Udręka mówienia
"Słowa, słowa, słowa" - używając tej szekspirowskiej formuły, najłatwiej można opisać spektakl "Kaspar" Wrocławskiego Teatru Współczesnego. Był on zarazem ostatnią konkursową inscenizacją, jaką miała okazję obejrzeć kontrapunktowa publiczność. Została zaprezentowana w starej hali PKP, w której w zeszłym roku również mogliśmy zobaczyć przedstawienie w reżyserii Barbary Wysockiej.
Spektakl używa nowoczesnej formy do interpretacji sztuki Petera Handkego, która jest tekstem trudnym, opowiadającym zintensyfikowaną mową, zagęszczonymi słowami o przemocy i problemie indywidualności. Już wchodząc na widownię, publiczność została zaatakowana potokiem słów wypowiadanych przez aktorkę w jaskrawoniebieskiej sukience. Padło też hasło, że zastępczy tytuł spektaklu mógłby brzmieć "udręka mówienia". Ten drugi, roboczy tytuł dobrze charakteryzuje przedstawienie - była to artystyczna udręka przedstawiająca przymus, horror mówienia, a także mechanizmy brutalności i pozbawiania indywidualności. Po zakończeniu korowodu słów i zgaszeniu świateł tytułowy bohater nieśmiało, niewyraźnie, jąkając się wypowiada SWOJE zdanie - zdanie własność, zdanie indywidualność. Trzy postaci nauczycieli / dręczycieli chcą to zdanie z Kaspara wykrzewić. A są to postaci w pewnym sensie podobne do manekinów, robotów, sprawiają wrażenie ludzi wyobcowanych, obojętnych, zimnych i bezwzględnych. Mówią oni w zupełnie inny sposób niż Kaspar. On mówi naturalnie, jąka się, myli, przerywa swoją wypowiedź, głośno się zastanawia. Szymon Czacki, wcielający się w tę rolę, gra w tak naturalny sposób, że można pomyśleć, iż tekst jest wypowiadany ad hoc. Dręczyciele mówią w sposób mechaniczny, zrytmizowany, jednostajny, przybierając rodzaj "nauczycielsko-rodzicielskiego" tonu, który każdy z nas zna. Tylko oni używają mikrofonu. Postaci te, parę razy w ciągu spektaklu, powtarzają swoisty układ schematycznych, zmechanizowanych ruchów - niektóre ich pozy przypominają te przybierane przez marionetki na sznurkach. W kilku scenach Kaspar ucieka przed tymi postaciami, a gonitwa rozgrywa się po całej scenografii.
Kaspar uczy się mówić, tworzyć zdania, postrzegać świat i rzeczywistość za pomocą słów i języka. Ale czy jest to rzeczywistość prawdziwa, czy może przeładowana ogromną ilością nakazów, zakazów, zawsze słusznych ogólnych prawd, wbijanych w głowę bohatera? Czy może ta cała dziwna nauka jest próbą wtłoczenia człowieka w pewne ramy, matryce i konwenanse - robienie z niego kogoś zwykłego, powszechnego i arcynormalnego? Spektakl ukazuje wszelkie metody przemocy - od sugestii, nacisku, perswazji, zastraszenia, do przemocy cielesnej - nienamacalnej, lecz opisanej słowami w formie wykładu. Dręczyciele próbują wymodelować Kaspara niczym kawałek plasteliny. Czy dlatego, że miał on jedno, jedyne, swoje zdanie wywołane przez "gryzące odczucie śniegu" i wyrażające jego wszelkie myśli i emocje? Aktor na początku spektaklu powtarza, niczym mantrę, sentencję: "chcę stać się taki, jaki kiedyś był ktoś inny", o której nie chce zapomnieć, która konstytuuje go jako indywidualność, odrębność. Może jest to jedyne zdanie, jakie ten bohater zna. Sztuka nawiązuje do historii prawdziwego Kaspara Hausera, który z kolei stale powtarzał zdanie "chcę być jeźdźcem jak mój ojciec". Próba nauczenia Kaspara mowy, wyrażania siebie za pomocą języka w pewnym zakresie udaje się. Lecz drugi eksperyment - próba unicestwienia jego odrębności, przerobienia go na zwyczajnego człowieka, reedukowania go, nie powiodła się. Główna postać pozostawiona sama na scenie wypowiada monolog za pomocą mowy, której został nauczony o fragmentach swojego życia, o zdarzeniach pobudzających jego emocje, zmysły i wywołujących silne wrażenia, o chęci wyrażania się, spełnianej jedynym zdaniem, o swoich myślach - dzięki czemu rozjaśnia nam trochę obraz swojej postaci, która jest tajemnicza lecz fascynująca. W trakcie monologu Kaspar sprawia wrażenie osoby opętanej słowami, chęcią mówienia i wypowiedzenia wszystkiego. Ale czy, w takim razie, nie jest to również wygrana dręczycieli, którzy ten przymus mówienia na nim wywarli? Najwidoczniej w tej toczonej przez cały spektakl wojnie: Kaspar - "oni" nikt nie wygrywa. Po zakończeniu monologu nasz bohater zupełnie zapomina, co powiedział - znowu jest zagubiony w świecie słów, własnych odczuć i myśli.
Spektakl ma ciekawą oprawę sceniczną. Podstawą scenografii jest duże, metalowe rusztowanie, na którym również toczy się akcja spektaklu. Rozwieszony jest na nim zielony, prześwitujący materiał, który spełnia funkcję ekranu. Wyświetlane na nich czarno-białe filmy prezentowane są zarazem na trzech małych telewizorach ustawionych na podłodze. Inscenizacja doskonale współgra ze starym budynkiem, który mógł być jednym z magazynów dworcowych lub lokomotywownią.
Justyna Abramczyk
Teatralia Szczecin
30 kwietnia 2010
Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego
Peter Handke
"Kaspar"
tłumaczenie: Jacek St. Buras
reżyseria, scenografia, opracowanie muzyczne: Barbara Wysocka
kostiumy: Julia Kornacka
obsada: Marta Malikowska-Szymkiewicz, Tomasz Cymerman, Szymon Czacki, Maciek Prusak
premiera: 14 marca 2009 r.
KONTRAPUNKT, XLV Przegląd Teatrów Małych Form, Szczecin 20-25 kwietnia 2010 r.