Lorca przez Brechta i Müllera
"Yerma" według Federica Garcíi Lorki, wyreżyserowana przez Wojtka Klemma w Teatrze Studio to więcej niż teatralna opowieść o niedoli bezpłodnej kobiety.
W widownię celuje jeden z narożników nachylonej stromo, czworokątnej platformy. Jej powierzchnię wyłożono, równo i szczelnie jak posadzkę, białymi, grubymi poduchami. Scenografia Maschy Mazur tworzy przestrzeń nieprzyjazną aktorom: stopy obute w pantofle na obcasach ciągle grzęzną w miękkim podłożu, trasa wyznaczona przez choreografię Efrat Stempler wymaga ustawicznego wspinania się pod górę i zbiegania w dół. Można na chwilę położyć się, odpocząć, ale zaraz ze szczeliny między poduchami wyłania się głowa wścibskiej sąsiadki czy siostry męża, z wiecznym pytaniem: "Yerma, dlaczego jeszcze nie masz dziecka?" Pozornie pole gry pozostaje bardzo obszerne, nie zaprojektowano barierek, zapór, ciasnych klitek. Platforma przypomina planszę do gry. Zasady bardzo jasno określone, ilość bohaterów ograniczona, podobnie jak repertuar dozwolonych wypowiedzi, decyzji, gestów. Możliwości wyłamania się z tego schematu nie przewidziano, stąd dramat Yermy.
Muzyka, skomponowana przez Dominika Strycharskiego i wykonywana na żywo przez Adama Świtałę, potęguje wrażenie opresyjności. Stanowi bogatą paletę nieprzyjemnych dla ucha odgłosów, niepokojących, gorączkowych rytmów. Świtała szatkuje dźwiękiem poszczególne sceny, przerywa w nieoczekiwanych momentach, trzyma sportowe niemal tempo, nie pozwalając na patos i wzruszenie.
Właśnie, w realizacji Klemma nie ma miejsca na nadmierną eskalację uczuć, latynoską miękkość i melancholię, tak silnie obecne w twórczości Garcii Lorki. Poetycki język miesza się z fragmentami wypowiedzi, zamieszczonych na polskich forach dla bezpłodnych kobiet. Reżyser razem z dramaturgiem Igorem Stokfiszewskim zabierają głos w debacie dotyczącej prawa kobiety do dysponowania własnym ciałem. Aktualnej i gorącej, jak pokazują choćby sprzeczne komentarze po premierze spektaklu. Klemm jasno sugeruje, że Polsce AD 2010 nie tak daleko do Andaluzji lat 30. ubiegłego wieku - wtedy to sztuka miała swoją prapremierę, oczywiście w atmosferze skandalu.
Marta Malikowska-Szymkiewicz jako Yerma nie stara się wzruszyć widza. Dobitnie przedstawia swój punkt widzenia, bardzo zdeterminowana i przekonana o własnej słuszności. Silna, trochę agresywna i jednocześnie wyjątkowo kobieca, mimo ułomności, którą sugeruje jej otoczenie. Tak jak pozostałe aktorki, ubrana jest w zwiewną koszulkę wykończoną koronką oraz szpilki. Kostium symbolizuje delikatność, eteryczność i daje jednocześnie wyraźny sygnał, jaką rolę ma w tej społeczności kobieta: kochanki i matki. Desperacja Yermy objawia się w sekwencjach opętańczego, mechanicznego tańca, nerwowego podrygiwania, gorączkowego i pospiesznego wykonywania prostych czynności.
Klemm przyznał się do dwóch zasadniczych inspiracji przy pracy nad spektaklem: Brechtem i Müllerem. W pierwszej chwili zestawienie tych nazwisk z dramaturgią Garcii Lorki wydaje się nietypowe, ale chroni przedstawienie przez patosem, kurzem i anachronicznością. To prawda, ich duch unosi się nad "Yermą", tworząc z niej nieco brutalny, ostry, bardzo prawdziwy protest-song.
Anna Byś
Teatralia Warszawa
10 lutego 2010
Teatr Studio im. S. I. Witkiewicza w Warszawie
Federico García Lorca
"Yerma"
przekład: Carlos Marrodan Casas
reżyseria: Wojtek Klemm
dramaturgia: Igor Stokfiszewski
scenografia: Mascha Mazur
muzyka i opracowanie muzyczne: Dominik Strycharski
kostiumy: Julia Kornacka
ruch sceniczny: Efrat Stempler
światło: Mascha Mazur
asystent reżysera: Anna Galas
obsada:
Iwona Głowińska
Marta Malikowska-Szymkiewicz (gościnnie)
Monika Obara
Elżbieta Piwek
Andrzej Konopka
Krzysztof Wieszczek (gościnnie)
Adam Świtała (instrumenty różne)
premiera: 19 grudnia 2009 r.