zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Blaski i cienie statystowania

Dwóch aktorów i kilkanaście odgrywanych ról. Trzy kabiny TOI TOI. Reżyser. W tak minimalistyczny sposób powstał kultowy spektakl na podstawie sztuki Marie Jones, "Kamienie w kieszeniach". Grany jest zawsze przy komplecie publiczności. Zebrał wiele laurów na festiwalach polskich, zarówno za najlepsze przedstawienie, jak i nagród indywidualnych za kreacje aktorskie.

Kamienie w kieszeniach SCENA GRAFFITI Lublin

"Kamienie w kieszeniach"
fot. R. Michałowski

Każdy z widzów jest, powiedzieć można, równocześnie obserwatorem i statystą. Po zajęciu miejsc na widowni dowiadujemy się bowiem, że - za sprawą ciekawie wykreowanej fabuły - właśnie staliśmy się statystami na planie hollywoodzkiej produkcji.

Poznajemy nowe, wielkie możliwości, które otwierają się przed mieszkańcami irlandzkiej wioski, do której przyjeżdża ekipa filmowa z Hollywood. Zaznajamiamy się ze smutkami i nadziejami statystów oraz ze sposobem, w jaki podchodzą do nich ludzie przyjezdni - aktorzy. Teraz liczy się pieniądz, szybkość i sprawność kolejnych zdjęć. Za tą olbrzymią machiną stoją jeszcze większe pieniądze. Nawet dramat lokalnej społeczności - śmierć młodego chłopaka - nie pozwala przerwać pracy na planie.

Kamienie w kieszeniach SCENA GARFFITI Lublin

"Kamienie w kieszeniach"
fot. R. Michałowski

Widzowie poznają kilkanaście postaci, w które wciela się tylko dwóch aktorów - Bartek Kasprzykowski i Szymon Sędrowski. Obydwaj są bardzo ekspresyjni i widać, że świetnie się bawią, grając spektakl. Sędrowski jest kapitalny, gdy wciela się w postać Starego Mike'a lub Aisling - jedną z kobiet asystujących na planie. Jego ruchy świetnie oddają charakter tych postaci. Co ważne, tu nie wystarcza mimika twarzy, potrzebny jest pełen wachlarz umiejętności ze świetną kondycją fizyczną na czele. Poza tym, aktor pełnowymiarowo ukazuje emocje targające tymi bohaterami, wzbudzając u widzów - w zależności od potrzeb - śmiech lub zadumę. Kasprzykowski rysuje swoje postacie bardzo mocną kreską, każdy jego ruch jest świetnie zaplanowany. Popis swoich możliwości daje jako Caroline, która jest gwiazdą filmową, a w dodatku bardzo ponętną kobietą, obiektem pożądania wszystkich mężczyzn. Role kobiece są najbardziej komiczne w wykonaniu obu aktorów. Bo jak tu się nie uśmiechnąć, kiedy podkoszulek bez rękawów nagle staje się topem odsłaniającym brzuch, a mężczyzna zaczyna kręcić tyłeczkiem i zachowywać się jak stereotypowa, naiwna i głupia blondynka z kawałów. Magia teatru - rzec można.

Kamienie w kieszeniach SCENA GARFFITI Lublin

"Kamienie w kieszeniach"
plakat do spektaklu

Minimalizm wykonania spektaklu podkreśla scenografia ograniczająca się do trzech kabin popularnych TOI TOI-ów, przyjaciół każdego turysty, pielgrzyma czy bywalca festiwali. Poza tradycyjnym użytkowaniem, stają się one wieloma innymi przedmiotami czy pomieszczeniami, m.in. prysznicem, trumną, konfesjonałem, barem, garderobą i mieszkaniem. Ich metamorfozy zależą od aktorów, którzy niewiarygodnie sprawnie nimi manipulują. Krew w żyłach mrozi moment przewrócenia kabin przez Sędrowskiego, wywołujący efekt domina - ofiarą "lawiny" staje się Kasprzykowski, dodatkowo torturowany skokami swojego towarzysza.

Spektakl jest jednym z najbardziej stonowanych na młodej, offowej scenie. Podział na dwie części wyraźnie rozgranicza tę pełną komizmu, marzeń życiowych bohaterów i nadziei na ich realizację od kolejnej, pełnej dramatyzmu, w której na pierwszy plan wysuwa się tragiczna śmierć nastolatka.

Łukasz Witt-Michałowski w lekki, humorystyczny sposób porusza znany temat żądzy pieniądza. W spektaklu zawarta jest też cała otoczka tego problemu, ukazująca aspiracje, marzenia i trudność życia w kapitalistycznym świecie. Spektakl zmusza widza do odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście warto - cytuję za słowami aktorów - "pierdzieć przez jedwab" czy nie. I każe każdemu z nas się nad tym zastanowić.

Anna Petynia
Przysposobienie Krytyczne (Lublin)
23 kwietnia 2010

Scena Graffiti w Lublinie
Marie Jones
"Kamienie w kieszeniach"
przekład: Anna Wołek, Krystyna Podleska
reżyseria: Łukasz Witt-Michałowski
scenografia: Marek Braun
muzyka: Max Kowalski
grafika: Piotr Kulawczuk
obsada: Bartłomiej Kasprzykowski, Szymon Sędrowski
premiera: 18 września 2006 r. w Teatrze Nowym Praga w Warszawie.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen