"Czy wilk zawsze bywa zły?"
Petr Nosálek tak bardzo zżył się z twórcami spektaklu "O mniejszych braciszkach św. Franciszka" wystawianego w Opolskim Teatrze Lalki i Aktora, że postanowił przenieść ich wspólną pracę do stolicy. Zaangażował tylko innych aktorów i zmienił szyld instytucji na warszawski Teatr Guliwer. Tekst Marty Guśniowskiej, niezależnie jednak od miejsca prezentacji, wypada znakomicie.
Przedstawienie zarezerwowane jest już dla czterolatków. Fabuła nie może więc ciągnąć się wzdłuż długiej wstążki makaronu. Nie może zbyt często się rozwidlać i przepiękną (acz niezrozumiałą dla malucha) polszczyzną opowiadać jeszcze piękniejszej (i jeszcze mniej zrozumiałej) historii. Toteż Guśniowska uknuła bardzo prostą i zabawną opowieść o życiu św. Franciszka.
Mimo że główny bohater występuje w dwóch osobach ("żywej" i "wiecznej"), to rozszczepienie to nie burzy całościowego odbioru świata przedstawionego. Klarowność sytuacji jest zresztą dodatkowo podtrzymana prostą scenografią, której ogromna funkcjonalność podsyca jeszcze dziecięcą wyobraźnię. Kolorowe i ciekawie skrojone lalki, animowane przez równie barwnie wystylizowanych aktorów, wciągają wizualnie. Ich skoczność, żywotność i zmieniające się, zabawne konteksty sytuacyjne bynajmniej nudzić nie mogą.
Franciszek ("jeszcze nie święty") budzi sympatię nie tylko małych widzów. Spacerując po świecie, zaprzyjaźnia się ze wszystkimi napotkanymi zwierzakami. Nawet z tymi o ostrych kłach. Pojawiające się na jego drodze zwierzęta pod wpływem chłopca stają się lepsze. Ba! Przecież wilk, który uchodzi za złego i nieposkromionego, nabiera życzliwych cech. Okazuje się nie takim strasznym, jakim go mieszkańcy namalowali.
Całe, podane dzieciom teatralne danie jest okraszone radosną muzyką. Piotr Klimek połatał dźwiękami wszystkie malutkie luki. Jednocześnie nie był przy tym zbyt nachalny i uporczywy. A artyści zdecydowali się nawet do niektórych kompozycji dodać swój śpiew.
Perypetie bohaterów wypełnia pełen nieskomplikowanych kalamburów język. Humor słowny bez problemu wyłapuje młoda publiczność. I oczywiście ta opowiedziana bardzo "po prostu" gawęda jest świetnie animowana przez aktorów Guliwera. Kontakt, jaki udało im się nawiązać z dziećmi jest opanowany i mądry. Bez przesadnego infantylizmu zdołali wciągnąć malców do wykreowanego świata bajki. Bajki, która w grudniowej odsłonie miała urocze, świąteczne zakończenie.
Marta Guśniowska pisze najciekawsze w tej chwili dramaty dla najmłodszych. Pani dramaturg z Białostockiego Teatru Lalek doskonale rozumie dziecięcą wrażliwość i ich pierwsze poczucie humoru. Nie boi się zostawić w tekście marginesu na możliwą reakcję odbiorców. Nie wstydzi się prostoty. Nie pretenduje do patetycznych i mocno pedagogicznych treści. To właśnie dlatego jej utwory zaskarbiły sobie uznanie wśród maluchów, a także wśród dorosłych, którzy (o dziwo) wcale nie boją się tego okazywać.
Beata Kalinowska
Teatralia Warszawa
16 lutego 2010
Teatr Guliwer w Warszawie
Marta Guśniowska
"O mniejszych braciszkach św. Franciszka"
reżyseria: Petr Nosálek
scenografia: Eva Farkašová
muzyka: Piotr Krzysztof Klimek
obsada: Izabella Kurażyńska, Ewa Scholl, Maciej Owczarzak, Krzysztof Prygiel, Damian Kamiński
premiera: 5 grudnia 2009 r.