W ławce u Gombrowicza

"Słowacki wielkim poetą był" czy może walka z formą? Szkoła Gombrowicza przedstawia nowy program kształcenia, uświadamiający istnienie schematów, w jakie popadamy. I chociaż to Józio, Miętus i Syfon zasiadają na scenie w szkolnej ławce, w rzeczywistości właściwymi odbiorcami lekcji Gombrowicza stają się widzowie.

Obserwujemy więc zmagania z "upupianiem", ale także bierne poddawanie się wmawianej bohaterom infantylności. Widzimy walkę z "gębami", jak również niemożność ucieczki przed nałożeniem na danego bohatera maski uformowanej przez wyobrażenia innej postaci. Ludzie determinują się wzajemnie, tworzą obrazy drugiego człowieka. I od każdego indywidualnie zależy, czy w owej ramce, najczęściej fałszywej, odnajdzie się, czy też podejmie próbę obrony przed narzuconą mu wizją własnej osoby. Syfon woli pozostać niewinny i nieuświadomiony, zgodnie z wizją nauczyciela. Miętus walczy z "upupianiem". Józio obserwuje, komentuje, czasami, chcąc nie chcąc, wchodzi w pewien schemat, innym razem stara się z niego wyzwolić.

Ferdydurke TEATR PROVISORIUM, KOMPANIA TEATR Lublin

"Ferdydurke"

Perypetie bohaterów z "formą" możemy obserwować na podstawie najbardziej reprezentatywnych fragmentów powieści Gombrowicza. Tak więc słynna lekcja języka polskiego ze Słowackim w roli głównej, lekcja łaciny z tekstem Juliusza Cezara i łacińskimi końcówkami, które - wbrew zapewnieniom nauczyciela o ich wzbogacającym działaniu - nijak nie wzbogacają Miętusa, wątek miłosny u nowoczesnych Młodziaków (gdzie zamiast Zuty występują rajstopy, będące obiektem uniesień Józia) i spotkanie Miętusa z parobkiem, to rozpoznawalne motywy "Ferdydurke", wokół których rozbudowana jest akcja.

Utwór Gombrowicza zaprezentowany został przez Teatr Provisorium i Kompanię "Teatr" z wielkim humorem i żywiołowością gry aktorskiej. Chociaż na scenie pojawia się tylko czterech aktorów, to swoją ruchliwością, energiczną gestykulacją i hałaśliwością przyćmiewają potencjalny tłum "chłopiąt" na lekcji. Humor "Ferdydurke" oddają zaś nie tylko za sprawą dowcipu tkwiącego w samym tekście, ale również poprzez komiczną inscenizację poszczególnych wątków. Scena miłosna w domu Młodziaków zobrazowana została w formie widoku dwóch par nóg, jako jedynych punktów oświetlonych w spowitej ciemnością scenie, nóg gołych, jednych męskich, drugich zaś... męskich w podartych rajstopach, ku wielkiej radości widzów. Aktorzy wcielają się bowiem w różnych bohaterów powieści Gombrowicza, również - jak w tym wypadku - w postać kobiecą. Jeden aktor gra zatem parę ról, przykładowo więc profesor Pimko zmienia się w nauczyciela łaciny, a na końcu w wuja Józia. Z humorem i ekspresyjną grą aktorską splecione zostaje wyrażanie tekstu ciałem, stąd też już sam proces "upupiania" "chłopiąt" przez nauczyciela potraktowany jest w sposób jak najbardziej dosłowny. Szczególnie Józio odczuwa go bardzo realnie, kiedy profesor, kucając nad nim na ławce, tylnią częścią ciała 'subtelnie' i miarowym ruchem wbija mu do głowy swoje przekonania. Podobnie kończy się walka na miny między "chłopcem" - Miętusem a "chłopięciem" - Syfonem, w wyniku której ten ostatni zostaje pokonany tyłkiem zwycięzcy, również w sposób dosłowny.

Spektakl "Ferdydurke" proponuje zatem specyficzny styl gry aktorskiej z pewną dozą obsceniczności. Nie wpisują się w nią natomiast kostiumy, bardziej już tradycyjne, ale również one, podobnie jak i sposób grania aktorów, dobrze wyrażają funkcję i charakter poszczególnych postaci. Uczniowie (oprócz Józia w garniturze) noszą więc szkolne mundurki, a parobek z wymiętą koszulą i bosymi stopami staje się typowym sługą wiejskich panów.

Ferdydurke TEATR PROVISORIUM, KOMPANIA TEATR Lublin

"Ferdydurke"

Zmagania bohaterów z formą i jej poplecznikami odbywają się na przestrzeni wytyczonej drewnianą "altanką" z odkrytą górną jej częścią, do której przymocowane zostało oświetlenie. Scenografia nie jest szczególnie rozbudowana, stawia na konkret i współgranie z przedstawianą fabułą. Na drewnianym podeście ustawiono szkolny stolik z ławką, wprowadzające w klasową atmosferę. Wystrój zmienia się, mniej lub bardziej, wraz ze zmianą przedstawianego wątku. W scenach dotyczących Młodziaków głównym elementem scenografii jest okno w drewnianej ramie i stojąca przed nim ławka, na której siedzą i dyskutują bohaterowie. Józio marzy o Młodziakównej, Miętus o poznaniu parobka i uwolnieniu się od otoczenia z "gębami". Okno jest zamknięte, a jedyny nowy element w kolejnej scenie, rozgrywającej się na wsi u wuja Józia, to otwarte okiennice. Mogą sugerować wolność, jakiej doznają bohaterowie po ucieczce od szkolnych schematów. Czy jednak rzeczywiście udaje im się uwolnić od formy? Chyba niekoniecznie. W kulminacyjnej scenie wszyscy duszą się w dymie, stłoczeni, zgnieceni próbują wydostać się z domu wujostwa, tłucząc w zamknięte już okno. Jesteśmy uwięzieni przez "gęby" i formy, a wolność jest złudna? Możliwe.

Anna Dobrecka
Teatralia Lublin
3 lutego 2010

Teatr Provisorium i Kompania "Teatr" w Lublinie
Witold Gombrowicz
"Ferdydurke"
reżyseria: Janusz Opryński, Witold Mazurkiewicz
opracowanie muzyczne: Borys Somerschaf
scenografia: Jerzy Rudzki
światło: Jan Piotr Szamryk, Janusz Opryński
odsada: Jacek Brzeziński, Witold Mazurkiewicz, Jarosław Tomica, Michał Zgiet
premiera: 15 października 1998 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen