Witajcie w mojej bajce
Czasem trzeba sobie zadać proste pytania, nawet głupie. Zastanowić się, co i po co się robi. I dlaczego tak, a nie inaczej. Artyści ze słowackiego Studia Tanca z Banskiej Bystrzycy w "Posed" pytają o źródła tańca, jego osadzenie w muzyce bądź ciszy, inspiracje, ekspresję solisty i przeżywanie współpracy z partnerem. Powstał bardzo interesujący spektakl, który na żadne z tych pytań nie odpowiada, ale pokazuje widzowi, jak szeroki jest krąg zagadnień związanych z tańcem.
Muzyka Vlado Ďurajka pozostaje na drugim planie. Industrialne dźwięki oraz dość intensywny, ale nie nachalny rytm można by określić jako monotonne, ale w tym przypadku dobrze spełniają swoją rolę: stanowią jednolite, spójne tło dla choreografii Petera Miki i Olgi Cobos. Świetnie korespondują z okrągłym, płynnym ruchem szóstki tancerzy. Imponują lekkość, precyzja, duże zakresy. Zespół przemieszcza się szybko, zwinnie. Płynne przechodzenie jednej formy w drugą przerywają krótkie, nerwowe fragmenty, nieznaczne podrygi, jakby tiki. Nie pozwalają na jednostajność. Twarze przeważnie nie wyrażają żadnych emocji, dlatego uwaga skupia się na perfekcyjnie wyrzeźbionych ciałach, których muskulaturę wydobywają punktowe światła z góry.
I dlatego "Posed" staje się traktatem o tańcu jako dążeniu do perfekcji ruchu, maksymalnym wykorzystaniu potencjału tkwiącego w ludzkim ciele. Ta intuicja potwierdza się w scenie finałowej, fenomenalnej solówce mężczyzny, który animuje kolejne partie swojego ciała. Izolując jedną kończynę, sprawdza możliwości drugiej. Idealnie sprawny mechanizm, maszyna do tańczenia.
O występ Ioany Mony Popovici "Zawirowania" starały się od kilku lat. Rumuńska tancerka i choreografka, obecnie mieszkająca i pracująca w Pradze, jest uważana za jedną z najciekawszych i najważniejszych europejskich indywidualności tańca współczesnego, o czym świadczą międzynarodowe nagrody i współpraca z czołowymi twórcami. W Warszawie Popovici pokazała "The Amnestic Days of the Polar Nights" jako próbkę jej bardzo charakterystycznego stylu będącego inspiracją dla wielu innych choreografów i performerów.
Popovici kreuje świat rządzący się własnym prawami. Trochę z horroru, trochę z bajki. Wypełnia przestrzeń dziwnymi, irytującymi dźwiękami, zespolonymi w niepowtarzalnym rytmie. Jego mieszkańcami kieruje przymus powtarzania najprostszych czynności. Grację, zwiewność, chęć popisu zamienili na kanciaste, niezgrabne ruchy - jedyne, które mogłyby korespondować z taką muzyką. Ma się wrażenie dwuwymiarowości przestrzeni. W choreografii Popovici przeważa ruch horyzontalny, tancerze nie wypuszczają się raczej w głąb sceny ani poza jej okno. Kilkakrotnie z lewej kulisy do prawej przejeżdża na rolkach ubrany na biało mężczyzna (pierwiastek polarny...?). Rumunka tworzy od podstaw świat funkcjonujący na ustalonych przez nią zasadach, nie dając widzowi klucza do jego zrozumienia. Spektakl potwierdza główne założenie artystyczne Popovici, która deklaruje w wywiadach: "Nigdy nie myślę o oczekiwaniach widowni. Tworzę przede wszystkim dla siebie, ale chcę, żeby performance przemawiał również do widzów. Myślenie jedynie o oczekiwaniach publiczności byłoby jednak ogromną porażką".
Anna Byś
Teatralia Warszawa
1 lipca 2010
Studio Tanca (Słowacja)
"Posed"
choreografia: Peter Mika, Olga Cobos
muzyka: Vlado Ďurajka
kostiumy: Larisa Gombárová
światło: Ján Čief
obsada: Denisa Benčatová, Michaela Nezvalová, Tibor Trulík, Martina Beňačková,
Petra Péterová, Tomáš Nepšinský
premiera: 26 marca 2010 r.
Pokaz 22.06.2010r. w Starej Prochowni w Warszawie.
Ioana Mona Popovici (Rumunia / Czechy)
"The Amnestic Days of the Polar Nights"
choreografia: Ioana Mona Popovici
Pokaz 22.06.2010 w Centralnym Basenie Artystycznym w Warszawie.
VI Festiwal Teatrów Tańca Europy Środkowej "Zawirowania" w Warszawie.