zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Porozumienie po śmierci

Niektórych ludzi doceniamy dopiero wtedy, kiedy nie ma ich już obok nas. Gdy umrą uświadamiamy sobie, jak bardzo byli dla nas ważni. Lecz jest już za późno, by to zmienić. Pokaz pracy warsztatowej Sceny 21, oparty o tekst dramatu Szymona Bogacza "W imię ojca i syna", dotyczył trudnych relacji między ojcem a synem, których porozumienie następuje dopiero po śmierci.

Spektakl dzieje się po śmierci ojca głównego bohatera, składa się z sekwencji retrospektywnych, fragmentów pogrzebu oraz scen rozmów z nieżyjącym już rodzicem. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się postaci ojca i syna (Daniel Adamczyk, Paweł Koszałka), ale reszta zespołu, zwłaszcza jako rodzina, też jest ważna, pomaga opowiedzieć całą historię. Sytuacja odejścia wiele zmienia w życiu bohatera, który zawsze był w konflikcie z rodziną, wcześnie wyprowadził się z domu i rzadko odwiedzał rodziców. Teraz uświadamia sobie, że tak naprawdę wcale nie znał swojego ojca, a ojciec nie znał jego.

Szansą na nadrobienie tych zaległości są ich rozmowy. Mimo że rodzic już nie żyje, mają możliwość kontaktu. Dopiero teraz mogą być wobec siebie szczerzy, chwilami aż do bólu, gdy rozmawiają o momencie poczęcia syna czy jego życiu seksualnym. Zbliżają się zwłaszcza podczas sceny pośmiertnego mycia ciała zmarłego, tu obrazowo przeniesionego do balii. Nie muszą już niczego ukrywać, wreszcie mogą sobie zaufać i powierzyć wszystkie tajemnice, wyznać ukrywane fakty, jak ten o zabawie kolejką. Rozmowy te pomagają zrozumieć, że choćbyśmy uciekali od swoich bliskich, więzy, jakie nas łączą, są silne, nie można od nich uwolnić ani o nich zapomnieć. Sam bohater wyznaje, że kiedyś chciał być podobny do taty, ale trudno mu było się do tego przyznać. Ojciec ma wpływ na życie dziecka od momentu jego narodzin, przez okres dorastania, lecz gdy syn staje się dorosły, mimo że jest już inną osobą, nie jest w stanie odciąć się całkowicie od przeszłości. Spektakl jest więc niejako drogą dochodzenia do tej prawdy zarówno przez bohatera, jak i jego ojca. Ten uświadamia sobie, że śmierć jest zaskakującą chwilą, która potrafi wiele zmienić i zakończyć długie, monotonne życie. Role ojca i syna były trudnym wyzwaniem, ale aktorzy świetnie sobie z nimi poradzili. Obaj budują wiarygodne, przekonujące postacie.

Sztuka mówi też o próbach uporządkowania swoich życiowych doświadczeń - dla bohatera sposobem na to mogą być liczby. Różne wydarzenia w naszym życiu można policzyć i określić za pomocą cyfr - kolejne sceny po wyciemnieniu zaczynają się od wyliczeń, począwszy od zera. Nasuwa się też inna refleksja - nasza egzystencja ostatecznie sprowadza się do popędów i potrzeb fizjologicznych, jakie nami rządzą. Musimy im ulegać: ważny jest dla nas seks, jedzenie (dlatego mama musi koniecznie nakarmić syna jajkami w majonezie), a na pogrzebie bohater jedynie chce się wysikać, zamiast płakać i rozpaczać po zmarłym. Co więc powinno być dla nas najważniejsze? Czy jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie? Mimo wszystkich przeszkód, jakie stają nam na drodze, powinien być to zawsze drugi człowiek. I powinniśmy to zrozumieć, zanim będzie już za późno.

Pokaz "W imię ojca i syna" w Chatce Żaka w ramach studenckich Kozienaliów nie był jeszcze gotowym spektaklem. Jak zaznaczają twórcy, był pokazem "work in progress", więc wiele jeszcze może się w nim zmienić. Scena 21 to młody zespół, od niedawna działający w Lublinie, a mimo to zaskakujący swoim przygotowaniem. Aranżacja sceny, ruchome podesty, dopracowana gra światła, muzyka grana na żywo, sprawiały, że spektakl dobrze się oglądało. Nie było tu żadnego zbędnego patosu, temat potraktowany został lekko, z umiejętnym wykorzystaniem groteski i czarnego humoru. Wszystko z wyczuciem i odpowiednim rytmem. Oczywiście zdarzały się wpadki np. trudności z rozpoczęciem spektaklu, częste przejęzyczenia czy zająknięcia. Ale biorąc pod uwagę, że to ich pierwszy pokaz przed tak liczną widownią, można to Scenie 21 wybaczyć. Zwłaszcza, że przybyła publiczność swoją liczebnością znacznie przekroczyła przewidywania organizatorów, a co za tym idzie pojemność sali, a raczej sceny, bo publiczność usadzona została bezpośrednio w przestrzeni Sceny Widowiskowej Chatki Żaka, tuż przy aktorach, by z bliska oglądać ich grę.

Na pewno wpływ na sukces ich pracy miał wybór repertuaru. Oryginalny tekst został nieco skrócony, ostatnia scena dramatu jest nieco inna, ale znaczenie pozostaje bez zmian. Utwór Szymona Bogacza udowadnia, że młody, polski dramat, mimo narzekań krytyków, może być dobrym tekstem i mówić coś ważnego na temat współczesnego pokolenia, jednocześnie będąc sztuką uniwersalną w swej wymowie.

Wioleta Rybak
Teatralia Lublin
25 czerwca 2010

Scena 21
"W imię ojca i syna"
reżyseria, światło scenografia: Daniel Adamczyk
muzyka: Justyna Kazek
obsada: Daniel Adamczyk, Paweł Koszałka, Justyna Garbowska, Agnieszka Godzisz, Ludwika Mroczkowska, Aneta Senejko, Danuta Naugolnyk, Aneta Filipiuk, Ola Prasał, Bogdan Abłamiejka
Pokaz "work in progress": Lublin, 10 maja 2010 r.
Kozienalia - XIX Lubelskie Dni Kultury Studenckiej 6-16 maja 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen