Małe zbrodnie - wielki spektakl
Nie jest łatwo żyć szczęśliwie w małżeństwie przez długie lata. A jednak kobieta i mężczyzna nie potrafią być bez siebie, mimo licznych konfliktów, jakie pojawiają się między nimi. Udowadniają to "Małe zbrodnie małżeńskie" Teatru Ateneum, zaprezentowane w ramach Lubelskiego Salonu Artystycznego.
Wielu marzy o tym, by zacząć życie na nowo, zapomnieć o tym, co było wcześniej. Przed taką szansą staje bohater sztuki w reżyserii Marcina Sosnowskiego. Gilles, po rzekomym upadku ze schodów, cierpi na amnezję. Musi teraz na nowo nauczyć się życia z Lisą, przypomnieć sobie, kim był wcześniej. Okazuje się, że mimo wielu wspólnie przeżytych lat, wcale nie byli takim zgodnym i idealnym małżeństwem. Każde z nich ma swoje wady - ona pije, on jest zadufanym w sobie artystą. I tak naprawdę nie są ze sobą szczęśliwi, co ostatecznie doprowadza do zbrodni. Wychodzą na jaw ich konflikty, ukrywane żale i wzajemne pretensje. Ale - jak pisze autor sztuki - miłość jest czymś irracjonalnym, niedającym się wytłumaczyć, więc ostatecznie bohaterowie dochodzą do wniosku, że nie potrafią bez siebie żyć. Wszystkie popełnione zbrodnie zostają więc obojgu wybaczone. Konsekwencją jest dość przewrotna i zaskakująca widza historia udowadniająca, jak bardzo pozory mogą mylić, ponieważ nic nie okazuje się takie, jak spodziewaliśmy się na początku.
"Małe zbrodnie małżeńskie" to prawdziwy pokaz wirtuozerskiej gry aktorskiej. Magdalena Zawadzka i Leonard Pietraszak przez ponad godzinę swoimi dialogami potrafią świetnie utrzymać uwagę publiczności. Z toku opowieści bohaterów powoli wyłania się historia małżeństwa Lisy i Gilles`a. Duża zasługa w tym autora tekstu, Erica Emmanuela Schmitta, jednego z najbardziej znanych współczesnych, francuskich pisarzy oraz jego tłumaczki, Barbary Grzegorzewskiej. Dialogi są lekkie, pełne ironii i dyskretnego humoru. Aktorzy umiejętnie stosują środki wyrazu, budując przekonujące postacie. Przedstawienie opiera się przede wszystkim na słowie, na scenie nie dzieje się nic sensacyjnego, a jednak spektakl wciąga dzięki stopniowemu narastaniu napięcia.
By poznać historię życia Lisy i Gillesa, przenosimy się do ich salonu - scenografia jest bardzo werystyczna, na scenie w Art Studio stoją prawdziwe meble, dywan, atrapa kominka, na regale leżą książki. Ta dokładność w odtworzeniu wnętrza ich stylowego domu nieco odwraca uwagę od gry aktorskiej i niestety nie pozostawia zbyt wiele miejsca dla wyobraźni. Ale z drugiej strony sprawia, że mamy wrażenie podglądania pary w ich własnym domu. Są zwykłymi ludźmi, którzy mogliby być naszymi sąsiadami. I uświadamiamy sobie, jak wielu ludzi dotyka podobna sytuacja. Spektakl może przez swoją tematykę przeznaczony jest bardziej dla starszych osób, z dużym stażem małżeńskim, które mogą się utożsamić z bohaterami, ale bawi także młodszego widza. I pokazuje, jak bardzo miłość jest ważna w życiu każdego z nas. Dlatego cieszy fakt, że Teatr Ateneum wystąpił w Lublinie w ramach Lubelskiego Salonu Artystycznego.
Wioleta Rybak
Teatralia Lublin
14 czerwca 2010
Teatr Ateneum im. S. Jaracza w Warszawie
Eric Emmanuel Schmitt
"Małe zbrodnie małżeńskie"
przekład: Barbara Grzegorzewska
reżyseria: Marcin Sosnowski
scenografia: Marek Chowaniec
kostiumy: Irena Biegańska
obsada: Magdalena Zawadzka, Leonard Pietraszak
premiera: 12 lutego 2005 r.
Gościnnie w Lubelskim Salonie Artystycznym - 8.05.2010 r.