zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Szekspir podrasowany humorem

Namiętność, dramat i szczypta humoru - te wyznaczniki całkiem nieźle charakteryzują piątkową inscenizację "Romea i Julii" czeskiego Teatru Anpu na Festiwalu Teatrów Europy Środkowej "Sąsiedzi". Ale do rzeczy...

Namiętność
Romeo i Julia poznają się i zakochują w sobie. Niby nic, a namiętność wielka - oddana w tańcu, gestach, pieszczotach pląsających rąk, przytulaniu. Namiętność podkreślona romantycznym półmrokiem, orkiestrową muzyką, dźwiękami trąbki. Namiętność podwójna - aktorów na pierwszym planie oraz ich sobowtórów - małych laleczek na sznurkach, ulokowanych we wnętrzu miniaturowej scenki z kolumienkami. Laleczek oczywiście ubranych identycznie jak ich 'duże' odpowiedniki: Romeo w białej koszuli i zielonych spodniach do kolan, Julia w białej, długiej sukni.

Przez dwie podniesione kurtyny - brązową kurtynkę sceny miniaturowej oraz zieloną kurtynę sceny zewnętrznej, mieszczącej w sobie aktorów, lalki i ową scenkę miniaturową - podglądamy zakochaną parę. Ale miłość niejedno ma oblicze, 'miłosna oprawa' spektaklu również - brązowa kurtynka opada, a z górnej ramy sceny dużej spuszczony zostaje materiał, na którym namalowana, leżąca Julia kusi wdziękami swojego adoratora, zalotnie przy tym mrugając z wyciętego w miejscu twarzy otworu. Długowłosy Romeo klęka, wzdycha i śpiewa, a romantyczno-wesoły nastrój na dobre opanowuje scenę.

I chociaż nie każdy z pojawiających się w spektaklu obcych języków (czeski, włoski, angielski) może być dla całej publiczności w pełni zrozumiały, to i tak prezentowany język miłości bez problemu pojmowany jest przez wszystkich.

Romeo i Julia TEATR ANPU Czechy

"Romeo i Julia"

Dramat
Rodziny Romea i Julii raczej nie pałają do siebie aż tak wielką miłością, jak ich pociechy. Rody Montecchich i Capulettich 'błogo' spędzają czas, wzajemnie krzycząc na siebie, kłócąc się i grożąc zaciśniętymi piąstkami z okien swoich włoskich posiadłości. A te są piękne i okazałe, jak i cała Werona. Widzimy ją namalowaną na płótnie (rozpostartym w ramach dużej sceny) w kolorach ecru, brązu i zieleni. Małe, płaskie laleczki kiwają się w wyciętych w płótnie otworach i wykrzykują na przeciwnika złorzeczenia, komicznie zmienionymi głosami. Jak wojna to wojna.

Ta kłótliwa zawierucha, raz podkreślana odgłosami bębna, kiedy indziej żywą, soczystą muzyką, a przede wszystkim - bójkami i sprzeczkami lalek na małej scenie (widocznej po rozsunięciu malowanej Werony) oraz pojedynkiem aktorów na pierwszym planie, pochłania wkrótce też naszych kochliwych bohaterów. Zadziorne laleczki z włoskich okien nie zgodzą się przecież na tę miłość i dopiero śmierć Romea i Julii pogodzi zwaśnione rodziny, które w rozpaczy będą tuliły dwie tragicznie zakochane i zmarłe już, niestety, postacie. Dramatyczna miłość i takież zakończenie, zilustrowane nie tylko dosłownie - martwymi lalkami Romea i Julii, ale i symbolicznie: czerwienią - krwią spływającą po lustrzanej ściance, będącej tłem miniaturowej scenki.

Z przymrużeniem oka
Chociaż na wstępie para głównych aktorów poinformowała widzów, że w zasadzie to nie chce im się grać, bo - jak stare dobre małżeństwo - prezentują "Romea i Julię" już od dwudziestu lat (przy czym ich młody wygląd oczywiście temu przeczył), to zarówno gra aktorska, jak i cały spektakl tchnęły świeżością i humorem, a przedstawienie oglądało się i miło, i wesoło.

Anna Dobrecka
Teatralia Lublin
21 czerwca 2010

Teatr ANPU (Czechy)
William Shakespeare
"Romeo i Julia"
reżyseria: Bela Schenkova
obsada: Michael Knazko, Petr Forman, Bob Klepl, Bela Schenkova, Richard Trstan, Jirka Polivka
V Festiwal Teatrów Europy Środkowej "Sąsiedzi" 14-18 czerwca 2010 r., Lublin.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen