Stracone złudzenia
Litewski reżyser Linas Zaikauskas powrócił po dziewięciu latach do radomskiego teatru, żeby opowiedzieć historię - jak sam deklarował1 - o wielkich namiętnościach, zmarnowanej miłości i przegranym życiu, a także o szczęściu, którego bohaterowie Czechowa desperacko szukają i które pragną osiągnąć teraz, natychmiast.
Przybycie profesora Sieriebriakowa (Zdzisław Wardejn) i jego młodej, pięknej żony Heleny (Honorata Witańska) do dawno nieodwiedzanego majątku zakłóca monotonny rytm życia mieszkańców prowincji, wprowadza chaos w przyjętym porządku dnia, wywołuje emocje - długo tłumione i ukrywane. Iwan Wojnicki (Stanisław Biczysko) i jego siostrzenica Sonia (Agnieszka Wilkosz) przez wiele lat ciężko pracowali, aby wszystkie zarobione pieniądze wysyłać ojcu dziewczyny, którego uważali za wielkiego intelektualistę, znanego i poważanego. Pomoc człowiekowi wybitnemu nadawała sens ich zwyczajnemu życiu. Teraz muszą skonfrontować swoje wyobrażenie z rzeczywistością. Profesor okazuje się człowiekiem przegranym, bez charakteru, egoistycznym. Chwilami tyranem znęcającym się psychicznie nad Heleną, wywołującym wręcz odrazę, a chwilami małym, żałosnym człowiekiem, przekonanym o swojej wyjątkowości, oczekującym, że inni poświęcą dla niego swoje życie i marzenia.
Bohaterowie radomskiego spektaklu to ludzie zagubieni, nieumiejący nadać swojemu życiu sensu, tęskniący za czymś nieokreślonym, niezdolni do kochania. Wierzą, że prawdziwe, wspaniałe życie jest gdzie indziej, ale nie potrafią po nie sięgnąć. Uwięzieni na prowincji stają się coraz bardziej odrętwiali, bo pozbawieni miłości.
Wujaszka Wanię przepełnia gorycz niespełnionych ambicji i nienawiść do Sieriebriakowa. Maria Wojnicka (Danuta Dolecka) jest zaślepiona podziwem dla profesora i z czasem coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością. Astrow (Jarosław Rabenda), zmęczony życiem i obowiązkami lekarza, pozbawiony złudzeń, zatraca się w alkoholu. Helena w wykonaniu Honoraty Witańskiej jest w pełni świadoma swojej urody i kobiecości. Znudzona, zimna i okrutna - jak w świetnej scenie "spaceru po krzesłach", innym razem szczera i dziewczęca - jak podczas rozmowy z Sonią, gdy wyznaje wprost, że nie jest szczęśliwa.
Wyjątkowa w tej galerii postaci wydaje się być Sonia - subtelna, czysta, szczera, trochę naiwna, jedyna zdolna do bezwarunkowego poświęcenia. Nie kalkuluje ani w przyjaźni z Heleną, ani w miłości do Astrowa. To ją pobyt ojca zmienia najbardziej, dojrzewa, traci złudzenia, ale spośród wszystkich bohaterów przedstawienia tylko ona znajduje wartość, która może nadać jej życiu sens. To pokora i wiara w Boga, który wynagrodzi cierpienia i ciężką pracę. Jej wiara ma w sobie jednak jakąś gorycz. Ostatnia, bolesna scena, gdy Sonia podczas monologu zakopuje się w kwiatach, jest symbolicznym pogrzebem, pożegnaniem ze wszystkimi młodzieńczymi pragnieniami, marzeniami o miłości i pięknym życiu. Dziewczyna wszelką nadzieję o szczęściu pokłada w boskim miłosierdziu, które napełni cały świat, i życie [...] stanie się ciche, łagodne, słodkie jak pieszczota. Godzi się na szarość i ciężar codziennego życia.
Ważnym elementem przedstawienia jest woda, którą bohaterowie obmywają sobie wzajemnie stopy i twarze, czy też spadająca na scenę w postaci deszczu. Nie ma ona jednak mocy oczyszczającej, relacje między bohaterami Czechowa nie zostają bowiem odkłamane. Woda, symbolizująca życie i nieuchronny upływ czasu, staje się w spektaklu znakiem straconych szans i niespełnionych marzeń.
Główny element scenografii autorstwa Bożeny Kostrzewskiej tworzy ściana zbudowana częściowo z zielonych butelek poustawianych jedna na drugiej. Poza pierwszym skojarzeniem - związanym właśnie z wodą, nasuwa się kolejne. Z takich samych butelek bohaterowie piją alkohol, który nie tylko ma ukoić ich ból, lecz także dzięki któremu zdobywają odwagę, by wyrazić swoje emocje. Postacie są nim otoczone, jakby potrzebowały czegoś, co ułatwi im konfrontację z rzeczywistością, na której akceptację nie są gotowi.
Radomski "Wujaszek Wania" to teatr tradycyjny, wierny autorowi, który daje aktorom możliwość stworzenia ciekawych i poruszających ról. Najmocniej w pamięci pozostają dwie główne role kobiece: Honoraty Witańskiej i Agnieszki Wilkosz. Żal, że spektakl nie zaskakuje. Potwierdza jednak, jak bardzo aktualna jest sztuka Czechowa, dotyka współczesnego człowieka, przerażonego monotonią codzienności, pragnącego nade wszystko miłości i szukającego wartości w życiu.
Agata Jastrzębska
Teatralia Radom
13 kwietnia 2010
1 "Wujaszek Wania" na deskach radomskiego teatru, wywiad Karoliny Stasiak z Linasem Zaikauskasem, "Gazeta Wyborcza Radom" nr 37, 13 lutego 2010.
Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego w Radomiu
Antoni Czechow
"Wujaszek Wania"
tłumaczenie: Artur Sandauer
reżyseria: Linas Marijus Zaikauskas
scenografia: Bożena Kostrzewska
kostiumy: Margarita Misyukova
obsada: Zdzisław Wardejn, Stanisław Biczysko, Honorata Witańska, Agnieszka Wilkosz, Danuta Dolecka, Jarosław Rabenda, Wojciech Ługowski, Iwona Pieniążek, Michał Górski, Piotr Kondrat
premiera: 20 lutego 2010 r.