zwykła czcionka większa czcionka drukuj

W poszukiwaniu dobrego zakończenia

"Śpiącej Królewnie" w Teatrze Animacji daleko do mrocznej baśni. Zła wróżka składa się tylko z główki - piłki mieszczącej się w dłoni - nie sposób się bać. Przyjazny świat lalek zostaje dodatkowo wzięty w nawias przez wprowadzenie metateatralnej ramy - sytuacji opowiadania. Jest kolorowo i wesoło, ale przymrużenie oka nie oznacza, że historia zostaje oderwana od życia, przeciwnie, z humorem "Śpiąca Królewna" oswaja kilka całkiem ważnych spraw.

Wszystko zaczyna się od żaby. Przecież wiadomo, że jeśli w sadzawce siedzi gadająca, a w dodatku wszystkowiedząca żaba, to baśń musi być o Śpiącej Królewnie. Cały spektakl jest w pewnym stopniu konstruowaniem opowieści. Sceny z życia Różyczki i jej królewskich rodziców przeplatają się z wynajdywaniem odpowiednich rekwizytów, budowaniem scenografii, obsadzaniem ról, przypominaniem sobie kolejnych wydarzeń czy wreszcie poszukiwaniem szczęśliwego zakończenia. Całość płynnie przechodzi od jednego do drugiego rodzaju scenicznych działań, tak jak lalki zgrabnie przechodzą z rąk do rąk nadających im życie.

Śpiąca Królewna TEATR ANIMACJI Poznań

"Śpiąca Królewna"

Elementy teatralnego świata charakteryzuje wielofunkcyjność. Wózek, ciągnięty przez objazdową trupę, staje się wedle potrzeby zamkiem, wieżą, lokomotywą. Parasolka wieńczy kawiarniany stolik, by za chwilę zmienić się w zegar, sadzawkę, koło u wozu. Na deskach panuje nieskrępowany żywioł dziecięcej wyobraźni. I chociaż pojawia się kilka bardziej skomplikowanych efektów (rozwijająca się harmonijka-wieża), to najciekawsze jest zastosowanie najprostszych elementów: zielony szal jest znakiem zarastających zamek cierni, ale pomaga też charakteryzować, przyjmując różne formy, postaci książęcych kandydatów, którzy toczą z nim walkę. Kij zwieńczony kulą to mikrofon, halabarda, gigantyczne wskazówki zegara. Różny stopień skomplikowania cechuje także lalki. Królewska rodzina i rywale w boju o serce Różyczki przypominają szmaciane zabawki - miękkie, śmieszne, o dużych głowach i cienkich nóżkach. Wróżki to kule z namalowanymi twarzami i kitami imitującymi włosy. Mieszkańcy dworu, którzy pilnują królewnę, by uchronić ją przed realizacją przepowiedni, wrzecionem, krwią i wiecznym snem, są pozbawieni głowy - ożywają zawieszeni na szyi aktora, zrastając się z jego ciałem.

Różyczka żyje w złotej klatce. Rodzice, dla których była ogromnym, wyczekiwanym szczęściem - starali się o nią długo i nie było to łatwe: nie mogli jej znaleźć ani w kapuście, ani w bocianim gnieździe - chroniąc ją przed złem, chronią przed światem, ludźmi, dojrzewaniem. Królewna nie zna starości, ale to, że może jej nigdy nie poznać, wieczna młodość i niekończący się sen - są przekleństwem. Kilka fragmentów, m.in. oczekiwanie na dziecko, dorastanie dziewczynki nieco się dłuży. Najciekawsza jest zabawa rekwizytami i dowcipne dialogi. Dzieci tradycyjnie zaśmiewają się z postaci gapowatych, wywrotek, zderzeń, gagów.

Śpiąca Królewna TEATR ANIMACJI Poznań

"Śpiąca Królewna"

Uśpiony dwór czeka na ratunek. Spałby tak bez końca, ale znów wychodzimy poza ramy opowieści - z "przypadkowej" sytuacji całowania obrażonej żaby rodzi się rozwiązanie: potrzebny jest książę. Bajka nie może skończyć się źle. Mamy więc całą paradę kandydatów. Jeden jest zbyt strachliwy, inny zbyt elegancki, kolejny nie grzeszy inteligencją, chociaż pręży muskuły. Żaden nie ma na tyle odwagi i motywacji, by dotrzeć do królewny, chociaż pcha ich żądza sławy (a nawet chęć zrobienia i sprzedania dobrych zdjęć - jedna z kilku współczesnych nutek). Żaden nie może jej rozbudzić i poślubić, bo nie jest jej przeznaczony. Nie jest tym właściwym, nie pasuje do niej. Ukochanego Różyczki łatwo wziąć za kolejny epizod. Chłopak ma zielone dredy, śpiewa romantyczne piosenki i jeździ na deskorolce. Aż dziw, że rodzice z zachwytem przyjmują zięcia... Ale miłość pozostaje tak samo magiczna: królewna czekała 100 lat na odpowiedniego partnera, on czekał na nią całe życie.

Wszystko kończy się dobrze, tak jak powinno, chociaż na spełnienie marzeń trzeba czasem trochę poczekać, trzeba też niekiedy pokonać trudności, dotknąć zła, które obróci się w dobro. Książę z bajki jest skrojony na miarę czasów, uczucia pozostają ponadczasowe. Symboliczne dojrzewanie dziewczyny zyskuje komediowy wymiar. Bajkę ogląda się z przyjemnością, chociaż niekiedy uwaga widza trochę się rozprasza, na scenę wkrada się element chaosu. Szkoda, że warstwa muzyczna jest mało wyrazista - niektóre piosenki z wcześniejszych spektakli w Teatrze Animacji pamiętam do dziś. Warto jednak obejrzeć spektakl dla perfekcyjnego ruchu scenicznego i ciekawej oprawy plastycznej. I żeby przekonać się, jak wygląda uwspółcześniona, podkolorowana, zabawniejsza wersja starej opowieści.

Magdalena Kostuś
Teatralia Poznań
1 czerwca 2010

Teatr Animacji w Poznaniu
Katarína Aulitisová
"Śpiąca Królewna"
przekład i reżyseria: Lech Chojnacki
muzyka: Gabriel Menet
scenografia: Nataša Štefunková
obsada: Sylwia Koronczewska-Cyris, Mariola Ryl-Krystianowska, Krzysztof Dutkiewicz, Piotr Grabowski, Marcin Ryl-Krystianowski
premiera: 23 maja 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen