Nieudany hipnotyczny eksperyment

Wiele już każdy widz teatralny przeżył po raz pierwszy: najpierw była pierwsza wizyta w teatrze, a potem... Co się działo! Pierwsze kontakty aktora z nim na scenie, pierwsze nagie pośladki, pierwsze multimedia... Same sensacyjne zadziwienia i kontrowersje. Zatem możliwość zobaczenia hipnozy na deskach teatru kusi niesamowicie i w trakcie festiwalu zapełniła salę Teatru Śląskiego po przysłowiowe brzegi.

Spektakl Teatru Polonia przyciąga jak magnes możliwością zobaczenia tajemniczego zdarzenia na żywo. Któż z nas nie słyszał o hipnozie? Dziewiętnastowieczny salon nie mógł się obyć bez opowieści o słynnych seansach hipnotycznych, a czasami bywał nawet sceną takich prób.

Swoją wiarę powierzamy różnych ideom i wyobrażeniom. Mówi się, że są ludzie wrażliwi na zjawiska niemal nie z tego świata. Sami należymy do jakiejś grupy: która nie wierzy w podobne bzdury, lub która traktuje te możliwości z szacunkiem. Ale trzeba przyznać, że większość z nas, nawet sceptycy, możliwość przyjrzenia się eksperymentowi hipnozy powita z zainteresowaniem. Taki mechanizm, myślę, po części sprowadza nas na ten spektakl. Zastanawiamy się następnie, czy dane wydarzenie odbędzie się "naprawdę", czy też będzie jedynie imitowaniem stanów hipnotycznych? Kolejną zagadką staje się tożsamość zaproszonego gościa, który zostaje poddany sztuce.

Podekscytowani i pełni wrażeń być może nie zwracamy uwagi na dźwięki aborygeńskiego instrumentu, didgeridoo, które są obecne już od pierwszego dzwonka zwołującego widzów do zajęcia miejsc. Możemy również nie zauważyć stojącego skromnie z boku Krzysztofa Materny, który w towarzystwie człowieka stylizowanego na mnicha buddyjskiego zaczyna rozdawać krówki (słodycze, nie zwierzęta). Gest ten otwiera wrażliwego widza na komercjalizm sztuki współczesnej, na konszachty prowadzące do mariażu duchowości z biznesem. Gdy chwilę później Materna w komediowej już konwencji podziękuje firmie "Converse" za trampki, w których występują aktorzy, otrzymujemy następny trop: rzecz, która będzie miała miejsce, będzie najprawdopodobniej kpić z pseudoduchowości poprzez zderzanie jej z symbolami konsumpcji i świata mediów. I tak się dzieje., m.in. w sytuacji, w której Hipnotyzer przywołuje imię "wielkiego iluzjonisty", a tak naprawdę zręcznego aktora show, Davida Copperfielda, cały czas pozostając w obrębie nazw reprezentujących świat popkultury.

Krzysztof M. Hipnoza TEATR POLONIA Warszawa

"Krzysztof M. Hipnoza"
fot. R. Jaworski

Mimo udawanych gestów skupiających energię, koncentracji na granicy wybuchu śmiechu, złocistej kamizelki, asystentki w czerwieniach, piórach i ostrym makijażu Hipnotyzerowi udaje się przede wszystkim zaczarować publiczność, która ulega aurze tajemnicy. Niestety, nie na długo. Twórcy widowiska i jednocześnie jego odtwórcy nie udaje się utrzymać odpowiednio długo właściwego nastroju.

Słabym ogniwem przedstawienia (i to coś, co trudno wybaczyć Maternie) jest kiepskość dowcipu, który często balansuje na granicy dobrego smaku lub nie bywa śmieszny.
Chwila, w której ulegamy przyjemnemu napięciu, gdy ogłaszane jest nazwisko gościa poddanego hipnozie, a okazuje się nim Krzysztof Globisz, szybko zostaje zapomniana w rozczarowaniu, jakiemu ulegamy. Koncept, w którym Globisz wciela się w postać "typowego Polaka Andrzeja", był już ograny wielokrotnie z dużo większym wdziękiem i umiejętnością obserwacji, niż dzieje się to u Materny. Dźwięki disco polo towarzyszące fragmentowi z życia Andrzeja, często uzasadnione w spektaklach, tutaj powodują wypieki zażenowania. Historia Polaczka, prymitywa i ignoranta, choć prawdziwa, nakreślona zostaje tak nieumiejętnie i grubą kreską, że nawet nie bawi.

I w tym momencie nic już dodawać nie trzeba. Wspomnę jedynie, choć nie wyjawię szczegółów, że hipnoza się odbywa, a dzieje się zawsze przy pomocy gościa, który nie ma pojęcia o rzeczach, które dla niego zgotowano na scenie.

Inga Niedzielska
Teatralia Śląsk
1 lutego 2010

Teatr Polonia w Warszawie
Tim Crouch
"Krzysztof M. Hipnoza"
adaptacja i reżyseria: Krzysztof Materna
obsada: Krzysztof Materna jako Hipnotyzer i każdego wieczora inny gość (m.in: Agata Buzek, Jacek Braciak, Sonia Bohosiewicz, Magdalena Cielecka, Ewa Kasprzyk, Redbad Klijnstra, Maciej Kozłowski, Agata Kulesza, Tomasz Sapryk, Maria Seweryn, Hanna Śleszyńska, Ewa Telega, Joanna Trzepiecińska, Piotr Adamczyk, Marcin Dorociński, Tomasz Karolak, Cezary Kosiński, Piotr Machalica, Marian Opania, Marcin Perchuć, Robert Rozmus, Rafał Rutkowski, Maciej Stuhr, Borys Szyc, Robert Więckiewicz, Maciej Wierzbicki, Wiktor Zborowski, Mirosław Zbrojewicz, Cezary Żak oraz w Katowicach - Krzysztof Globisz
III Katowicki Karnawał Komedii

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen