Nie taki "Bóg mordu" straszny jako go malują...

Kiedy państwo Reille, zawstydzeni z powodu agresji syna, który kijem wybił dwa zęby koledze, przekraczają próg mieszkania państwa Houllié, rodziców poszkodowanego, nie przypuszczają nawet, jak skończy się ta pokojowa wizyta, mająca na celu polubowne załatwienie sprawy bez wchodzenia na drogę sądową. Przecież wszystko zapowiadało się jak najlepiej, obie strony świetnie wpisały się w narzuconą konwencję, reprezentując odpowiednio agresora i poszkodowanego, coś jednak wymknęło się spod kontroli...

Bóg mordu TEATR IM. J. SŁOWACKIEGO Kraków

"Bóg mordu"

Na scenie widzimy wnętrze mieszczańskiego salonu umeblowane za pomocą dziwacznych, niemalże jaskiniowych sprzętów, odpowiednio udekorowane kupionymi specjalnie na tę okazję tulipanami. Wśród kwiatów i licznych albumów o sztuce żyją państwo Houllié, którzy ze stoickim spokojem i grzecznością, wymaganą w takich sytuacjach, podejmują gości. Są z siebie bardzo dumni, wykazują się przecież ogromną wyrozumiałością, dokładając wszelkich starań, aby rozwiązać nieprzyjemną dla obu stron sprawę jak najłagodniej i bez utrudnień. Państwo Reille przychodzą jako przegrani, muszą zatem zachowywać się w sposób uniżony, pokazując wdzięczność za niezmierzoną dobroć gospodarzy. Początkowo rozmowa ma bardzo łagodny, raczej ogólnikowy charakter, nie porusza się zbyt często drażliwego tematu. Stopniowo jednak wraz z rozwojem akcji sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Wychodzą na jaw różnice w postrzeganiu nieprzyjemnego incydentu, każda strona broni własnej pociechy. Atmosfera robi się ciężka, do głosu dochodzą emocje skutecznie dotąd ukrywane pod maską konwenansu, bohaterowie odsłaniają swoje prawdziwe oblicze. Okazuje się, że każda z postaci ma coś na sumieniu, w związku z czym wszyscy zachowują się jak hipokryci, udając cywilizowanych ludzi, którzy brzydzą się przemocą, a przede wszystkim wmawiając sobie nawzajem, że cała ta sprawa w ogóle ich obchodzi.

Dramat w ciekawy sposób pokazuje mechanizm rodzenia się agresji, udowadnia nam, że nawet największy spokój, raz zburzony, może mieć nieprzewidziane skutki. Wraz z postępem akcji na naszych oczach rośnie frustracja bohaterów. Zaczyna się wzajemnym dogryzaniem, aby poprzez agresję słowną doprowadzić do rękoczynów. Autorka w bezwzględny sposób obnaża instynkty, ukazując, że każdy z nas zdolny jest do przemocy, wystarczy, iż zostanie odpowiednio sprowokowany.

Bóg mordu TEATR IM. J. SŁOWACKIEGO Kraków

"Bóg mordu"

Tematyka spektaklu jest wyjątkowo poważna, lecz przedstawiona w formie farsy, gdzie kolejnym etapom odsłaniania się bohaterów towarzyszą nieustanne wybuchy śmiechu. Muszę przyznać, że zastosowany komizm jest niezwykle skuteczny, dialogi i zachowanie aktorów są bardzo zabawne, ale zastanawiam się, na ile taka konwencja współgra z tematyką. Problem wyśmiany to nie zawsze problem rozwiązany, w tym wypadku wydaje mi się, że komizm zabija tragizm, co doprowadza do sytuacji, w której po wyjściu z teatru wspominamy żarty, ale nie pamiętamy, na jaki były temat.

A szkoda, bo tekst daje ogromne możliwości inscenizacyjne, dzięki swojej kompozycji i budowaniu napięcia. Potraktowanie tego dramatu w sposób jedynie rozrywkowy, pokazujący bohaterów jako jaskiniowców szarpiących się za włosy, jest według mnie znacznym spłyceniem jego sensu. Choć przyznać trzeba, że kameralny spektakl na poziomie realizacyjnym prezentuje się całkiem nieźle, głównie z powodu bardzo dobrej gry aktorów. Szkoda trochę zmarnowanego potencjału. Gdyby tylko autorzy przedstawienia byli bardziej zdecydowani, może na scenie zobaczylibyśmy prawdziwego boga mordu. W tej sytuacji jednak musimy zadowolić się jego karykaturą.

Martyna Lechman
Teatralia Kraków
15 czerwca 2010

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Yasmina Reza
"Bóg mordu"
przekład: Barbara Grzegorzewska
reżyseria: Marek Gierszał
scenografia: Hanna Sibilski
reżyseria światła: Peter Mayer
obsada: Marta Waldera, Rafał Dziwisz, Marta Konarska, Marcin Kuźmiński
premiera: 25 marca 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen