Odyseusz, Dealer i Klient
Przedostatni dzień "Kontrapunktu" co roku prezentuje bogaty wachlarz teatralnych przeżyć. Mamy możliwość obejrzenia kilku spektakli konkursowych, widowiska plenerowego i licznych performansów w ramach "Nocy Performerów". Kontrapunktowe spektakle potwierdzają różnorodność festiwalowego repertuaru, a także jego otwartość na spektakle trudne, często szokujące. Publiczność festiwalowa integruje się z szerszą widownią szczecińską, licznie przybyłą na wielkie teatralne show zaprezentowane w jednym z ulubionych miejsc Szczecinian - klimatycznej Łasztowni.
Jednym z ostatnich spektakli konkursowych była szeroko komentowana, ostra, niepozwalająca na obojętność inscenizacja Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach "Samotność pól bawełnianych". Jest to spektakl uderzający w widza, atakujący go różnymi środkami wyrazu - głośną muzyką, dźwiękiem, ostrym, pulsującym światłem i obrazem. Tekst sztuki Bernarda-Marie Koltèsa do łatwych nie należy, a prezentowane aktorstwo jest niestandardowe. Najwidoczniej dla sporej części publiczności był to spektakl nie do zaakceptowania, wielu widzów z niego po prostu wyszło. Niestety wielu oglądających, którzy na widowni pozostali, nie potrafiło zachować się stosownie do sytuacji - śmiechy, błysk wyświetlaczy telefonów i ich odgłosy, głośne komentarze i inne reakcje utrudniały prace aktorom i odbiór publiczności zainteresowanej spektaklem. Po raz pierwszy szczerze zawiodłam się na kontrapunktowej publiczności. Ale warto zastanowić się, co taką ostrą reakcję u widowni wywołało. Myślę, że przede wszystkim niezrozumienie tekstu sztuki, które wymagało skupienia - reżyser spektaklu zaryzykował taką reakcję, stosując szereg środków, które skupienie utrudniały (bardzo głośna muzyka, gęsty dym, ostre i pulsujące światło). Lecz zabiegi te korespondowały z wydźwiękiem tekstu.
Jest to opowieść przypadkowego spotkania dwóch mężczyzn w późnej, ciemnej godzinie, w dziwnym i niedookreślonym miejscu. Spotkanie to jest pretekstem do rozważań o kontaktach międzyludzkich, obecnej w nich pustce, samotności każdego człowieka i jego pragnieniach, do których boi się przyznać. Kontakt jednego człowieka z drugim jest trudny i często zakłócony naszymi lękami, fanaberiami i dumą - tak jak odbiór spektaklu jego oprawą. Spotkanie zostaje ograniczone do układu dealer-kupiec, do wymiany, handlu; ktoś bardzo pragnie komuś coś dać, ktoś inny boi przyznać się, że czegoś pragnie. Sytuacja ta odzwierciedla również stosunki we współczesnym, konsumpcyjnym społeczeństwie - ty coś sprzedajesz, ja coś kupuję i więcej się nie spotykamy.
Prosta i zwyczajna jest scenografia spektaklu - czarna przestrzeń sceny, na przedzie stoją dwa mikrofony, z tyłu jest miejsce dla zespołu, który tworzy oprawę muzyczną na żywo, za nim, u góry widzimy biały ekran. Ciekawym zabiegiem jest współpraca z prawdziwym zespołem muzycznym. Natural Born Chillers, bo tak grupa się nazywa, tworzy muzykę mocną, wyrazistą, która idealnie pasuje do spektaklu.
Rodzaj prezentowanego aktorstwa nie jest standardowy, nie jest "wygodny" i "ładny". Aktorzy intensywnie grają ciałem poprzez taniec, gwałtowny ruch, wyraziste pozy, za pomocą swoich twarzy tworzą pewnego rodzaju maski; wykrzywione usta, szeroko otwarte oczy kształtują momentami przerażający obraz. W spektaklu występuje też scena nagości, która symbolizuje obnażenie człowieka, jego bezbronność, a także pewną potrzebę Klienta - potrzebę okrycia, którą Dealer spełnia. Scena ta również była obarczona niestosowną reakcją publiczności, która zapewne nie miała świadomości, jak trudna jest to sytuacja dla aktora.
Na ekranie mogliśmy obejrzeć prezentacje fragmentów filmów pornograficznych oraz filmów ukazujących sceny erotyczne i brutalne. Wśród nich ukazał się napis mówiący, że słowa wszystkiego nie ukażą, nie wyjaśnią. Nie uczyniły tego również te obrazy, ale wzmocniły wrażenie pustki, chaosu i banalności w kontaktach między ludźmi. To spotkanie dwóch mężczyzn było w pewnym stopniu absurdalne i mogło zakończyć się tylko na dwa sposoby - albo bohaterowie musieliby się zabić, albo, co uczynili, kochać.
Późnym wieczorem, szczecińska publiczność miała okazję obejrzeć spektakl zupełnie innej kategorii. Ogromne, totalne widowisko plenerowe "Odyssee", gorąco przyjętej w zeszłym roku niemieckiej grupy Theater Titanick wywołało entuzjastyczne emocje wśród zebranej na Łasztowni widowni. Teatralne show obfitowało w różnorodne efekty specjalne - ogień, fajerwerki, wodę, wybuchy, sztuczną krew. Również i tym razem Theater Titanick zaprezentował nam rozbudowaną scenografię. Wóz - ciężarówka rozwinął się w ogromny, skomplikowany i wieloelementowy twór, który był zarazem statkiem, grotą cyklopa, antyczną budowlą i teatrem. Sam spektakl był opowieścią o grupie teatralnej przygotowującej się do przedstawienia "Odysei" Homera. Grupie, której życie przeplatało się z wątkami eposu, a w końcu samo stało się symboliczne, mityczne i mistyczne jak prowadzona opowieść.
Najważniejsza w spektaklach tej grupy jest akcja, dzianie się. Ruch sceniczny jest rozbudowany, możemy oglądać podniebne akrobacje, artyści poruszają się po całej, bardzo rozbudowanej scenografii, na dużych wysokościach i tuż przed publicznością. Aktorzy grają szeroko, wyraziście, przerysowanie i głośno - tego typu aktorstwo jest znamienne dla widowisk plenerowych, gdzie ruch, mimika, gest i głos muszą być dostrzegalne i słyszalne dla wszystkich widzów. Równie ważnym elementem jest kostium - kolorowy i wyrazisty. Można podziwiać odwagę aktorów, którzy nie boją się wody, zimna, scen na wysokościach, ryzykownych akcji (np. niszczenie ogromną siekierą sedesu, którego fragmenty rozpryskiwały się po całym terenie gry) czy buchającego zewsząd ognia.
Akcja obfituje w komizm, humor, a gromki śmiech widowni zapewne było słychać także po drugiej stronie Odry. Publiczność żywo i entuzjastycznie reagowała na wszystko, co działo się przed jej oczami. Mimo późnej pory i zimna, na widowni było wiele dzieci, co potwierdza fakt, że spektakle teatru Titanick są skierowane do szerokiej publiczności, praktycznie do każdego.
Justyna Abramczyk
Teatralia Szczecin
28 kwietnia 2010
Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach
Bernard-Marie Koltès
"Samotność pól bawełnianych"
reżyseria: Radosław Rychcik
oprawa wizualna: Marta Stones
oprawa muzyczna: Natural Born Chillers
występują: Dealer - Wociech Niemczyk, Klient - Tomasz Nosinski
premiera: 3 października 2009 r.
Theater Titanick (Münster-Lipsk)
"Odyssee"
pomysł: Theater Titanick, Frank Heuel
reżyseria: Frank Heuel
muzyka: Gundolf Nandico
scenografia: Martin Mulder
efekty specjalne: Robert Schiller
pirotechnika: Maik Winkelmann
dyrektor artystyczny: Uwe Köhler
dyrektor techniczny: Jan Rieve
techniczni: Elias Macke, Justus Weber
kostiumy: Elisabeth Witzmann, Dunja Kopi
światło: Johannes Sundrup
dźwięk: Ingo Koch
konsultacja: Vincent de Rooij
obsada: Stony Assmann, Michael Hain, Clair Howells, Thomas Kuhnert, Georg Lennarz, Raschid Sidgi, Rahel Valdivieso
KONTRAPUNKT, XLV Przegląd Teatrów Małych Form, Szczecin 20-25 kwietnia 2010 r.