Schulz w krainie lalki
Z pewnością dla literatury surrealistycznej najlepszym rodzajem teatru, w którym kierunek ten może być najpiękniej przedstawiony, jest teatr lalek. To właśnie on daje ogromną paletę możliwości, a dzięki niej w pełni możemy wniknąć do świata, jaki tworzą przedstawiciele tego nurtu. Konrad Dworakowski, dyrektor łódzkiego Teatru Pinokio, udowadnia nam tę tezę, próbując przenieść na deski sceny prozę Brunona Schulza. Choć uczucia, które wywołuje ten spektakl mogą być mieszane, to jedno jest pewne - reżyser podjął się niezwykle trudnego zadania.
"Bruno Schulz - historia występnej wyobraźni", przedstawienie odegrane prawie w całości bez słów, uderza w widza grą mimiki, gestu i przepiękną muzyką skomponowaną przez Piotra Klimka. Całość, osnuta w dość mrocznej scenerii, jest raczej przywołaniem pojedynczych myśli autora "Sklepów cynamonowych", niż wiernym odtworzeniem jego zbioru opowiadań. Nie należało się tego jednak spodziewać, gdyż prozę tego międzywojennego pisarza cechuje wyjątkowa zawiłość i trudność w jednoznacznej interpretacji. Jedno jest pewne - osoba, która wcześniej nie czytała książki, ze spektaklu raczej niewiele dowie się o niej.
Zdaje się, że do "Historii występnej wyobraźni" reżyser wykorzystał wszystkie środki wyrazu, jakie tylko mógł. Na scenie nie zabrakło kilku zapierających dech w piersiach etiud lalkarskich, pojawiły się także króciutkie animacje, które całości nadały jeszcze bardziej surrealistycznej wymowy. Postać ojca - głównego bohatera opowiadań, nie mniej tajemnicza niż w utworach Schulza - stała się przewodnikiem dla widza, który w pojedynczych scenach może z ogromną przyjemnością odnajdywać fragmenty książki. Tajemniczy głos z offu, odczytujący je, staje się pretekstem do rodzenia się na scenie krótkich komentarzy, odgrywanych przez aktorów w sposób wręcz magiczny, będących jakby omówieniem słowa czytanego.
Zespół aktorski Teatru Pinokio, w myśl "Traktatu o manekinach" Schulza, udowodnił nam, że "Nie ma materii martwej, martwota jest jedynie pozorem, za którym ukrywają się nieznane formy życia". Lalka w ich rękach, niczym w dłoniach owego Demiurga ożywa, staje się na chwilę spektaklu żywym organizmem. Nie tylko zresztą lalka. Tam żywym staje się nawet najdrobniejszy rekwizyt, doskonale ograny przez artystę.
Spektaklem "Bruno Schulz - historia występnej wyobraźni" Teatr Pinokio rozpoczął nowy sezon artystyczny, a zarazem świętował swoje 60. urodziny. Nie jest to fakt bez znaczenia, gdyż tym samym Konrad Dworakowski - dyrektor tej instytucji - dał wszystkim do zrozumienia, że na nowo sięga do starej tradycji teatru lalkowego, który, obok najmłodszych widzów, stara się zainteresować sobą także dorosłych. "Historia występnej wyobraźni" pozwala nam przypuszczać, że jest to pomysł bardzo dobry, a łódzki teatr na dobrej drodze do jego realizacji.
Monika Wiktorska
Teatralia Łódź
9 listopada 2010
Teatr Pinokio w Łodzi
"Bruno Schulz - historia występnej wyobraźni"
z inspiracji twórczością Bruno Schulza
reżyseria: Konrad Dworakowski
scenografia: Andrzej Dworakowski
muzyka: Piotr Klimek
projekcje: Michał Zielony
obsada: Ewa Wróblewska, Żaneta Małkowska, Urszula Binkowska, Piotr Szejn, Mariusz Olbiński
premiera: 8 maja 2010 r.