Mente captus
"Ania z Zielonego Wzgórza" miała już tyle inscenizacji teatralnych oraz adaptacji filmowych, że widz może sobie pomyśleć, że nic nowego już nie zobaczy, jeśli znów pójdzie do teatru. Nic bardziej mylnego. Jan Szurmiej nadaje bowiem "Ani..." charakter disneyowskiego musicalu.
Spektakl ogląda się niczym film animowany na ekranie kina czy telewizora. Składa się na to wiele elementów. Na pewno kluczową rolę odgrywa sama Ania, która jest tak dziewczęca, romantyczna i nieokiełznana, że widz odnosi wrażenie, iż na scenie pojawiła się prawdziwa Ania z powieści Lucy Maud Montgomery, a nie aktorka grająca tę rolę. Agnieszka Bieńkowska wciela się tak wspaniale w rolę Ani, że widzowie - zwłaszcza dzieci, wpatrują się w nią jak w obrazek. Każdy jej ruch na jest śledzony, a smutki bohaterki wywołują westchnienia z widowni.
Na scenie tyle się dzieje i jest to tak dobrze zgrane ze sobą, że zapomina się o tym, iż siedzi się w teatrze. Piosenki przeplatające się ze scenami dialogowymi, nadają spektaklowi bajkowy, disneyowski charakter. Utwory muzyczne mają łatwą i ładną melodię, która gości później na ustach dzieci wychodzących na przerwę.
Całość dopełnia piękna scenografia przedstawiająca Zielone Wzgórze oraz wnętrze domu Maryli i Mateusza. Ktoś mógłby zarzucić, że oprawa wizualna jest uboga, ale dzięki nikłym zmianom, scenografia nie wyrywa widza z poczucia, że ogląda film na szklanym ekranie.
Można także odnieść inne wrażenie, wrażenie czynnego uczestnictwa w przedstawieniu. Zawdzięczamy to dzieciom, które klaszczą w rytm piosenek oraz odpowiadają na retoryczne pytania stawiane przez bohaterów. Jednak największy i zupełnie przypadkowy efekt uczestnictwa w spektaklu zawdzięczamy profesorowi, który uczy Anię oraz innych uczniów. Biega on jak oszalały po klasie i wrzeszczy: "Mente captus, mente captus", mając na myśli osła. Wyzywa uczniów, choć oni są tego nieświadomi. Myślą, że to powiedzonko ich nauczyciela. Niestety można je było odnieść także do widowni. To smutne, że uczniowie szkół podstawowych nie wiedzą, jak zachowywać się w teatrze.
Spektakl bawi i wzrusza. Ania Shirley uczy nas miłości do przyrody oraz radości z każdej codziennej drobnostki. Pokazuje, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście i nie należy się poddawać. Zaraża także optymizmem i dobrym humorem. Przedstawienie, jak na prawdziwy film animowany przystało, nie nudzi ani dzieci, ani dorosłych. Dużo się w nim dzieje, piosenki szybko wpadają w ucho, a całość jest tak piękna i bajkowa, że nie chce się wracać do rzeczywistości.
Michalina Wójciak
Przysposobienie Krytyczne (Śląsk)
10 kwietnia 2010
Teatr Zagłębia w Sosnowcu
Lucy Maud Montgomery
"Ania z Zielonego Wzgórza"
reżyseria, inscenizacja, choreografia: Jan Szurmiej
przekład: Rozalia Bernsteinowa
asystent reżysera: Piotr Zawadzki
scenografia: Sabina Bicz
muzyka: Zbigniew Karnecki
libretto: Henryka Królikowska
teksty piosenek: Maciej Wojtyszko
przygotowanie muzyczne: Ewa Zug
obsada:
Agnieszka Bieńkowska - Ania Shirley
Ryszarda Celińska - Pani Spencer
Beata Deutschman - Małgorzata Linde
Krystyna Gawrońska - Maryla Cuthbert
Zbigniew Leraczyk - Mateusz Cuthbert
Małgorzata Jakubiec-Hauke - Diana Barry
Ewa Kopczyńska - Pani Barry
Elżbieta Laskiewicz - Pani Blewett
Marta Kadłub - Julie Bell (uczennica)
Monika Rzeźniczek - Elizabeth Pye (uczennica)
Przemysław Kania - Gilbert Blythe
Aleksander Blitek - Karol Sloane (uczeń)
Andrzej Rozmus - Sam Boutler (uczeń)
Jarosław Tyran - Martin Cohen (uczeń)
Andrzej Śleziak - Pan Philips, profesor
Artur Hauke - zawiadowca stacji
Adam Kopciuszewski - pastor
Piotr Zawadzki - Pan Barry
czas trwania: 140 min.
premiera: 30 maja 2008 r.