zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Różne języki młodego teatru

Teatr Ósmego Dnia po raz czwarty zorganizował Festiwal Młodego Teatru Niezależnego. Czwarte spotkanie i cztery spektakle. Łączącym je kluczem miała być ciekawość życia i wrażliwość pozwalająca reagować na rzeczywistość. Każdy zespół jednak poszukiwał innej drogi, by nawiązać dialog z widzem.

Pierwszym zaprezentowanym spektaklem było premierowe "Silent Disco" Teatru Art. 51 ze Zgierza. Punktem wyjścia są tzw. ciche imprezy, w trakcie których uczestnicy tańczą do wybranej przez siebie muzyki płynącej z słuchawek. Rozdzielenie panujące wśród tańczących obok siebie, już nie w parach, postępuje jeszcze dalej - ludzi nie łączy już nawet wspólny rytm. W przedstawieniu pojawia się scena, w której dwie kobiety poruszają się do "swojej" muzyki, trzecia zachwala uroki takiej imprezy. Wyobcowanie zostaje doprowadzone do skrajności, chociaż wciąż jeszcze pozostają pozory bycia razem - to samo miejsce i czas.

Silent Disco TEATR ART. 51 Zgierz

Teatr Art. 51 w Zgierzu

Zawieszenie pomiędzy dwoma biegunami: chęcią bycia z drugim, jego akceptacji, wzajemnego zrozumienia oraz potrzebą zbudowania i zachowania swojej indywidualności, chęcią "wymyślenia siebie" przenika całe widowisko. Kategorie, w których należałoby się określić występują w formie plakatowych haseł (tożsamość płciowa, społeczna, kulturowa) i motywu lustra; lustra służącego do samodzielnego badania swojego "ja". Związanie się z drugim człowiekiem jest koniecznością i ograniczeniem, budzi sprzeciw zwłaszcza narzucane z góry. Pojawiają się teksty zgrabnie komentujące nasze relacje z drugim na różnych etapach życia. Jako dziecko robimy różne głupie rzeczy, by przypodobać się koleżankom z podwórka, kolegom ze szkoły - okazuje się, że z tego nie wyrastamy, nie ma cudownych relacji jak z serialu, ale ciągłe napięcie między "ja" a "my". Jedna z dziewczyn obwąchuje swoje ciało: pachnie się kaszką dziecka, mieszkaniem babci, potem faceta, autobusem... Własnego zapachu nie ma czy raczej jest mieszaniną tych składowych.

Spektakl staje się kolejną manifestacją fałszywego zjednoczenia. Aktorki na chwilę stają twarzą w twarz z oświetloną widownią. Chcą nawiązać kontakt, narzucić publiczności wspólnotę, poruszyć jej "tyłki" - jednak oprócz chwili konsternacji spowodowanej lekkim nagięciem oswojonej konwencji (choć manifest Teatru Wolnego już nie pierwszej świeżości), nie da się osiągnąć nic - złapane na moment z niechęcią pod wpływem próśb i gróźb dłonie współwidzów, czym prędzej się odrzuca. Jedynie bliska relacja sprawia, że zgadzamy się na prawdziwe dzielenie terytorium; dziewczyny przedstawiają to, jak postrzegają się same i w jaki sposób staje się to tylko częścią prawdy o nich - formujemy się wzajemnie z drugim człowiekiem. Ostatecznie wspólna jest tylko tęsknota.

"Silent Disco" jest afabularne, plakatowe, trochę porwane. Temat tożsamości i wspólnoty zostaje odniesiony do sytuacji teatralnej, równocześnie pozostając najbardziej osobistym i prywatnym problemem. Wyraziste scenki cechuje zmysł obserwacyjny, prawdziwy jest monolog o nienawiści wobec pasażerów autobusu, wspomnienie z dzieciństwa. Pojawiają się wątki osobiste. Przeszkadzają braki aktorskie i nieopanowanie ciała, ale zespół ma odwagę stanąć z widownią oko w oko.

Na zakończenie festiwalu - "Lailonia", bardziej doświadczonego Teatru Kana ze Szczecina, przedstawiła filozoficzne bajki Leszka Kołakowskiego. Historie bajkowej Lailonii przeplatają się ze fragmentami z życia zespołu: mamy teatr w teatrze. Aktorzy wcielają się w samych siebie w trakcie prób, komentują odgrywane właśnie zdarzenia zza kulis lub nawet siedząc na scenie i obserwując kolegów. W ich szeregi wkrada się towarzysząca bohaterom Kołakowskiego potrzeba zaistnienia, nawet kosztem drugiej osoby. Równocześnie wyjątkowość innego denerwuje, budzi zawiść - należy go zrównać z grupą lub usunąć.

Lailonia TEATR KANA Szczecin

"Lailonia"
Teatr Kana w Szczecinie

Na deskach pojawiają się różne postaci. W pierwszej ze scen abdykuje bóg ustanawiający prawa; prawa absurdalne, ale bez nich Lailończycy są zupełnie zagubieni, ich świat może być piekłem albo rajem, to zależy tylko od nich samych. Wydaje się, że szczęście jest w zasięgu ręki, trzeba tylko osiągnąć sukces, czymś się wyróżnić, zmienić się w kogoś innego. Niekończąca się walka o bycie wyjątkowym przynosi jednak udrękę i frustrację, gdzieś po drodze gubi się tożsamość. Obnażona zostaje groteskowość sławy i beznadziejność starań o to, by ktoś potwierdził naszą wyjątkowość; jakby z zewnątrz mogło na nas spłynąć szczęście.

Bajkowe przypowieści są lekkie i zabawne, żyją dzięki świetnym kreacjom aktorów. Dostają oni pole do popisu, wcielając się w różne postaci i ogrywając wielofunkcyjne rekwizyty. Za pomocą bardzo prościutkich środków udaje się wyczarować różne nastroje. Jest i erotyczny taniec przed pięknym młodzieńcem, który przechowuje swoją cudowną twarz w pudełku, by się nie zniszczyła, są monologi ubranego w pulowerek pana żądnego sławy i szalona wojna lemurów (rewelacyjnie odegrane dwie armie w komicznych czapeczkach) toczących spór o to, czy nazwa ich kraju pochodzi od nazwy gatunku, czy odwrotnie. Jest miejsce na grę żywiołową oraz delikatną, skondensowaną, ale nawet bardziej trzymającą w napięciu.

Postaci na scenie zawzięcie starają się zaznaczyć swoją obecność, ośmieszając nasze tęsknoty, sprowadzając na ziemię nasze marzenia. Jednak spektakl nie przynosi gorzkich wniosków, a uśmiech po przedstawieniu pozostaje znacznie dłużej niż ten spowodowany komicznymi gagami i zabawnymi dialogami. Niezwykle sympatyczny i ciepły spektakl, pokazuje, że pogodzenie się z tym, co mamy, wcale nie musi być bolesne. Kontakt z publicznością zostaje nawiązany na zupełnie innych zasadach niż w spektaklu Teatru Art. 51. Scena za sceną, mimo wkradającego się momentami chaosu i drobnych braków, zespół powoli przyciąga coraz mocniej uwagę widzów: w trakcie kilku ostatnich scen już prawie połowa z nich siedzi na brzegu krzesła pochylona w stronę aktorów.

Magdalena Kostuś
Teatralia Poznań
18 czerwca 2010

Teatr Art. 51 w Zgierzu
"Silent Disco"
teksty: własne, posty internetowe, Guy Debord, manifest Teatru Wolnego
reżyseria i scenariusz: zespół
choreografia: Magda Paszkiewicz
muzyka: Goldi, Shirley Horn, Erykah Badu, Tomasz Stańko
obsada: Agata Drewnicz-Kaczmarek, Anka Perek, Justyna Zielińska
premiera: 9 czerwca 2010 r., Teatr Ósmego Dnia w Poznaniu.

Teatr Kana w Szczecinie
"Lailonia"
Na motywach "13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz innych bajek" Leszka Kołakowskiego
adaptacja i reżyseria: Mateusz Przyłęcki
konsultacja dramaturgiczna: Dorota Semenowicz
kostiumy: Wanda Kowalska
muzyka: muzyka tradycyjna w wykonaniu Anny Witczak
obsada: Bibianna Chimiak, Karolina Sabat, Tomasz Grygier, Dariusz Mikuła, Waldemar Nicek, Hubert Romanowski, Piotr Starzyński
premiera: 5-6 września 2009 roku, Szczecin.

IV Festiwal Młody Teatr Niezależny, Teatr Ósmego Dnia w Poznaniu, 9-12 czerwca 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen