"Ta noc do innych jest niepodobna..."
Wieczór w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Na Scenie Miniatura panuje ciemność, stopniowo z półmroku wyłania się kwadratowa przestrzeń z czterech stron otoczona krzesłami dla widzów. Na początku nic się nie dzieje, po chwili w rogu pojawia się On - główna i jedyna postać monodramu napisanego przez Koltèsa.
Nie wiemy, kim jest ten tajemniczy mężczyzna - może być każdym i nikim jednocześnie. Nie wiemy również, czego szuka i za czym podąża w tej ciemności. Wydaje się, że próbuje nawiązać kontakt z publicznością, zwracając się do niej bezpośrednio, potem okazuje się jednak, iż adresatem jego wypowiedzi jest nieznajomy spotkany przypadkowo na ulicy.
Trudno określić temat przewodni tego godzinnego monodramu. Bohater opowiada różne historie ze swojego życia, dzieli się poglądami na sprawy polityczne, wyraża niezadowolenie z własnej sytuacji. Początkowo jest trochę nieufny, stopniowo otwiera się coraz bardziej, zdradzając najintymniejsze myśli i przeżycia. W pewnym momencie z tego dość chaotycznego i afabularnego wywodu zaczyna docierać ukryta, głębsza treść. Staje się jasne, że doszukiwanie się jakiegokolwiek ciągu przyczynowo-skutkowego historii, posiadającej wstęp, rozwinięcie i zakończenie, nie ma żadnego sensu. Tekst Koltèsa jest trudny w odbiorze, ponieważ zahacza o tak wiele tematów i problemów, że można zgubić się w ich natłoku. Ale w tym tkwi właśnie siła twórczości francuskiego pisarza; jego utwory są niejednoznaczne, pozostawiają ogromne pole interpretacji zarówno dla czytelników, jak i reżysera.
"Noc tuż przed lasami" to przede wszystkim spektakl o ogromnej, przytłaczającej samotności, z którą próbuje walczyć bohater. Nie wychodzi mu to, ciągle ponosi klęskę, ale wciąż się stara. Pozostaje tylko pytanie: na ile jeszcze wystarczy mu sił oraz energii i skąd je czerpać? Przedstawienie pokazuje kondycję współczesnego człowieka, który dla odrobiny ciepła ze strony drugiej osoby gotowy jest na niemalże wszystko. I nie ma znaczenia, jakiej płci będzie ta osoba, byle okazała choć trochę zrozumienia, poświęciła swój cenny czas. Bohater monodramu jest rozdarty, ciągle walczy i szuka, ale widać, że bardzo się męczy. Do swojej samotności nie może się ani przyzwyczaić, ani nie potrafi się jej pozbyć.
Niełatwy to temat, trudny do podjęcia i realizacji, a może jeszcze trudniejszy dla widza, szczególnie, że wniosek końcowy nie jest specjalnie optymistyczny. Okazuje się, że jak długo żyjemy, skazani jesteśmy na ciągłe szukanie, ale nikt nie może nam zagwarantować, że kiedykolwiek uda nam się znaleźć drogę do szczęścia.
Z uwagi na trudny temat i formę monodramu tekst Koltèsa stanowi nie lada wyzwanie dla twórców. Szczególnie ciężką pracę musiał wykonać Radosław Krzyżanowski. Całkiem przyzwoicie poradził sobie z tym niełatwym zadaniem, z dużym wyczuciem wcielając się w swoją rolę. Stosując proste środki wyrazu, udaje mu się przykuć uwagę widzów, choć niekoniecznie ułatwić odbiór tekstu. Aktorstwo jest jednak na tyle przejmujące, że zwraca uwagę na to, co w tym spektaklu jest najważniejsze, czyli na dramat człowieka.
Martyna Lechman
Teatralia Kraków
17 czerwca 2010
Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie
Bernard-Marie Koltès
"Noc tuż przed lasami"
przekład: Marian Mahor
reżyseria: Daria Woszek
dramaturgia: Małgorzata Lech
scenografia: Joanna Piestrzyńska
muzyka: Michał Dymny, Piotr Żyła
reżyseria światła: Michał Sosna
występuje: Radosław Krzyżowski
premiera: 13 lutego 2010 r.