"Na wszystkie mokre rodzaje dżdży, prawdziwa miłość pomoże ci!"

Jeśli za kilka dni Walentynki, to dobrze w repertuarze umieścić spektakl o chwytliwym tytule "Komedia romantyczna". Po Walentynkach też się przyda, bo przecież komedie romantyczne biją obecnie w kinach rekordy popularności. Czemu więc nie przenieść ich na deski teatru i czerpać z nich podobne korzyści? Szczególnie teatru, który komedie upodobał sobie wyjątkowo, mianował się Polskim Centrum Komedii i za cel obrał sobie ratowanie tego ginącego gatunku.

Nazwanie dramatu / spektaklu teatralnego jego nazwą gatunkową jest wobec widzów wyjątkowo uczciwym zabiegiem. Widzowie, kierując się do Teatru Powszechnego w Łodzi na "Komedię romantyczną", dokładnie wiedzą, czego się spodziewać. Zabieg taki można porównać do sprzedawania produktów spożywczych w przezroczystych opakowaniach. Zamiast przysłowiowego kota w worku, widzimy, co kupujemy jeszcze przed podejściem do kasy. Wybierając "Komedię romantyczną", spodziewamy się zatem prostej, przyjemnej fabuły, przedstawiającej historię miłosną we wszelkich konfiguracjach, która napotyka na swej drodze najróżniejsze przeciwności, ale koniec końców - prawdziwa miłość zwycięża, a on i ona żyją długo i szczęśliwie. Inne składniki tworzące dobrą komedię romantyczną to: on i ona za sprawą statusu materialnego / stanu cywilnego / wieku / miejsca zamieszkania nie pasują do siebie, teściowa nienawidzi jej / jego, on / ona jest nałogowym podrywaczem i monogamia nie jest dla niego / niej szczytem marzeń, w przełomowym momencie związku na światło dzienne wychodzi misternie skrywany sekret. Jeśli dobrze zagnieść wszystkie składniki i odpowiednio długo trzymać je w cieple, aby dojrzały i wzajemnie przeszły swoim smakiem, można otrzymać bardzo przyzwoity film lub spektakl. Więcej przepisów na udaną komedię romantyczną podaje jeden z bohaterów sztuki Wojciecha Tomczyka - Piotr. Według niego komedia romantyczna powinna być przede wszystkim przewidywalna i schematyczna: "W kinie jest ciemno, zimno, dookoła siedzą obcy ludzie. Nie ma szatni, więc czuć zapach mokrych ubrań. W takich warunkach ludzie nie chcą być zaskakiwani". Poza tym powinien pojawić się europejski akcent, na przykład ksiądz-gej. Bo wiadomo - "nie ma nic śmieszniejszego niż ciota w sutannie".

Komedia romantyczna TEATR POWSZECHNY Łódź

"Komedia romantyczna"

Na szczęście sam Tomczyk nie do końca stosował się do rad jednego ze swoich bohaterów. W jego "Komedii romantycznej" nie znajdziemy księdza-geja, a happy end nie jest całkowicie przewidywalny. Główny bohater - pisarz, który dostaje zamówienie na scenariusz do filmu o wdzięcznym tytule... "Komedia romantyczna" i który właśnie rozstał się ze sporo młodszą, początkującą aktorką, która rzuciła go, aby zadbać o własną karierę - wydaje się szablonowym bohaterem komedii romantycznej. Podobnie jego przyjaciele, współpracująca z nim Regina, która chociaż go nie kocha, chce mieć z nim dziecko, bo "materiał biologiczny", jakim jest Tadeusz, wydaje jej się odpowiedni do spłodzenia urodziwego, inteligentnego, przebojowego potomka. Także ojciec nie szanuje pracy syna, ale żeni się z jego sprzątaczką, eksświetliczanką panią Stefanią. Fabuła pogmatwana jak na porządną komedię romantyczną przystało. Marcin Sławiński, reżyser spektaklu, niestety przenosząc sztukę Tomczyka na deski teatru, uczynił to w sposób zbyt ciężki, widz musi wykazać się sporymi zapasami cierpliwości, zanim akcja rozwinie się, a kiedy już się rozwinie... światła nad sceną gasną, po chwili zapalają się, aktorzy kilka razy się ukłonią i można iść do domu.

Komedia romantyczna TEATR POWSZECHNY Łódź

"Komedia romantyczna"

Przez pozostały czas widzowie zostają zasypani tekstem, który waha się od intelektualnych, filozoficznych rozważań głównego bohatera Tadeusza aż po infantylny wierszyk wschodzącej gwiazdy kina, Marcina, opiewający prawdziwą miłość. Wszystko w dość powolnym tempie, pomiędzy prostą scenografią pełniącą przeróżne funkcje, od kanapy, która mogła być bądź zwykłą kanapą, bądź peronem na dworcu, po ogromny, ustawiony w połowie widowni podświetlany billboard, który odbijając się w szybie, przypominał nam, że proces tworzenia filmu to kosztowna inwestycja, której celem jest osiągnięcie stosownego zysku. Billboard służył też jako telewizor, gdy Tadeusz i Regina oglądali węgierską komedię romantyczną, która ma służyć pisarzowi za wzór do napisania własnego scenariusza. Bo scenariusz musi być dobry, żeby do kin przyszło dwa i pół miliona widzów. Film nie jest sztuką dla sztuki, to interes. Po co się oszukiwać, że z teatrem jest inaczej?

"Komedia romantyczna" to drugi w tym sezonie spektakl wystawiany przez łódzki teatr, który podejmuje temat bezwzględnego świata show-biznesu. Wcześniej Teatr im. Stefana Jaracza uraczył nas "Survivalem" w reżyserii Barbary Sass, którego akcja choć osadzona w świecie telewizji i przedstawiona w zdecydowanie ciemniejszych barwach, to wnioski płynące z obu spektakli są porównywalne. Nie jest lekko w świecie celebrytów, słupków oglądalności, bezwzględnych menagerów i producentów, którzy chcą więcej i więcej. Więcej pieniędzy, sławy, widzów w kinie czy przed telewizorami. Oba spektakle operują innymi środkami wyrazu, oba należą do różnych gatunków teatralnych. Przynajmniej teoretycznie, ponieważ podczas "Komedii romantycznej" uśmiechnęłam się podobną ilość razy co podczas "Survivalu", który komedią zdecydowanie nie jest. Dobrze jednak, że teatry o tak zróżnicowanych repertuarach, jak łódzki "Jaracz" i Powszechny, wystawiają spektakle o podobnej tematyce i dają widzowi możliwość wyboru.

Sandra Kmieciak
Teatralia Łódź
6 lutego 2010

Teatr Powszechny w Łodzi
Wojciech Tomczyk
"Komedia romantyczna"
reżyseria: Marcin Sławiński
asystent reżysera: Janusz German
scenografia: Wojciech Stefaniak
muzyka: Krzysztof Maciejowski
obsada:
Stefania - Ilona Bartosińska
Mała - Maja Korwin
Regina - Karolina Łukaszewicz
Tadeusz - Janusz German
Piotr - Jacek Łuczak
Mundial - Edward Sosna
Marcin - Maciej Więckowski
premiera: 30 stycznia 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen