Wiwat Maciuś!
Teatr Andersena działa prężnie, wspierając niebanalne pomysły. Na koniec sezonu, tuż przed Dniem Dziecka, zaserwowano młodym widzom kolejny interesujący spektakl. Tym razem na warsztat wzięto niełatwą w odbiorze książkę Janusza Korczaka. Uwaga: w Lublinie zagościł "Król Maciuś I"!
Z historii Maciusia, małego księcia, chłopca, którego los zbyt wcześnie pozbawia rodziców i czyni królem, trudno zrobić atrakcyjne widowisko o wartkiej akcji. Waga poruszanych w pierwowzorze problemów, takich jak śmierć bliskich, wojna czy władza, czyni z niego materiał wymagający delikatnej obróbki reżysera oraz taktu i wyczucia scenarzysty. Dostosowanie przedwojennej książki do rodzaju percepcji współczesnego widza jest wyzwaniem, z którym reżyserowie teatralni i filmowi nie boją się jednak mierzyć; w ostatnich latach tekst "Króla Maciusia I" kilkakrotnie przenoszono na ekrany oraz deski teatralne (m.in. rosyjska opera dla dzieci, polsko-francusko-niemiecki serial animowany, musical Cezarego Domagały). Trzeba przyznać, że spektakl Teatru Andersena wyszedł z tej trudnej adaptacyjnej próby zwycięsko i w pełni zasłużył na rzęsiste oklaski.
Z kanonicznego tekstu realizatorzy wybrali trzy wątki - najważniejszy spośród nich opierał się na zmaganiach Maciusia z problemem niespodziewanej wojny, natomiast dwa pozostałe, wyprawa do Afryki oraz ogłoszenie reformatorskiego manifestu, urozmaicały fabułę. Droga rozwoju Maciusia - od zagubionego, osieroconego chłopczyka, po mądrego, dostrzegającego potrzebę zmian małego króla - pokazana jest w sposób prosty oraz, co niezwykle istotne, atrakcyjny muzycznie i wizualnie. Towarzyszące każdemu etapowi przygód chłopca modlitwa-piosenka, ze zmieniającym się za każdym razem tekstem, wprowadza narracyjny porządek i pozwala młodym widzom na lepsze opanowanie rozwoju akcji.
Kostiumy i scenografię opracowano perfekcyjnie; ruchome elementy (platformy okopów, wojskowe kwatery itd.) stwarzały wrażenie stabilnych i autentycznych, a aktorzy przesuwali je precyzyjnie, z niebywałą łatwością. Na największy aplauz zasługuje niezwykle pomysłowa realizacja światła. W jednej z wojennych scen, rozgrywającej się w scenerii okopów i zasieków, reflektory służą jako oświetlenie przestrzeni scenicznej, zaś w rękach aktorów przemieniają się w rekwizyty. Zbyt duże, "dorosłe" stroje Maciusia, a także rozmaite fasony i kolory fraków, noszonych przez Radę Ministrów, budują spójny obraz tej odrealnionej rzeczywistości, zabarwiając ją specyficznym nastrojem.
Muzyczna warstwa spektaklu nie jest skomplikowana - kilka prostych piosenek, o wpadających w ucho melodiach. Ruch sceniczny został bardzo umiejętnie rozplanowany, dzięki czemu brak jest efektu stłoczenia czy dysproporcji pomiędzy poszczególnymi partiami układów choreograficznych.
W lubelskim "Królu Maciusiu I" prawie nie ma lalek. Pojawiają się jedynie okazałe figury murzyńskiego króla i jego świty, animowane przez ukrytych we wnętrzu aktorów. Majestatyczny Król Ludożerców Bum-Drum, jego córka, syn oraz plemienny szaman, Mag Króla Ludożerców, są zresztą jednymi z najbarwniejszych postaci spektaklu; to właśnie w scenie "afrykańskiej" pojawia się najbardziej rytmiczna, porywająca muzyka oraz dynamiczna, efektowna choreografia. Spektakl Teatru Andersena prezentuje aktorstwo na wysokim poziomie; zaskakująco dobrze wypadł mały Jakub Michna, odgrywający tytułową rolę. Chłopiec świetnie poradził sobie zaówno z recytacją, jak i partiami śpiewanymi, nie mówiąc już o elementach ruchowo-tanecznych (nowoczesny układ na końcu spektaklu niewątpliwie zasłużył sobie na ciepły uśmiech!). Pozostali aktorzy, z Jackiem Dragunem na czele, także sprawili się wyśmienicie.
Metaforyczny, głęboki tekst "Króla Maciusia I" przemawia nie tylko do młodej widowni (docelową grupę stanowiły dzieci w wieku zerówkowym i wczesnoszkolnym), ale także do dorosłej publiczności. Odniesienia do sytuacji w międzywojennej Polsce, a także do pozycji dziecka w świecie dorosłych, z każdą kolejną adaptacją stwarzają nową okazję do rozważań, reinterpretacji; osobne miejsce zajmuje problem sieroctwa, tak ważny dla samego Korczaka. Jak sprawić, by dziecko nie zostało przygniecione niezawinionym ciężarem samotności i odpowiedzialności, który nie powinien być jego udziałem? A może każdy mały człowiek, pozbawiony opieki i wsparcia bliskich jest Maciusiem zmagającym się z niezrozumiałym, zagadkowym światem dorosłych rządzonym często prawami bezdusznymi i nieprzystającymi do dziecięcej wrażliwości?
Na te pytania spektakl z pewnością nie odpowiada, tworzy jednak przestrzeń, w której owe odpowiedzi mają szansę zaistnieć. Realizatorzy lubelskiego spektaklu dobitnie podkreślili niewymierną wartość dziecięcości i dzieciństwa, które nie dają się porównać - i nie powinny być porównywane - ze światem dorosłych.
Kamila Dworniczak
Teatralia Lublin
1 czerwca 2010
Teatr im. H. Ch. Andersena w Lublinie
Janusz Korczak
"Król Maciuś I"
reżyseria: Dariusz Wiktorowicz
scenografia: Maria Balcerek
choreografia: Arkadiusz Buszko
muzyka: Jarosław Lublin, Krzysztof Knittel
obsada: Jakub Michna (Maciuś), Daniel Arbaczewski (Minister Sprawiedliwości, Żołnierz Iinister), Konrad Biel (Minister Transportu, Żołnierz I), Bogusław Byrski (Król, Porucznik, Bum-Drum, Król Ludożerców), Bożena Dragun (Królowa, Mag Króla Ludożerców), Jacek Dragun (Prezes Ministrów), Roma Drozdówna (Minister Szkolnictwa), Piotr Gajos (Minister Finansów, Żołnierz III), Dominika Mrozowska (Żołnierz IV, Córka Bum-Druma), Urszula Pietrzak (Oficer Wroga, Syn Bum-Druma, Królewski Jeniec), Mirella Rogoza-Biel (Ambasador, Adwokat Wroga), Bartosz Siwek (Minister Wojny), Wioletta Tomica (Minister Kultury), Maria Wąsiel (Sędzia Wroga), Ilona Zgiet (Minister Zdrowia)
premiera: 29 maja 2010 r.