Zgliszcza
Po dwunastu latach, po zdobyciu Europejskiej Nagrody Teatralnej, Krystian Lupa postanowił wznowić spektakl zrealizowany w Teatrze Polskim we Wrocławiu. "Kuszenie cichej Weroniki", oparte na opowiadaniu Roberta Musila, było również gościem krakowskiego festiwalu Genius Loci, który w tym roku poświęcony został austriackim twórcom.
Stół, fotel, kręcone schody, stos śmieci i worek pszenicy - świat Weroniki. Johannes i Demeter - dwóch walczących ze sobą mężczyzn, walczących o nią czy o męską dumę? Jeszcze ciotka, stara, pouczająca, dziecinna, a czasem tak podobna do Weroniki.
Krystian Lupa znowu serwuje podróż w głębię psychiki ludzkiej, gdzie fabuła jest tylko pretekstem. Reżyser luźno traktuje tekst. Ważne jest to, co dzieje się w środku bohaterów i zarazem aktorów ich odgrywających. Istotne staje się wszystko, co ukryte i nieuchwytne, a co w tym spektaklu właśnie wypływa na powierzchnię. Powierzchnię wyjątkowo mętną. Weronika jest młodą dziewczyną, która nie potrafi zdecydować, co jest dla niej najważniejsze w życiu. Miłość i szczęście muszą walczyć z obowiązkiem. Dziewczyna nie może robić tego, czego pragnie, gdyż ciąży na niej konieczność opieki nad starą ciotką. Jej świat opanowały konwenanse. Johannes chce, aby z nim uciekła, ale co jest ważne dla niej? Kocha go? Nie potrafi tego wyrazić, więc plącze się w związek z Demetrem, aby ten pierwszy był zazdrosny? Trudno cokolwiek powiedzieć na pewno.
Weronika jest niepoprawną marzycielką, nie wiadomo czy to, co widzimy, dzieje się naprawdę, czy jest snem lub wizją bohaterki. Widz jest świadkiem dwóch scen obiadu. Są one różne, a tak podobne. Może to być podkreśleniem monotonii życia dziewczyny, a to, co różni te sytuacje, może okazać się tylko jej kreacją. Podobnie powtarza się scena pożegnania Weroniki i Johannesa. Podczas dublującego się rozstania bohaterowie zbliżają się do siebie najbardziej, a sytuacja zmusza ich do jednoznacznego określenia tego, co czują. Niczego to jednak nie zmienia, mężczyzna wyjeżdża. Granica pomiędzy snem a jawą, prawdą a fikcją zaciera się. Wieść o samobójczej śmierci ukochanego przynosi kres jej marzeniom. Przywraca je list od Johannesa. Wróci i wszystko zacznie się na nowo?
Weronikę zdaje się przerażać to, że skończy tak jak ciotka. Mówi, że kiedyś nie zdawała sobie sprawy, że ciotka jest człowiekiem. Żałosna, samotna, stara panna - tego, że kiedyś może też się taka stać, boi się najbardziej. Jak na ironię dziewczyna stopniowo coraz bardziej zbliża się do tego, czego tak bardzo się obawia. Kobiety stają się do siebie tak bardzo podobne, że spotykają się na końcu na tym samym fotelu. Z tyłu przez cały spektakl majaczy stos śmieci, symbolizuje zgliszcza jej marzeń i niewykorzystanych szans. Worek pszenicy to życie.
Marta Goławska
Teatralia Kraków
9 lutego 2010
Teatr Polski we Wrocławiu
"Kuszenie cichej Weroniki"
według opowiadania Roberta Musila
("Die Versuchung der stillen Veronika")
przekład: Zofia Rybicka
adaptacja, własne teksty, reżyseria i scenografia: Krystian Lupa
muzyka: Jacek Ostaszewski
asystent scenografa: Piotr Skiba
koordynator projektu: Hanna Frankowska
obsada:
Weronika - Ewa Skibińska
Johannes - Adam Szczyszczaj
Demeter - Mariusz Kiljan
Ciotka - Krzesisława Dubielówna
prapremiera polska: 17 maja 1997 r.
wznowienie: 29 czerwca 2009 r. [Wytwórnia Filmów Fabularnych]
Festiwal Genius Loci, Kraków 18-22 listopada 2009 r.