Fiesta Mexicana, czyli teatr, który bawi

Ileż teatrów dwoi się i troi, by widz opuścił jego progi zadowolony... A niepozorny teatr CANOA sprawił znacznie więcej. Kiedy ze spektaklu wraca się z kolorowym balonem w ręku, niemalże w podskokach, pachnącym jeszcze słodką oranżadą i uśmiechniętym od ucha do ucha - to znak, że spektakl był naprawdę udany. W czym tkwi jego magia?

Grupa teatralna CANOA powstała z inspiracji Meksykiem, co jest bardzo widoczne w spektaklu "Historia pewnej miłości". Jest on przesiąknięty tradycją i kulturą tego kraju. CANOA zjeździła z nim południowoamerykańskie wioski, niejednokrotnie prezentowała go w Polsce. I nie ważne, że baśń, którą przedstawia jest meksykańska, a aktorzy to Polacy. Swoją ekspresją, humorem i plastycznością, spektakl potrafi przemówić do każdego, niezależnie od tego, w jakiej kulturze żyje i jakim językiem mówi. Zresztą słów pojawia się niewiele. Tylko na początku dyrektor teatrzyku przedstawia się jako twórca tej miłosnej historii. Daje nam do zrozumienia, z jak kruchą i wrażliwą materią będziemy mieć do czynienia. Będzie się w nią nieustannie mieszał, by sprawdzić jak silne jest to uczucie.

Historia pewnej miłości - baśń meksykańska TEATR CANOA Hidlago MEKSYK

"Historia pewnej miłości - baśń meksykańska"

W kolejnych scenach, rodem z kina niemego, Ona i On snują swą miłosną historię. Ona z wdziękiem spogląda przez okno, On - dumny jak paw pręży się i napina, byle tylko zwrócić na siebie uwagę. I już prawie zdobywa jej przychylność, gdy nagle pojawia się rywal, łudząco podobny do dyrektora teatru. By wprowadzić jeszcze większy chaos, a miłość wystawić na próbę, dyrektor odgrywa kolejne postaci, w tym w niesfornego kupidyna, który rzuca jej serce gdzieś w tłum, albo rycerza gotowego pokonać dla niej najstraszniejsze potwory.

Może właśnie w tym kwi fenomen? W prostej, baśniowej fabule, do której wraca się z przyjemnością bez względu na wiek, a której w dzisiejszym świecie skrzętnie się unika? A może w głębokim zakorzenieniu w fascynującym meksykańskim folklorze? Albo w silnych wpływach commedii dell'arte, z której artyści chętnie czerpią, czyniąc swą grę niezwykle wyrazistą, a jednocześnie - zabawną i inteligentną? W dynamicznym i pełnym temperamentu ruchu scenicznym? W plastycznej i - aż ciśnie się na usta - uroczej, bajecznej scenografii?

Historia pewnej miłości - baśń meksykańska TEATR CANOA Hidlago MEKSYK

"Historia pewnej miłości - baśń meksykańska"

To wszystko buduje wartość spektaklu, jednak najważniejszym spoiwem, które sprawia, że staje się on równocześnie wspaniałą zabawą, jest interakcja z publicznością. I nawet jeśli początkowo trochę drażnią ostre przejścia muzyki czy oświetlenie, które momentami nie nadąża za bohaterami, to gdy tylko akcja zaczyna rozprzestrzeniać się na publiczność, drobiazgi te natychmiast odchodzą w niepamięć. Nagle zauważamy, że wśród nas siedzi tajemnicza, płaczliwie zawodząca La Llorona, postać z całkiem innej bajki, będąca dla bohaterów przestrogą, jak może skończyć się miłosna historia. Sztuka zaczyna dziać się tu i teraz, między nami, z naszym udziałem. Jeśli jeszcze z pewną podejrzliwością widzowie częstują się słodkim, różowym napojem, to już ze znacznie większą śmiałością podpowiadają, gdzie schowała się Ona. I choć mężczyźni mogą być nieco zaskoczeni, gdy ukrywa się w ich ramionach - zawstydzona swoim wcześniejszym postępowaniem, a może zbyt dumna, by przyznać się do błędu - to dają się uczynić częścią tej gry. Równie zdziwione mogą być kobiety, gdy nagle On wciąga je na scenę, zapraszając do tańca, jednak i te chętnie poddają się, tańcząc w rytm muzyki.

To, że historia zakończy się szczęśliwie, nie było zaskoczeniem. Pozytywny, baśniowy nastrój budowany był od początku. On wykazywał się nie lada determinacją, zresztą już sama jego postura, skontrastowana z drobniutkim dyrektorem, delikatnie sugerowała zwycięzcę. Nic więc dziwnego, że byliśmy świadkami ślubu głównych bohaterów, a później - naturalnie, gośćmi weselnymi. Trudno powiedzieć, w którym miejscu zakończył się spektakl, a rozpoczęła spontaniczna zabawa z szampanem, balonami i radosnymi tańcami. Gdy jednak opadnięci z sił powróciliśmy na swe miejsca, owacje na stojąco pokazały, że cały czas był to jednak teatr - wciągający i pełen dobrej zabawy.

Agnieszka Misiewicz
Teatralia Poznań
4 lutego 2010

Teatr CANOA w Hidalgo (Meksyk)
"Historia pewnej miłości - baśń meksykańska"
("Historia de un Amor")
scenariusz: Barbara Prądzyńska, Maud Nicolaas
reżyseria: zespół
scenografia: Anna Sikorska
światło: Andrzej Majos
dźwięk: Ewa Prądzyńska
obsada:
Dyrektor: Arkadiusz Kos
Ona: Barbara Prądzyńska
On: Wojciech Czarny
La Llorona: Johnny Popiel
premiera: 2002 r.
Gościnnie 20.11.2009 r. w ODK Pod Lipami w Poznaniu.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen