharda wykonawcy mieli możliwość zwiedzenia zamku w Wolfsegg. Miało to miejsce już po premierze, gdy spektakl był całkowicie opracowany. Zwiedzając, weszli do kuchni i ze zdumieniem stwierdzili, że wygląda ona tak, jak ich scenografia. Dowodzi to, że Lupa prawie scalił się ze sposobem myślenia austriackiego pisarza i potrafił to wyrazić w każdej sekundzie spektaklu. Maja Komorowska (grająca Marię) mówiła, że nawet gdybyśmy usunęli słowa, to przedstawienie nie straciłoby wiele na swoim przekazie. Wszystko, zarówno gesty, mimika, jak i muzyka, "wykrzykują" zarzuty wobec przeszłości i rzeczywistości.

Auslöschung - Wymazywanie TEATR DRAMATYCZNY Warszawa

"Auslöschung - Wymazywanie"

Sceny dialogów często przemieniają się we wrzask, ciężko w nim rozpoznać wygłaszane kwestie. Nie jest to jednak potrzebne, ładunek emocjonalny zawarty w tych scenach i tak wciska publiczność w krzesła. Stopniowo narastająca gniewna rozpacz bohaterów, wyrażona we wspólnym przekrzykiwaniu się, dodatkowo "przedzierająca się" przez coraz głośniejszą muzykę czy hałas (m. in. ciągle powracający w drugiej części odgłos piły tarczowej) staje się prawie nie do wytrzymania. Po chwili wszystko cichnie i gaśnie, by za moment przejść do następnej sceny. Cisza podczas zmiany dekoracji ciągle jednak przepełniona jest niemym krzykiem. Siła spektaklu Lupy tkwi nie w realistycznym pokazaniu emocji, ale w ich skumulowaniu. Aktorzy w swojej ekspresji często są sztuczni, groteskowo teatralni, nawet śmieszni. Ich śmieszność jednak podszyta jest tragicznością, tak jak nienawiść Franza (i samego Bernharda) opiera się na głęboko ukrytej miłości. Z ukazaniem tej dwoistości szczególnie dobrze poradziła sobie Jolanta Fraszyńska, która wcieliła się w Cecylię. Reżyser wybrał taką konwencję, o jakiej mówił sam autor słowami swojego bohatera: "Zawsze zadowalałem się fanatyzmem przerysowania (...) Niekiedy, gdy ów fanatyzm przerysowania czynię sztuką staje się on jedyną możliwością wydobycia się z marności wtórnego nastroju."

Główny bohater Franz Murau (jak zwykle precyzyjny Piotr Skiba) w młodości uciekł z Austrii i osiedlił się w Rzymie, gdzie żyje, nie myśląc o przeszłości. Praktycznie traci kontakt z rodziną, a o kraju stara się nie pamiętać. Niestety wszystko zmienia się, gdy już prawie pięćdziesięcioletni mężczyzna, otrzymuje od sióstr telegram o śmierci rodziców i brata w wypadku samochodowym. Śmierć okazuje się nie końcem, a wręcz przeciwnie - powrotem. Powrotem nie tylko do rodzinnego Wolfsegg, ale także do przeszłości. Franz może spojrzeć na to, co minęło oczami już dorosłego i krytycznego mężczyzny. Odkrywa, że wszystko było fałszem, powracające w jego pamięci obrazy to jedno wielkie zakłamanie. Wysłuchuje wspomnień o rodzicach od jednego z ich przyjaciół - biskupa Salzburga i dochodzi do wniosku, że ludzie wyłaniający się z tych opowieści są mu całkowicie obcy, nie mają nic wspólnego z żywymi osobami, które on pamięta. Rozstrzygnięcie co jest prawdą, a co zmyśleniem jest już nie do osiągnięcia. Najlepszym rozwiązaniem staje się wymazanie - definitywne zerwanie z tym, co było.

"Wymazywanie" to ciąg powracających motywów. Bohaterowie drążą te same tematy, nie mogą oderwać się od dręczących myśli. Warstwa wizualna również opiera się na pewnych schematach - znaczącymi elementami większości scen są stoły i okna. Wspólne rozmowy przy posiłkach demaskują fałsz stosunków międzyludzkich. Momenty, które powinny być symbolami jedności rodziny okazują się grą grzeczności i pozorów, skrywającymi walkę. Okna natomiast, szczególnie przykuwające uwagę w monumentalnej scenografii Lupy, wyrażają pragnienie wolności, uwolnienia się od wszelkich wiążących konwencji. Okna stają się dosłowną realizacją wymazania przeszłości. Franz, odwiedzając Kinder willę, próbuje przepędzić duchy przeszłości, z wariacką gwałtownością otwierając okna i wietrząc pomieszczenie.

W "Wymazywaniu" Lupy jest też, znamienny dla niego, motyw autotematyczny. "Wymazywanie" to także tytuł książki, jaką chce napisać Franz Murau. Literatura, która od wieków uznawana jest za sposób osiągnięcia nieśmiertelności, od bohatera Bernharda dostała zadanie unicestwienia. Znamienna jest ostatnia scena spektaklu, gdy Franz odczytuje Marii fragmenty swojego dzieła. W odczycie ciągle, jak mantra, powraca zwrot "ziejąca pustka": "Wszędzie szukamy dzieciństwa i wszędzie znajdujemy tylko słynną ziejącą pustkę". Do prawdziwego wymazania dochodzi jednak dopiero, gdy Franz pali rękopis. Ogień nie tylko niszczy, ale i oczyszcza. Bernhard na szczęście nie pozbawił nas swojego utworu, pozostawił je w testamencie dla potomnych, bo: "Wszyscy nosimy ze sobą jakieś Wolfsegg i mamy ochotę je dla własnego ocalenia wymazać poprzez zapisanie i zgładzenie."

Magdalena Mirecka
Teatralia Łódź
24 lutego 2010

Teatr Dramatyczny w Warszawie
Thomas Bernhard
"Auslöschung - Wymazywanie"
reżyseria, przekład, scenografia: Krystian Lupa
asystent reżysera: Piotr Skiba
muzyka: Jacek Ostaszewski
obsada:
Franz Jozes Murau: Piotr Skiba
Matka: Joanna Szczepkowska
Ojciec: Adam Ferency
Cecylia, siostra Franza: Jolanta Fraszyńska
Amalia, siostra Franza: Agnieszka Roszkowska
Johannes, brat Franza: Paweł Miśkiewicz (gościnnie)
Gambetti, uczeń Franza: Andrzej Szeremeta
Maria, poetka: Maja Komorowska (gościnnie)
Kardynał Spadolini: Władysław Kowalski
Aleksander: Waldemar Barwiński
Wujek Georg: Miłogost Reczek
Weinflaschenstopselfabrikant: Marcin Troński (gościnnie)
Ciotka z Titisee: Małgorzata Niemirska
Kucharka: Marta Gajko
Ogrodnik: Sławomir Grzymkowski
Kuzynka z Paryża: Agnieszka Wosińska
Daleki krewny: Krzysztof Dracz
Włoski kelner: Marcin Dorociński
Fotograf: Krzysztof Szekalski (gościnnie)
Generał w stanie spoczynku: Jerzy Jaroszyński (gościnnie)
Synowie generała: Marcin Dorociński, Maciej Makowski (gościnnie)
Nieznajoma: Jaga Dolińska
Młody Franz: Paweł Adamko (gościnnie)
premiera: 10 marca 2001 r.
XVI Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych, Teatr Powszechny w Łodzi.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen