Powrót "Oniegina"
W styczniu Teatr Wielki przypomniał "Oniegina" Piotra Czajkowskiego w reżyserii Mariusza Trelińskiego. Opera, której premiera miała miejsce w 2002 roku, świadczy o tym, że zdecydowanie warto wznawiać repertuar sprzed kilku lat.
W tym sezonie w listopadzie duet Treliński - Kudlička zaproponował publiczności premierowego "Borysa Godunowa". Możliwość obejrzenia znacznie wcześniejszej pracy daje niecodzienną okazję do porównań oraz próby określenia ewolucji tych widowisk. Lub dojścia do wniosku, że żelazna konsekwencja i wierność jakże charakterystycznemu stylowi nie pozwala mówić o żadnej ewolucji.
Nie kontynuując jednak mocno naciąganych dywagacji: "Oniegin" to spektakl, którego nie sposób odebrać jedynie jako kolejny dowód na wielką kreatywność i odrębność twórczości Trelińskiego. Reżyser nie pozwala widzowi zachować dystansu, z boku obserwować i słuchać. Nie, wciąga w sam środek akcji, przy czym nie potrzebuje sięgać w tym celu po szokujące efekty i drastyczne środki. Stosuje raczej metodę hipnotycznych, ale w żadnym razie nie monotonnych obrazów. Jednobarwne ekrany, częste elementy scenografii Kudlički, świetnie eksponują wykonawców, których sylwetki wydają się niesamowicie kruche, rzucone w wielką przestrzeń. Podobnie funkcjonuje w tym spektaklu światło, fenomenalnie wyreżyserowane przez Felice Ross. Chwilami odnosi się wrażenie, że to osobny bohater, aktywnie uczestniczący w akcji. Jak choćby wtedy, gdy biały prostokąt rzucony przez reflektor ogranicza przestrzeń gry klęczącej Tatiany (Irina Mataeva).
Treliński nie stworzył jednak ultranowoczesnego, ascetycznego w formie widowiska. W bardzo przemyślany sposób balansuje między tradycją a XXI-wieczną stylistyką. Nad całością unosi się - tak uwielbiany przez wielu widzów i trudny do ujęcia w słowach - duch rosyjskiej kultury. Pewna melancholia, miękkość, poryw, które w nadmiarze stają się nieznośnie pretensjonalne. Treliński przełamuje jednak nostalgiczną atmosferę groteskową sceną balu u księcia Griemina (Sergei Alexashkin), całego spowitego w róż, z kuriozalną baletniczką lewitującą nad ziemią. Liryzmu pozbawiona jest też pierwsza scena III aktu, gdy kolumna tancerzy - fantastycznie ubranych przez Joannę Klimas w czarno-białe, geometryzujące kostiumy - posuwa się po schodach, których układ podkreśla wielka czerwona strzała z grotem skierowanym w dół. Żadnych wzruszeń, tylko energia koloru, rytm przecinających się linii i ruchu płynącej masy ludzkiej. Nie znaczy to oczywiście, że Treliński poprzestaje na przyjemności płynącej z efektów wizualnych, w czym z pewnością zasługa świetnych solistów, obdarzonych, jak choćby Krystyna Szostek-Radkowa w roli Filippiewnej nieprzeciętnymi zdolnościami aktorskimi.
Jednym słowem, więcej wznowień!
Anna Byś
Teatralia Warszawa
2 lutego 2010
Teatr Wielki - Opera Narodowa w Warszawie
Piotr Czajkowski
"Oniegin"
Sceny liryczne w trzech aktach i siedmiu obrazach
libretto: Piotr Czajkowski, Konstantin Szyłowski wg Aleksandra Puszkina
premiera obecnej inscenizacji: 5 kwietnia 2002 r.
dyrygent: Valery Gergiev (6 stycznia 2010), Evgeny Volynski
reżyseria: Mariusz Treliński
scenografia: Boris Kudlička
kostiumy: Joanna Klimas
choreografia: Emil Wesołowski
przygotowanie chóru: Bogdan Gola
światła: Felice Ross
Soliści, Chór, Orkiestra Opery Narodowej, Polski Balet Narodowy
Mimowie i modelki
obsada:
Łarina - Katarzyna Suska
Tatjana - Irina Mataeva
Olga - Małgorzata Pańko
Filippiewna, niania - Krystyna Szostek-Radkowa
Eugeniusz Oniegin - Artur Ruciński
Leński - Sergei Skorokhodow
Książę Griemin - Sergei Alexashkin
Rotmistrz - Czesław Gałka
Zariecki - Robert Dymowski
Triquet - Krzysztof Szmyt
Guillot - Piotr Nowakowski
O*** - Jan Peszek
premiera: 5 kwietnia 2002 r.