Spokój zmian
Wiara w pomyślne i samoistne rozwiązanie się problemów połączona ze specyficzną rezygnacją i ignorowaniem realnie nadciągającej tragedii to wyraz beztroski, rodzaj swoistej ucieczki przed przeciwnościami losu czy zwykła bezsilność? W każdym bądź razie "takich lekkomyślnych ludzi jak wy (...) jeszcze nie spotkałem" - stwierdza Łopachin, komentując zachowanie rosyjskiej elity w obliczu utraty majątku. Elity zakorzenionej w czasach, które już przemijają...
Uczucie radości z powrotu w rodzinne strony, wzruszenie na widok bliskich ludzi z przeszłości, emocje wywoływane dotykiem znajomych sprzętów, sentymentalne wspomnienia i spokojne, leniwe życie ze śniadaniami w restauracji, tańcem i muzyką. Egzystencja Raniewskiej i jej rodziny z pozoru daleka jest od wszelkich strapień. Wśród rozmów, pogodnych spacerów i radości pojawia się jednak kłująca świadomość zbliżającej się tragedii, coraz silniejsze przebłyski nieuchronnej straty... Małe płomyki wzniecające niepokój, które szybko jednak gasną. Możliwy jest więc powrót do wesołych wędrówek, spotkań z przyjaciółmi i rozkoszowania się słońcem. Jakaś tragedia? Strata majątku? Niemożliwe... Nie dla Raniewskiej. Nie dla jej brata. Nie dla wiernego lokaja Firsa. Dla bohaterów zakochanych w przeszłości, konserwatywnych, nieprzystosowanych do nowej rzeczywistości i zachodzących zmian to po prostu niemożliwe. Jednak majątek wraz z wiśniowym sadem mają zostać zlicytowane. Ci zaś, którzy są tego naprawdę świadomi żyją już w innym świecie.
Jeden z nich, przyszłościowy i przedsiębiorczy Łopachin, stara się pomóc upadającej rodzinie. Reakcją na jego plany ratowania majątku jest jednak zniecierpliwienie kobiety i jej brata, Gajewa, rozdrażnienie lub w - najlepszym wypadku - śmiech. Para bohaterów wraz z guwernantką, lokajem i córką Raniewskiej, Anią, powraca po latach do Rosji i staje się biernym świadkiem zachodzących przeobrażeń. Utrata majątków przez ziemian, dotycząca przecież także nich samych, nie mobilizuje właścicieli dworku z wiśniowym sadem do jakichkolwiek przeciwdziałań, nie wywołuje większego oporu... Pojawia się tylko żal i rezygnacja. W dal odchodzą przywileje, bogactwo i czasy świetności. Ludzie niegdyś elicie podlegli nabierają znaczenia, inwestują, bogacą się i przejmują posiadłości, o jakich dawniej mogli tylko marzyć. W takiej sytuacji jest Łopachin, wykupujący ostatecznie majątek, w którym służył jeszcze jego ojciec. W czasie licytacji Raniewska oddaje się zabawie i tańcom wraz z rodziną i znajomymi, tylko sporadycznie martwiąc się losem swoich dóbr, by po chwili ponownie zatopić się w rozmowach i poddać się muzyce.
Telewizyjna adaptacja znakomitej sztuki Czechowa doskonale ilustruje odchodzenie jednej epoki i płynne, pozbawione konfliktów wkraczanie następnej. Porusza problem przemijania, ale uwiecznia też narodziny tego, co nowe - pewnych idei, poglądów, stosunków. Przedstawiona historia nie zawiera nieoczekiwanych zwrotów akcji i spektakularnych wydarzeń, ale też nie na tym polega jej siła. Akcent położony na relacje międzyludzkie, pogłębione charaktery bohaterów, a dodatkowo współistnienie rezygnacji i nadziei, przeszłości i przyszłości, miłości pogodnej, dopiero kiełkującej, jak również tej smutnej, gorzkiej - to jedne z wielu atutów i własności "Wiśniowego sadu". Własności, które twórcom spektaklu udało się przedstawić realistycznie, przemyślanie i ciekawie.
Uwagę przyciąga więc doborowa obsada aktorska, subtelne zarysowanie napięć między bohaterami, odkrywanie emocji. Zbliżenia kamery w momentach szczególnych pozwalają obserwować uczucia odzwierciedlone w postawach i gestykulacji postaci, odmalowujące się na twarzach bohaterów w chwilach wspomnień i trosk, momentach skupienia i emocji, odkrywania cząstki swojej osobowości. Widzimy więc delikatną, zamyśloną Anię (Marta Kalmus) i jej poważną, zwykle pochmurną i zatroskaną, przyrodnią siostrę, Warię (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik), które - przytulone i wzruszające - wymieniają się siostrzanymi uczuciami i marzeniami. Obserwujemy postępujący zachwyt miłosny trzpiotliwej pokojówki Duniaszy (Joanna Żurawska), flirtującej z młodym lokajem Jaszą (Zbigniew Zamachowski), w komiczny sposób kreującym się na nonszalanckiego, światowego kawalera. Podglądamy rodzącą się nić porozumienia między Anią a wygłaszającym nowe idee studentem, Trofimowem (Szymon Kuśmider). Podziwiamy stylową Krystynę Jandę jako Raniewską, doskonale oddającą bogatą osobowość swojej bohaterki z całą jej gracją, charyzmą, siłą wyrażanych emocji i pragnień, ale również i z nutką delikatności, bezradności. Energiczny, gestykulujący z przejęciem Jerzy Radziwiłowicz wyraziście zagrał Łopachina, z zaangażowaniem i determinacją przedstawiającego odrzucane wciąż plany ratowania majątku, a następnie oszołomionego i niemogącego wprost uwierzyć w jego nabycie. Z drugiej zaś strony - człowieka nieśmiałego i niezdecydowanego w miłości wobec Warii, która ostatecznie opuszcza posiadłość Lubow. Oryginalne i przekonujące kreacje stworzyli zresztą wszyscy aktorzy, współpracując ze sobą i wzajemnie się uzupełniając. Uwagę zwracał Władysław Kowalski naturalnie i umiejętnie wcielając się w rolę tradycjonalisty Gajewa, a także troszczący się o niego i całą rodzinę wierny Firs, przywiązany do dawnych wartości i obyczajów równie mocno jak brat Raniewskiej. Każda postać miała w sobie coś szczególnego, chociażby specyficzna i wyjątkowa Szarlota (Ewa Telega-Isajewicz), z powagą na twarzy prowadząca na sznurku sztucznego pieska na kółkach, czy przezabawny, pozornie pogodzony z nawiedzającymi go nieszczęściami Jepichodow (Jerzy Stuhr), który - nie mogąc zdecydować się w kwestii swojego dalszego życia - na wszelki wypadek nosił przy sobie rewolwer.
Telewizyjny spektakl obok refleksyjności, nostalgii i powagi, zawierał również elementy satyryczne, a przede wszystkim - poruszał i intrygował. W klimat Rosji z przełomu XIX i XX wieku wprowadzały nas dawne stroje, fryzury, dworek Raniewskiej z wystrojem z epoki. Akcja rozgrywała się zarówno w jego wnętrzach, jak i w plenerze, pośród zieleni, świergoczących ptaków i jasnego słońca. Wydarzeniom towarzyszyła nastrojowa muzyka, podkreślająca spokojny ton przedstawianej historii.
Anna Dobrecka
Teatralia Lublin
19 lutego 2010
Teatr Telewizji
Antoni Czechow
"Wiśniowy sad"
("Wiszniewyj sad")
przekład: Czesław Jastrzębiec-Kozłowski
reżyseria: Andrzej Domalik
zdjęcia: Tomasz Wert
scenografia: Jagna Janicka
kostiumy: Jagna Janicka
muzyka: Jerzy Satanowski
montaż: Włodzimierz Czwartosz
choreografia: Tomasz Gołębiowski
charakteryzacja: Czesława Baldo
obsada: Krystyna Janda (Lubow Raniewska), Marta Kalmus (Ania), Małgorzata Hajewska-Krzysztofik (Waria), Władysław Kowalski (Leonid Gajew), Jerzy Radziwiłowicz (Jermołaj Łopachin), Szymon Kuśmider (Piotr Trofimow), Andrzej Hudziak (Borys Simeonow-Piszczyk), Ewa Telega-Isajewicz (Szarlota), Jerzy Stuhr (Siemion Jepichodow), Michał Pawlicki (Firs), Zbigniew Zamachowski (Jasza), Joanna Żurawska (Duniasza), Krzysztof Bochenek, Łukasz Żurek
premiera: 17 czerwca 1996 r.