zwykła czcionka większa czcionka drukuj

O talencie rozmienionym na wódy ocean

Znanego raczej z "Randki w ciemno" i tym podobnych telewizyjnych przedsięwzięć niż z teatralnego repertuaru, Jacka Kawalca, można oglądać na scenie Teatru Kamienica w monodramie "Ta cisza to ja...". Jest to historia upadku. Upadku z samego szczytu na samo dno, czyli tym bardziej bolesnego. Temat to nie nowy, łatwo więc o frazesy. Niestety, sztuka trąca banałem.

Kawalec wciela się w utalentowanego aktora, któremu zarówno karierę, jak i życie prywatne zniszczył alkohol. Nałóg zmienił niegdysiejszego człowieka teatru w kloszarda, który odgrywa tragifarsę przed przechodniami, aby nazbierać na pół litra. Z dawnej erudycji i oczytania zostały tylko strzępy. A z szekspirowskich ról jedynie wspomnienia. Potencjalne kobiety życia to już tylko kobiety picia. A miłość to kolejna wieczna tęsknota.

Ta cisza to ja... TEATR KAMIENICA Warszawa

"Ta cisza to ja..."

Spektakl ma podobno bawić i wzruszać, a jednocześnie porażać inteligencją i ironią. Owszem, ironia bawi. Trudno też odmówić błyskotliwości. Intertekstualność wymaga od widza pewnego obycia, a przy tym cały czas podkreśla intelekt bohatera. Niby wszystko gra, z tym że sztuce brakuje świeżości i oryginalności. Pijackie opowieści znane są nie od dziś. Nieodparcie nasuwa mi się myśl, że ten monodram to jedynie nieporadne wzorowanie się na alkoholowych przygodach bohaterów np. Pilcha. Przy czym Pilch unika wzruszeń i to czyni jego opowieści żywe i zabawne. Jeśli przemyca refleksje, to subtelnie. W tym spektaklu natomiast pojawiają się chwile zadumy i elementy zbędnego moralizatorstwo. Historia nałogu zawsze będzie smutna i żałosna sama w sobie, zatem o pewnych rzeczach nie trzeba mówić wprost. Chyba właśnie to sprawiło, że sztuka momentami była nużąca i monotonna.

Monodram jest najbardziej wymagającą formą teatralną. Jeden aktor musi udźwignąć ciężar całego spektaklu. Bardzo dobrze, że Kawalec podjął się tego zadania. Może zarówno rola, jak i wykonanie nie są nadzwyczajne, ale niezaprzeczalnie pokazują, że Jacek Kawalec jest w stanie odnaleźć się w repertuarze dramatycznym, a nie tylko rozrywkowym.

Tragifarsa "Ta cisza to ja..." pokazuje świat człowieka, któremu nie udało się przezwyciężyć własnej słabości. Porażka ta poniża go, staje się jednocześnie przyczyną i skutkiem nałogu. Jak w "Małym Księciu": wstydzę się, że piję, a piję, bo się wstydzę. Temat został jednak podjęty dosyć szablonowo i tendencyjnie. W tej opowieści nie ma niestety nic oryginalnego i zaskakującego.

Marlena Orzeł
Teatralia Warszawa
18 lutego 2010

Teatr Kamienica w Warszawie
Jan Jakub Należyty
"Ta cisza to ja..."
reżyseria: Dariusz Szada-Borzyszkowski
efekty specjalne: Maciej Pol
muzyka: Maciej Mucha
projekt scenograficzny: Jarosław Perszko
występuje: Jacek Kawalec
premiera: 5 listopada 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen