32…Westchnienia (32 Omdlenia)

32…Westchnienia (32 Omdlenia)

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że 32 Omdlenia w reżyserii Andrzeja Domalika, czyli inscenizacja trzech jednoaktówek Czechowa, to idealna propozycja dla miłośników tradycyjnego teatru. Jest to satyra na obyczajowość rosyjskiego społeczeństwa, wciąż aktualna, lecz prezentowana bez improwizacyjnych udziwnień, które często burzą bezpieczny dystans pomiędzy widzem a tym, co dzieje się na scenie. Jednak pozorne poczucie bezpieczeństwa, wynikające z klasycznej formuły spektaklu, zostaje rozwiane wraz z rozwojem akcji. 32 Omdlenia to znacznie więcej niż wybuchowa dawka sytuacyjnego humoru i garści anegdot w wykonaniu doborowego trio: Janda, Stuhr, Łapiński. Komedia Czechowa w formie trzech żartów scenicznych w najmniej oczekiwanych momentach skłania do niespodziewanych refleksji na temat życia i roli, jaką odgrywa w nim najzwyklejsza ludzka rozmowa.

W pierwszej jednoaktówce, Niedźwiedź, Jerzy Stuhr, wcielający się w jurnego szlachcica, który od pierwszego wejrzenia zakochuje się we wdowie po swoim dłużniku (w tej roli Krystyna Janda), wywołuje uśmiech z lekką nutką podziwu. Dojrzały aktor, a wciąż brawurowo wypada w rolach opojów i awanturników. Jerzy Łapiński jako służący podejmujący bezskuteczne próby pozbycia się nieoczekiwanego zalotnika z domu swojej pani, również dostarcza widzom wybuchów radości. A pocałunek Jandy i Stuhra wieńczący scenę finałową wzbudza niekwestionowany aplauz.

Jednak już w pierwszych minutach drugiej jednoaktówki, Oświadczyny, da się wyczuć lekki niepokój, który być może jest częściowo wywołany tym, że aktorzy wcielają się w całkiem odmienne postaci. Stuhr w safandułowatego szlachcica Łomowa, który przyjeżdża oświadczyć się swojej wieloletniej sąsiadce Natalii (Krystyna Janda tym razem ubrana nie w powłóczystą suknię, lecz w praktyczny męski strój). Łapiński w sprytnego ojca córki na wydaniu, który cały czas myśli o tym, jak by tu zrobić dobry interes na jej potencjalnym małżeństwie. Onieśmielenie na widok scenicznej metamorfozy znanych aktorów stopniowo jednak ustępuje miejsca refleksji wywołanej przez tekst Czechowa. Widz wsłuchuje się w melodię potocznego języka, którym mówią bohaterowie jednoaktówki i prawie natychmiast przenosi się gdzieś na prowincję, niekoniecznie carską, lecz tę bliską, znaną z opowiadań rodziców lub dziadków. Przecież podobne rozmowy o życiu sąsiadów, przeplatane anegdotami lub ludowymi powiedzonkami, mają miejsce w każdym domu. Naturalność i obrazowość oryginalnego tekstu sprawia, że widz wyobraża sobie całą okolicę, o której rozprawiają bohaterowie przedstawienia: wołowe łączki – miejsce wypasu bydła i pretekst gwałtownego sporu pomiędzy Łomowem i Natalią, ogród przylegający do dworu wraz z całym inwentarzem. W wizualizacji wspomnianych miejsc nie przeszkadza minimalistyczna scenografia złożona z trzech krzeseł. Różnorodne kostiumy autorstwa Jagny Janickiej (eleganckie suknie, męski strój szlachecki, frak) noszone przez bohaterów poszczególnych jednoaktówek w zupełności wystarczą, aby wczuć się w klimat czasów, w których toczy się akcja spektaklu. Sposób, w jaki aktorzy wypowiadają swoje kwestie świadczy o tym, że w ich interpretacji oryginalny tekst nie jest narzędziem służącym do brawurowego zaprezentowania kilku zabawnych scenek. To oni są żywym instrumentem odgrywającym każdą nutę czechowowskiej partytury bez wpadania w niepotrzebne wariacje. Bezpretensjonalna gra aktorów sprawia, że wraz z rozwojem akcji widz coraz intensywniej wsłuchuje się w opowiadane historie. Stuhr, Janda i Łapiński mimochodem przyjmują rolę „opowiadaczy” przekazujących historię swoich przodków i najbliższej okolicy. W języku angielskim występuje słowo story teller, które lepiej określa ich sposób narracji niż polskie „bajarz”/”opowiadacz”. Jest ono używane w odniesieniu do osób snujących mało wiarygodne historie z baśniową fabułą tzw. tall tales. Większość opowieści bohaterów jednoaktówki Oświadczyny ma oczywiście morał, ale jest on drugorzędny. Tak samo wygląda sprawa z pozostałymi częściami spektaklu warstwa fabularna jest w nich tylko pretekstem do wzbudzenia głębszych, trudnych do nazwania emocji.

W spektaklu 32 Omdlenia nie chodzi wyłącznie o odświeżenie wczesnej twórczości Czechowa i pouczenie widza zgodnie z oświeceniową zasadą „bawiąc uczyć, ucząc bawić”. Szczególnie silnie wybrzmiewa to w trzeciej jednoaktówce pt. Historia zakulisowa, przedstawiającej jeden wieczór z życia drugorzędnych rosyjskich aktorów. Tym razem Krystyna Janda gra diwę, która czasy świetności ma już za sobą, a towarzyszący jej Jerzy Stuhr podstarzałego aktora. Jerzy Łapiński w roli dyrektora teatru jak zwykle jest dopełnieniem wysuniętego na pierwszy plan duetu Janda-Stuhr. W garderobie w chwili szczerości po spektaklu para aktorów wspomina minione, nie zawsze tłuste lata, które przyszło im spędzić wspólnie na scenie, mniej lub bardziej udane kreacje, reakcje publiczności, nie zawsze doceniającej ambitne przedstawienia. Wspomnienia dwójki aktorów przybierają liryczny ton. W kulminacyjnym momencie Jerzy Stuhr zwraca się w swoim monologu bezpośrednio do realnej widowni i wyznaje, że każdy z nas, odbiorca czy aktor, ma pragnienie przeżycia czegoś, co przeniknie nas „do szpiku kości”. To szczere wyznanie jest zarazem puentą całego spektaklu,jak i kolejnym dowodem na to, że dobrze opowiedziane historie, chociaż częściowo, zaspokajają nasze tęsknoty.

Katarzyna Bolec, Teatralia Rzeszów

Internetowy Magazyn "Teatralia", numer 194/2016

23. Rzeszowskie Spotkania Karnawałowe

(7-12 lutego 2017)

Teatr Polonia, Warszawa

Antoni Czechow

32 Omdlenia

reżyseria: Andrzej Domalik

scenografia i kostiumy: Jagna Janicka

światło: Katarzyna Łuszczyk

obsada: Jerzy Łapiński, Krystyna Janda, Jerzy Stuhr

premiera: 15 kwietnia 2011

fot. Robert Jaworski