W tramwaju i w kucharskim kotle
Tramwaj zwany epizodem
Drugiego dnia "Epizodu" organizatorzy festiwalu postanowili przyciągnąć ludzi wprost z ulicy. W tym celu akcje teatralne obywały się w wynajętym specjalnie tramwaju. Kursował on w ścisłym centrum Krakowa w godzinach przedpołudniowych. Widzowie-pasażerowie mieli okazję zapoznać się z trzema teatrami, które ponownie ujrzeli już na scenie Żaczka.
Jako pierwszy zaprezentował się gość festiwalu Freeday Teatr z Krakowa. Grupa młodych ludzi przedstawiła w żywy sposób czytanie współczesnego dramatu. Pasażerowie-słuchacze zapoznali się z "Separatystami" ze sztuki Thomasa Freyera. Opowieść przedstawia grupę ludzi, którzy niedawno świętowali koniec separacji, upadek muru berlińskiego, a obecnie są wplątywani w kolejne akty izolacji, przyporządkowania ich i zamknięcia w luksusowych, strzeżonych osiedlach. Nie zgadzają się na takie rozwiązanie i proponują rewolucję, której celem jest zbudowanie nowego muru...
Zaraz potem na środek tramwaju wystąpił obdarty człowiek z własnym sedesem. To Konrad Gramont z Teatru Terminus A Quo z Nowej Soli. Przedstawił on oryginalną sztukę "Bachanie", w której niezapomniane fragmenty z "Trans-Atlantyku" Gombrowicza zostały pokazane w typowo groteskowy sposób. W okamgnieniu cały tramwaj rzucał się miękkimi piłeczkami z narysowanymi twarzami. Charyzmatyczna postać aktora spotkała się z dużym aplauzem publiczności. Na zakończenie wycieczki słuchacze zostali wciągnięci we wspólne śpiewanie.
Teatr Wielkie Koło z Będzina oraz ich gitary, bębny i harmonijki rozhuśtały festiwalowy tramwaj. Z "Rozhulantyną" na ustach pasażerowie-piosenkarze dotarli do ostatniej stacji - Żaczka, gdzie "Epizod" rozgościł się na dobre. Niestety, dojechali w takim składzie, w jakim wyruszyli - bez dodatkowych widzów.
Na początek krótki list
Przed częścią konkursową ON OFF Teatr Psychodelii Absolutnej z Krakowa chciał nas wprowadzić w nostalgiczny nastrój. Amerykańska muzyka oraz obrazy dawnej metropolii poprzedziły monodram "Nostalgia, czyli krótka historia jednego listu, w pewnym kraju". Kobieta w czarnej sukience i płaszczu usiadłszy na walizce, zaczęła czytać list do niekochanego ukochanego. Zwierzała się, że codziennie pali marihuanę i pije whisky, właściwie nie wiadomo dlaczego. Kocha i nienawidzi jednocześnie, wyznaje przykre szczegóły ze swojego życia, ale jakby bez przekonania. Czyta jeszcze chwilę, po czym... kończy. I rozpoczyna się część konkursowa...
Gdzie kucharek sześć, tam jest co jeść, czyli kocioł konkursowy
...trwająca całe sześć godzin, w trakcie których zaprezentowano sześć spektakli i tyle samo różnych wizji tego, co pod nazwą teatru studenckiego i niszowego kryć się może. Wygląda na to, że teatr ten oscyluje wokół dwóch biegunów; bywa kabaretem przezabawnie kontestującym rzeczywistość, ale też poważnym westchnieniem nad złem tego świata. Jeśli wnioskować z reakcji zgromadzonej publiczności (niestety niezbyt licznie jak na szczycący się kulturalnym prosperity Kraków), ukłon w stronę poczucia humoru daje lepsze efekty. Najsłabiej wypadły etiudy, które w swym założeniu miały widzem wstrząsnąć. Trudno powiedzieć, czy to atmosfera klubu studenckiego, gdzie dźwięk zderzanych ze sobą kufli zastępuje teatralny gong, czy znużenie drastycznymi tematami serwowanymi na co dzień w mediach, ale chichoty na sali rozlegały się bez względu na intencje twórców etiud.
Etap konkursowy rozpoczął Teatr IFKiKA z Wrocławia spektaklem "Thesmoforie". Grupa, zgodnie ze swoim zainteresowaniami (założona przez studentki kultury śródziemnomorskiej na UWr) przypomniała tekst Arystofanesa. Próba uwspółcześnienia komedii, puszczenie oka do współczesnego odbiorcy, a także niezwykła energia, jaką emanowały aktorki, nadały przedstawieniu rys kabaretowy. W tym przypadku - zgodne z założeniem twórców.
Także spektakl zamykający drugi dzień Epizodu napełnił salę Żaczka uciechą. Kościański Teatr Kameralny pod batutą Janusza Dodota zaserwował uczestnikom festiwalu solidną porcję humoru. "Czekając na..." to etiuda, którą nazwałabym raczej bardzo długim skeczem kabaretowym (zwycięstwo w PACE gwarantowane). Ekipa z Kościana zaskoczyła pełnym profesjonalizmem. To, co zaprezentowali, w żaden sposób nie przypominało szkolnych zabaw w teatr. Aktorzy o niezwykłym talencie komicznym budzili zachwyt samym byciem na scenie, mimiką. Cóż więc mogło się dziać na widowni, gdy padały gagi i absurdalne żarty... Kostiumy, bardzo pomysłowe, pozwoliły na miraż postaci, zwielokrotnionych w stosunku do liczby aktorów. Dla mieszkańców Krakowa największym smaczkiem stał się Pewien Rzeźbiarz, który (z wielkim kamieniem w kształcie pośladków...) szukał pracowni, by móc wyrzeźbić Pewną Głowę.
W lekkiej, kabaretowej klamrze powyższych prezentacji zamknięto cztery spektakle spod szyldu czarnego spojrzenia na rzeczywistość. W trzech z nich pojawiła się śmierć, w jednym nawet reinterpretacja danse macabre w wykonaniu Wyjścia Ewakuacyjnego we własnej osobie. Teatr ten dał się zapamiętać ze względu na odmienne rozwiązania formalne. Pokazał pantomimę, której myślą przewodnią jest wszechobecna, ponadczasowa i międzystanowa (jak mówiono w "Czekając na...": "Cóż, jest demokracja!") kostucha. A właściwe duet: Pan Kostuch z Żoną.
Mieszkańcem zaświatów jest Bohater "Białej nocy" Teatru KontemPlującego, znany już z "Kartoteki" Różewicza. Tu: spoczywający na katafalku w otoczeniu upiorów z przeszłości. Klimat etiudy (możliwe, że ze względu na czerwona kotarę, jaką dysponuje Żaczek) mógłby pretendować do miana lynchowskiego, ale zabrakło emocji w grze aktorów.
Demaskująca mroczne zakamarki duszy, a przez to zapewne skandalizująca, miała być "Princessa" brzozowskiej grupy teatralnej "Bestia". Ale coś w tym spektaklu zawiodło. Perwersyjne, wypowiadane z nadmierną egzaltacją, teksty w ustach aktorek o wyglądzie niewinnych uczennic gimnazjum stały się groteskowe.
Między powyższymi, raczej tłocznymi etiudami, znalazł się monodram Anny Biernackiej (Teatr Boczny) pt. "M.". Wystąpienie inspirowane książką "Małż" Marty Dzido dotyka problemu niezwykle aktualnego, rodem z antologii "Made in Poland". Młoda kobieta próbuje uporać się ze swym nieprzystosowaniem do świata korporacji i sztucznych uśmiechów oraz powikłanymi relacjami osobistymi. Jest to o tyle trudniejsze, że równocześnie stara się znaleźć w nieakceptowanej przez siebie rzeczywistości pracę. Karkołomność tego przedsięwzięcia została pokazana z gorzką ironią, a odwaga aktorki wzbudziła szmer na widowni (nagie sceny nie są najwyraźniej zbyt oswojone w tego typu teatrach).
Czas na sjestę
Piątkowy wieczór w Żaczku zgotował potrawę na tyle różnorodną, że trudno jednoznacznie określić jej smak. Było słodko, było gorzko, momentami też brakowało przypraw. Najważniejsze, że próba dokonania przewrotu w teatralny menu trwa, a widzowie mają okazję smakować i wyławiać pyszne rodzynki.
Karolina Łodygowska
Katarzyna Borys
Teatralia Kraków
1 kwietnia 2010
4.Ogólnopolski Przegląd Teatrów Studenckich i Niszowych "EPIZOD", 25-27 marca 2010, Kraków.
AKCJE TEATRALNE w JADĄCYM TRAMWAJU:
Teatr Edwarda Gramonta TERMINUS A QUO (Nowa Sól)
"BACHANIE"
FREEDAY TEATR (Kraków)
"SEPARATYŚCI"
Teatr Wielkie Koło im. Jacka Łabacza (Będzin)
PIOSENKI ZE SPEKTAKLI
Klub Studencki "Żaczek":
ON OFF Teatr Psychodelii Absolutnej (Kraków)
"KTO TO? CHWILA! , czyli POLSKA HISTORYJKA SALONOWA o LEKKIM ZABARWIENIU EROTYCZNYM"
reżyseria: Bartłomiej Piotrowski
(poza konkursem)
pokazy spektakli konkursowych:
Teatr IFKiKA (Inicjatyw Formalnej Komedii i Klasyki Alternatywnej (Wrocław)
"THESMOFORIE"
reżyseria: Ewa Szymielewicz
Teatr KontemPlujący (Słupsk)
"BIAŁA NOC"
reżyseria: Joanna Stoike-Stempkowska
Teatr Wyjście Ewakuacyjne (Piotrków Trybunalski)
"Kto Ś"
reżyseria: Lucyna Jakubczyk
Teatr BOCZNY (Częstochowa / Lublin)
"M."
reżyseria: Karol Rębisz
Teatr BESTIA (Brzozów)
"PRINCESSA"
reżysria: Damian Kierek
Kościański Teatr Kameralny (Kościan)
"CZEKAJĄC NA..."
reżysria: Janusz Dodot